Banki spółdzielcze: Banki spółdzielcze w lokalnych wspólnotach

NBS 2016/10

Banki spółdzielcze: Banki spółdzielcze w lokalnych wspólnotach

Inspiracją do podjęcia tej problematyki były obrady Forum Liderów Banków Spółdzielczych we wrześniu 2016 r., a szczególnie panel poświęcony lokalnym instytucjom finansowym w procesie budowania wspólnot społecznych, a także trwająca środowiskowa dyskusja nad modelem polskiej bankowości spółdzielczej na następne dekady XXI w.

Zbigniew R. Wierzbicki

nbs.2016.10.foto.019.a.267xDr Zbigniew R. Wierzbicki

Menedżer z ponad 30-letnim doświadczeniem w sektorze finansowym i korporacyjnym. Obecnie dyr. ds. doradztwa finansowego w akredytowanej w zakresie project management firmie szkoleniowo-doradczej CRM SA, wiceprezes zarządu w CRM Finanse sp. z o.o., a także wiceprzewodniczący RN w giełdowej spółce BETACOM SA oraz członek Rady Naukowej w Instytucie Organizacji i Zarządzania w Przemyśle ORGMASZ.

Kłopoty kolejnych banków spółdzielczych, podejmujących bardzo ryzykowne działania w zakresie ekspansji i szukających zysków w przedsięwzięciach obarczonych nadmiernym ryzykiem, uzasadniają ostrożność i potrzebę pogłębionej analizy i refleksji nad strategiami i modelami biznesowym banków spółdzielczych.

Powrót do przyszłości

Część działaczy spółdzielczych wskazuje na zasadność powrotu do źródeł, czyli podstawowego społecznego i ekonomicznego uzasadnienia, a nawet egzystencjalnej racji i podstawy bytu, spółdzielczej bankowości lokalnej. Nie chodzi o sentymentalny powrót do przeszłości, bo takie powroty są nie zawsze racjonalne, a nawet niekiedy niemożliwe. Natomiast w XXI w polskie banki spółdzielcze nie mogą zaniedbywać zacieśniania więzi z lokalnymi wspólnotami. Tym, co wydaje się być mało efektywne w krótkiej finansowej perspektywie okazuje się być strategicznie ważne jako inwestycja w przyszłość w budowanie silnych podstaw rozwoju. Efektywna strategia budowy i umacniania silnych relacji z lokalnymi środowiskami to egzystencjalnie ważny obszar działania banku spółdzielczego, której nie zastąpią strategie marketingu i PR wzorowane na bankach komercyjnych. Ponadto – dzięki obserwacji i analizie naszych własnych doświadczeń, sukcesów i błędów, a także dzięki analizie ścieżek rozwojowych różnych modeli europejskiej bankowości spółdzielczej od Francji poprzez Holandię, Austrię, Niemcy aż do Finlandii – mamy możliwość dokonania strategicznego spokojnego manewru w zakresie miejsca bankowości spółdzielczej we wspólnotach lokalnych.

Chodzi bowiem o powrót do przyszłości, której warianty pokazują nam inni, a my możemy dokonać racjonalnego wyboru. Walorem takiego podejścia jest dokonywanie zmian w strategiach i modelach biznesowych nie pod dyktando wyłącznie nadzoru, ale przede wszystkim z punktu widzenia interesów milionów obywateli kraju oraz członków banków spółdzielczych jako dwóch podstawowych grup interesariuszy na szczeblu lokalnym, a także z punktu widzenia bezpieczeństwa ekonomicznego kraju. Jednocześnie jeżeli popatrzymy, które polskie banki spółdzielcze są krzepkie, mocne i spokojnie się rozwijają, to dostrzeżemy pewną prawidłowość. Są nimi bowiem te instytucje, które są silnie wielopłaszczyznowo powiązane z lokalnymi wspólnotami, tj. lokalnymi klientami indywidualnymi i przedsiębiorstwami, z JST i NGO, a zarazem są spółdzielniami o rozbudowanej bazie członkowskiej, do której nadal przystępują nowi członkowie z lokalnych społeczności.

Zmienia się struktura polskiego społeczeństwa. Ponownie rośnie udział ludności zamieszkującej tereny podmiejskie, mniejsze miejscowości i obszary wiejskie, co powoduje, że egzystencjalne zagadnienia będą rozwiązywane w obszarach tradycyjnych dla bankowości spółdzielczej, mimo spadku udziału ludności typowo rolniczej. Ponadto pamiętajmy, że banki spółdzielcze w przeszłości nie były wyłącznie bankami dla rolników, gdyż znaczna ich część była tworzona przez rzemieślników, kupców, a nawet drobnych i średnich właścicieli ziemskich wspierających te formy aktywności polskiego społeczeństwa nie tylko z przyczyn patriotycznych, ale także jako ekonomiczną alternatywę dla większych instytucji finansowych z reguły będących w rękach niepolskiego kapitału. Był to bowiem w XIX i na początku XX w. spółdzielczy ruch specyficznej samoobrony ekonomicznej polskiego społeczeństwa. Te uzasadnienia powstania i rozwoju polskiej bankowości spółdzielczej miały swoje racje również w dwudziestoleciu międzywojennym. Zaszufladkowanie banków spółdzielczych jako SOP, czyli spółdzielni oszczędnościowo-pożyczkowych dla ludności wiejskiej, z ograniczanym udziałem innych zawodów nastąpiło dopiero po II wojnie światowej, kiedy banki spółdzielcze podporządkowano CZSOP, a później BGŻ.

Atuty polskiej bankowości spółdzielczej

Jakie są atuty bankowości spółdzielczej, o których zbyt często się zapomina i zbyt często nie wykorzystuje w pełni? W pierwszej kolejności należą do nich bezpośrednie, budowane przez pokolenia, relacje z klientami, co w sytuacji poprawnego zarządzania bankiem spółdzielczym przekłada się na większe zaufanie i możliwość uzyskiwania na lokalnych rynkach przewag konkurencyjnych względem banków komercyjnych. Tym relacjom towarzyszy lepsze rozpoznanie sytuacji i potrzeb lokalnych przedsiębiorców, co umożliwia dopasowanie dedykowanych ofert do rozpoznanych potrzeb klientów, a także umożliwia lepsze, mniej kosztowne, zarządzanie podstawowymi rodzajami ryzyka. Dlatego tak ważne są dobre silne relacje z lokalnymi klientami indywidualnymi, przedsiębiorcami, jednostkami samorządu terytorialnego i organizacjami pozarządowymi, a także z agendami lokalnymi wielu instytucji centralnych i wojewódzkich. Pamiętajmy bowiem, że praktyczną zasadą realizowaną w wielu zachodnioeuropejskich modelach bankowości spółdzielczej jest budowanie wieloletnich relacji z klientami, których fundamentem jest większe zaufanie wzajemne i większa wzajemna lojalność, a osiągana efektywność niższa niż w wielu bankach komercyjnych nie jest powodem do wstydu, lecz świadomą „ceną” płaconą za realizację misji wobec społeczności lokalnych. Świadomość takiego podejścia ze strony banków spółdzielczych buduje z kolei dodatkowy potencjał zaufania i lojalności ze strony społeczności lokalnych.

W konsekwencji głównymi kolejnymi atutami spółdzielczego modelu bankowości jest oparta na lokalnych relacjach większa elastyczność działania. Znajomość środowiska lokalnego, ludzi i instytucji funkcjonujących w ramach wspólnot lokalnych, umożliwia inne, mniej sformalizowane, podejście do oceny ryzyka. Ponadto relatywnie stabilniejsza niż w bankach komercyjnych jest klientela deponentów, sprzyjająca prowadzeniu polityki kredytowej ukierunkowanej na finansowanie nie tylko potrzeb konsumpcyjnych społeczności lokalnych, ale także ich potrzeb inwestycyjnych.

Zagrożenia makroekonomiczne i nadzorcze

Zagrożenia i podstawowe rodzaje ryzyka związane są z sytuacją makroekonomiczną Polski i kondycją ekonomiczną podstawowych grup klientów na rynkach lokalnych, co jest od zawsze klasycznym uwarunkowaniem działalności banków spółdzielczych. Natomiast od lat stopniowo coraz większy wpływ na te instytucje ma tzw. ryzyko regulacyjne i koszty regulacyjne związane z nowymi, ciągle rozbudowywanymi, systemami nadzoru, co wcale nie przekłada się na poprawę ich bezpieczeństwa. Wynika to m.in. z tego, że podstawowe regulacje adresowane do sektora bakowego przygotowywane są głownie z racji zmaterializowanych rodzajów ryzyka dużych międzynarodowych banków komercyjnych. W Polsce są one przekładane przez nadzór krajowy, czyli KNF, na system regulacji dla banków komercyjnych. W następnej kolejności, niestety bez należytego uwzględnienia specyfiki i skali działalności bankowości lokalnej, regulacje są nakładane na banki spółdzielcze. Co gorsza, nie towarzyszy temu dobry jakościowo system wczesnego ostrzegania, dotyczący kondycji banków spółdzielczych, a oparty m.in. na dopasowanych do specyfiki bankowości lokalnej analizach wrażliwości tych podmiotów. Na dodatek towarzyszy temu nadmierna tolerancja w zrzeszeniach wobec instytucji naruszających przyjęte zasady i standardy działania, co w efekcie powoduje spektakularne upadłości banków spółdzielczych, czego przykładem była upadłość banku w Wołominie, a ślad za tym kłopoty w kilku innych powiązanych z nim biznesowo.

Zagrożenia generowane przez same banki spółdzielcze

Niestety nie jest prawdą, że zagrożenia są generowane wyłącznie przez otoczenie makroekonomiczne i otoczenie regulacyjne. Do typowych błędów wielu banków spółdzielczych należy ograniczanie liczby członków i ograniczanie dostępu dla nowych potencjalnych udziałowców. W sporej części banków spółdzielczych zamiast wzrostu liczby członków nadal mamy do czynienia z działaniami w kierunku zwiększania wartości jednego udziału. Tego typu działania należy określić jako de facto samolikwidację spółdzielni. Ogranicza się w ten sposób nie tylko liczbę członków (bo łatwiej, bo nie trzeba organizować tylu zebrań członkowskich, bo sprawniej, bo niższe koszty etc.) ale także związki ze wspólnotami lokalnymi.

Podnoszenie progu wejścia w skład udziałowców-członków poprzez znaczące podniesienie wartości jednego udziału, komplikowanie procedury objęcia udziału, dziedziczenia, nieemitowanie nowych udziałów, a dokapitalizowanie z zysku nie przekazywanego dotychczasowym członkom spółdzielni – to wszystko powoduje, że niektóre banki spółdzielcze stały się elitarnymi klubami grup przedsiębiorców i ich rodzin. Prowadzi to do specyficznego uprzywilejowania tych osób i ich przedsiębiorstw, do zaniku odpowiedniej kontroli ryzyka związanego z finansowaniem ich działalności.

Jakie są inne tego konsekwencje? Należy do nich m.in. alienacja, a więc postępujące wyobcowywanie banku spółdzielczego w środowisku lokalnym. Kolejna negatywną konsekwencja jest starzenie się składu udziałowców i stopniowe zmniejszanie liczby członków. Brak dopływu nowych młodszych generacji do społeczności członków banków spółdzielczych powoduje z kolei, że generacje 30-40 latków i młodsze coraz częściej mówią o bankach spółdzielczych „że są to stare banki dla starych ludzi”. W konsekwencji narzekanie niektórych managerów bankowości spółdzielczej, że młodzi ludzie nie są klientami banków spółdzielczych jest de facto nieświadomą krytyką samych siebie za zaniechanie racjonalnych działań wobec generacji w wieku średnim i młodszym. Co gorsza, taka pseudo efektywnościowa strategia zabija bankowość spółdzielczą w Polsce. Ponadto blokując dostęp do składu członków bank spółdzielczy blokuje sam sobie relacje ze środowiskiem, zwłaszcza z ludźmi w średnim i młodym wieku, a więc prowadzenie takiej polityka to w istocie rozłożone na etapy jego samobójstwo.

Podstawowe kierunki zmian

Jaka powinna być odpowiedź? W miarę szybko otworzyć dostęp do bazy członkowskiej dla mieszkańców tych wspólnot lokalnych, w których działają banki spółdzielcze, po to żeby „był to nie ich, ale nasz bank” A może wzorem niektórych społeczności lokalnych w Niemczech uczynić z członkowstwa w banku spółdzielczym paszport dojrzałości, kiedy to młody człowiek najpierw oszczędza w szkolnej kasie prowadzonej przez tę instytucję, a potem – wraz z rodzicami lub opiekunami w określonym wieku – nabywa nowo emitowane udziały jako jedną z podstaw jego dojrzałości i kształtującej się stabilności finansowej. Dlaczego młody człowiek jako udziałowiec nie ma mieć rachunku w banku spółdzielczym (plus karty) a następnie przez ten rachunek korzystać z innych produktów finansowych oferowanych przez sam bank lub za jego pośrednictwem?

Już najwyższy czas odwrócić te niekorzystne tendencje. Dostęp dla mieszkańców w średnim i młodym wieku do członkostwa w banku spółdzielczym należy traktować tak samo poważnie, jak rozszerzanie oferty dla tych grup klientów. Jest to warunek zwiększania obecności banku spółdzielczego we wspólnotach lokalnych. Rachunek bankowy, karty i e-konto wraz z mobile banking, wsparte możliwością nabycia udziałów w instytucji dla ludzi młodych i w średnim wieku z czasem powinny być standardem w działalności każdego banku spółdzielczego. To wyzwanie banki spółdzielcze muszą podjąć, jeżeli chcą być trwałym, a nie zanikającym, komponentem wspólnot lokalnych. Elitarne i zaawansowane demograficznie instytucje nie mają szans w konfrontacji z bankami komercyjnymi, a równocześnie nie mają szans na odgrywanie roli centrów kompetencji finansowej (i nie tylko) dla społeczności lokalnych. Wniosek w tym zakresie jest jeden – trzeba odbudować i rozbudować bazę członkowską polskich banków spółdzielczych. Jest to bowiem jeden z podstawowych warunków przetrwania i rozwoju polskiej bankowości spółdzielczej.

Odbudować relacje ze społecznościami lokalnymi i JST

Kolejnym wyzwaniem dla wielu banków spółdzielczych jest odbudowa relacji z JST i podmiotami komunalnymi. Ucieczka znacznej części banków spółdzielczych od obsługi samorządów (bo mało rentowna, bo kłopotliwa, bo ustawa o zamówieniach publicznych etc.) to kolejny strategiczny błąd wielu banków spółdzielczych. Obsługa dużej części JST jest z pewnością mało rentowna, ale zarazem buduje trwałe relacje z samymi samorządami i społecznościami lokalnymi. Utracone w ich obsłudze krótkookresowe korzyści są z nawiązka kompensowane korzyściami z lepszych relacji ze społecznościami lokalnymi. Każdy obywatel i przedsiębiorstwo na terenie gminy, miasta, powiatu ma kontakty z samorządami.

Do kolejnych strategicznie ważnych zadań dla wielu banków spółdzielczych należy odbudowa relacji z OSP, z lokalnymi klubami sportowymi, NGO itd. Dlatego, że te organizacje tworzą ważną tkankę relacji w ramach wspólnot lokalnych. Racjonalnym działaniem jest obecnie budowanie dobrych relacji z ocalałymi z pogromu lat 90. podmiotami spółdzielczymi i prostymi formami kooperacji rolników, rzemieślników i przetwórców.

Trzeba bowiem pamiętać, że egzystencjalną racją bytu, tj. istnienia i rozwoju, banków spółdzielczych jest ich ścisły związek i dobre relacje ze społecznościami lokalnymi. Bez nich nie mają one szans na odgrywanie roli lokalnych centrów kompetencji biznesowych i technologicznych wobec wszystkich grup klientów – czyli JST, przedsiębiorstw i członków wspólnot lokalnych. W konsekwencji banki spółdzielcze nie stworzą specyficznego pieniężnego lokalnego ekosystemu umożliwiającego kapitalizację lokalnych oszczędności i skierowanie ich na finansowanie lokalnych przedsięwzięć.

Banki spółdzielcze powinny pomagać w absorbowaniu lokalnych kapitałów w taki sposób, żeby w maksymalnym zakresie pracowały one na rzecz wspólnot lokalnych i podmiotów w nich działających. Z punktu widzenia rozwoju wspólnot lokalne oszczędności nie powinny wypływać poza lokalne rynki. Powinny się przekształcać w lokalne kapitały – nie tylko poprzez kredyty, ale także – w o wiele większym zakresie niż do tej pory – poprzez emisje obligacji komunalnych i korporacyjnych, które za pośrednictwem banku spółdzielczego i we współpracy z bankiem zrzeszającym powinny być kierowane do lokalnych klientów. W ten sposób banki spółdzielcze, we współpracy z bankiem zrzeszającym, powinny tworzyć finansowe ekosystemy wspólnot lokalnych.

Należy wykorzystać specyfikę banków spółdzielczych jako główny czynnik osiągania przez nie silnej, a nawet wręcz istotnej, przewagi na rynkach lokalnych (czyli też w obsłudze wspólnot lokalnych). W większym niż do tej pory zakresie i stopniu powinny one przyjmować strategie rozwoju organicznego we współpracy ze wspólnotami lokalnymi. Zrywanie więzi z nimi legło u podstaw trudności nazbyt wielu banków spółdzielczych.