Banki spółdzielcze – stabilny głos w stabilnym sektorze

BANK 2016/12

Banki spółdzielcze nie miały łatwej historii. Uzależnione od polityki dominującej w różnych okresach czasu – często traktowane były bez litości albo lekceważone. Może dlatego właśnie są tak odporne na rozmaite zawirowania? Zmieniano im struktury, formy działalności, podporządkowanie organizacyjne, a one trwały. Nakładano kolejne regulacje i obciążenia, a one dalej trwały.

Anna Lewkowska
BS.net

Banki spółdzielcze to banki lokalne, bez zewnętrznego finansowania, zdane na własne siły. Ich fundusze to najczęściej pieniądze zarobione przez nie same, obligacje zaczęto emitować przed kilku laty (zresztą na rynku Catalyst funkcjonują papiery zaledwie 21 z nich). Udziałowcami banków spółdzielczych są z reguły przedstawiciele lokalnej społeczności, a także ich klienci. Metaforycznie mówiąc, są jak stare drzewa z głęboko wrośniętymi korzeniami. Najmłodsze z nich powstały po II wojnie światowej, czyli mają po kilkadziesiąt lat.

Banki spółdzielcze nigdy nie były rozpieszczane, nikt nie rozpinał nad nimi ochronnego parasola. Po 1990 r., kiedy to „wypuszczono” je na wolność ze struktur BGŻ, nie wszystkie przetrwały tę szokową terapię. Pozbawione funduszy i borykające się z masowymi upadłościami swoich dotychczasowych klientów albo zwijały żagle, albo, co częstsze, łączyły siły. Przetrwały najsilniejsze i najlepiej zarządzane. Ale cena była wysoka – w 1989 r. funkcjonowały 1662 banki spółdzielcze, które zrzeszały 2577 tys. członków. Teraz, w 2016 r. jest ich 560, udziałowców niecały milion. Mają za to 4659 placówek, co – jak wynika z ostatniego raportu KNF – stanowi 39,3% wszystkich bankowych oddziałów w Polsce. Suma bilansowa sektora banków spółdzielczych to 115 mld zł. Ich udział w rynku depozytów sięga ok. 9%, w kredytach 6%, a w wyniku finansowym netto 7%.

Są silne, bo są lokalne

Ich atutem jest znajomość otoczenia, duża wiedza o członkach lokalnych społeczności, prostsze i bardziej „ludzkie” procedury. Reprezentują bankowość relacyjną, charakterystyczną dla tego sektora w całej Europie i są bankami pierwszego kontaktu w małych ośrodkach. Poza tym mają w swoich statutach zapisaną misję, która nakazuje wspieranie ich otoczenia. To taka spółdzielcza cecha, hołubiona i ceniona przez banki i przez społeczność, ich wyróżnik na tle sektora bankowego. Nie znaczy to jednak, że opierają swoją działalność na charytatywności. One uzupełniają potencjał oferowany przez sektor bankowości komercyjnej.

Te banki wiedzą, gdzie i po co działają. Podczas ostatniego kryzysu finansowego to one wyciągnęły pomocną dłoń do mikro, małych i średnich firm. Stabilizowały gospodarkę. Od końca 2009 do końca 2014 r. „wzrost finansowania sektora przez banki spółdzielcze wzrósł z 8 mld zł do 19,3 mld zł. Banki spółdzielcze w świadczeniu usług finansowych dla MŚP okazały się bardziej konkurencyjne od banków komercyjnych”1.

Na polskim rynku finansowym kryzys przebiegał prawie niezauważalnie. Nie była potrzebna pomoc państwa, okazało się, że polski sektor bankowy jest silny i stabilny. Jednak w wyniku zmniejszenia finansowania gospodarki przez banki komercyjne powrócił temat polskości kapitału. Przed kryzysem nie było to istotne, twierdzono, że kapitał nie ma narodowości. Tymczasem nie do końca tak jest. Warto więc pamiętać, że banki spółdzielcze to właśnie polski kapitał i one repolonizacji nie potrzebują. Należy jedynie ten fakt właściwe wykorzystać. Banki spółdzielcze zawsze cieszyły się zaufaniem swojego otoczenia i dostosowywały swoją ofertę do jego potrzeb. Zmagały się, i nadal zmagają, z rosnącą konkurencją banków komercyjnych. Unowocześniają więc swoje produkty, inwestują w informatykę, wprowadzają technologiczne nowinki. Wbrew potocznej opinii wcale nie są zapóźnione.

Efektem kryzysu jest dyrektywa CRDIV/CRR

Banki spółdzielcze wiedzą, że działając wspólnie, przedstawiając jednym głosem swoje stanowisko, mając za sobą stabilne i bezpieczne otoczenie – mogą dużo, a nawet więcej. Czas, aby Polska chciała i potrafiła to docenić.

Zasadniczym jej celem jest zapewnienie bezpieczeństwa deponentów i stabilnego zarządzania instytucjami kredytowymi. Pakiet wzbudził w środowisku banków spółdzielczych wiele emocji i obaw. Dyskusje nad nim trwały cztery lata, a i tak do dziś zdania są podzielone. Najwięcej zastrzeżeń budził system IPS, czyli nowa struktura organizacyjna, której zadaniem jest wzajemna ochrona uczestników, zapewnianie płynności, gwarancja wypłacalności, zapobieganie upadłości. Jej zbudowanie wymaga solidarności i wzajemnego zaufania, zredefiniowania pojęcia samodzielności i niewielkiego jej ograniczenia na rzecz pozostałych członków systemu – czyli w zasadzie powrotu do spółdzielczych idei. Środowisko musiało jednak przezwyciężyć swoje przywiązanie do modelu wolnościowego, braku wzajemnej kontroli i prowadzenia działalności tylko na swoje ryzyko. W zamian otrzymało ulgi. Jak informuje na swojej stronie Bank BPS: „banki tworzące system ochrony mają możliwość łącznego spełnienia normy płynności krótkoterminowej. Dodatkowo zezwolenie na stosowane zerowej wagi ryzyka dla wzajemnych należności uczestników IPS pozwala na obniżenie obciążeń związanych z nowymi regulacjami europejskimi. Uzyskane przez banki w systemie ochrony odstępstwa od ogólnych wymagań wpływają ponadto na zmniejszenie wymogów kapitałowych, co bezpośrednio wpływa na ich zdolność kredytowania gospodarki”. Co prawda trwa jeszcze proces budowy systemu IPS w zrzeszeniu BPS, jednak już dziś do systemu należą 273 banki (na 358) oraz bank zrzeszający, w grupie SGB system tworzy 197 banków (na 202). Niezdecydowana grupa, zamierzająca utworzyć zrzeszenie apeksowe, musi uzyskać zgodę KNF. Na ostateczne podjęcie decyzji banki spółdzielcze mają czas do końca 2018 r. Należy podkreślić, że część z nich, aby znaleźć się w systemie IPS, musi jeszcze spełnić wymagania bezpieczeństwa. Bo gwarantować za siebie można tylko wówczas, gdy nawzajem zna się swoją sytuację i jest ona sprawdzona i stabilna.

Jeden głos

Wprowadzenie systemu IPS to szansa na zdefiniowanie jednego celu sektora i przedstawiania go jednym głosem, na określenie aspiracji i oczekiwań wobec rządzących i regulatorów. To także okazja do zajmowania jednolitego stanowiska wobec Sejmu RP i nowych aktów prawnych, to możliwość opracowania planu działalności i jego skuteczna realizacja. Przed bankami spółdzielczymi stoi wiele wyzwań – choćby sprostanie konkurencji, zdobywanie młodych klientów, powiększenie swojego udziału w rynku. A to można zrobić tylko wówczas, gdy jest i działa się razem. Dla polskiej gospodarki działalność lokalnych banków spółdzielczych jest bardzo ważna. To instytucje, za pomocą których można nie tylko transferować pomoc dla rolnictwa, ale również pobudzać przedsiębiorczość i innowacyjność w terenie. Można szerzyć ideę spółdzielczości jako alternatywę dla mniej ekspansywnych biznesowo członków społeczeństwa, można dystrybuować i pieniądze i wartości, wzmacniać kompetencję.

Ten sektor muszą jeszcze docenić rządzący, powinni umieć spojrzeć szerzej i nie ulegać krzywdzącym stereotypom o jego zapóźnieniu i „zapyziałości”, a wykorzystać zaufanie, jakim się on cieszy i jego znajomość potrzeb lokalnych społeczności.

Oczekiwania na przyjazną dłoń

Banki spółdzielcze mają swoje oczekiwania. Chciałyby, aby regulatorzy uwzględnili ich odmienność i nie nakładali nadmiernych obciążeń tylko stosowali zasadę proporcjonalności, aby rządzący zauważyli ich potencjał. Zdzisław Kupczyk, prezes zarządu Banku Polskiej Spółdzielczości S.A. tak mówi o „Planie na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”: rola bankowości spółdzielczej w ramach zrównoważonego rozwoju kraju i w obrębie współpracy z jednostkami administracji centralnej jest bardzo istotna. Dlatego Zrzeszenie BPS jest gotowe zaangażować kapitał w realizację „Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”, gdy dokument powstanie w bardziej szczegółowej formie. Już dzisiaj wspólnie z bankami spółdzielczymi realizujemy zadania, które zakłada – głównie poprzez współpracę z jednostkami samorządu terytorialnego.

Najbardziej istotną kwestią, nad którą pracujemy w tej chwili, jest uwzględnienie w kolejnym projekcie planu sektora bankowości spółdzielczej, jako działającego i zapewniającego obsługę istotnej grupy społecznej. Banki spółdzielcze mają niekwestionowany wkład w rozwój polskiego kapitału w kontekście wzrostu wartości małych i średnich przedsiębiorstw, co stanowi istotne wsparcie rodzimej gospodarki. Plan wicepremiera Morawieckiego może być niezwykle pomocny w zakresie stworzenia trwałego, systemowego i gwarancyjnego wsparcia rozwoju przedsiębiorców oraz producentów rolnych. Istotny jest także rozwój grup producenckich oparty na rozwoju kapitału krajowego.

W tym kontekście będziemy zabiegać o dokapitalizowanie banków spółdzielczych w różnych formach oraz zapewnienie dogodnych lokalnych warunków dla rozwoju działalności bankowości spółdzielczej, co przełoży się na wzmocnienie kapitału rodzimego. Proponujemy, by potencjał infrastruktury technicznej placówek banków spółdzielczych został wykorzystany także dla szeroko rozumianych potrzeb doradztwa. Podobne zdanie ma w tej sprawie prezes SGB-Banku Ryszard Lorek, artykułował je wielokrotnie. Banki spółdzielcze wiedzą, że działając wspólnie, przedstawiając jednym głosem swoje stanowisko, mając za sobą stabilne i bezpieczne otoczenie – mogą dużo, a nawet więcej. Czas, aby Polska chciała i potrafiła to docenić.


1 Józef Myrczek, Renata Rokita-Rogala, Justyna Partyka, „Finansowanie małych i średnich przedsiębiorstw przez baki spółdzielcze w dobie kryzysu finansowego”, Wyd. Orgmasz Nr 5/2015.