Biznes potrzebuje stabilnego i silnego burmistrza, prezydenta, wójta

Aktualności / Multimedia

O potencjale inwestycyjnym polskich samorządów - Marek Mazur, Przewodniczący, Konwent Przewodniczących Sejmików Województw RP. Rozmawia Robert Lidke.

Marek Mazur, Konwent Przewodniczących Sejmików Województw RP: Musi być ciągłość władzy – jeżeli kadencyjność to dwie kadencje, to jest to absolutne minimum – przedsiębiorca, który rozpoczyna przedsięwzięcie o długim okresie zwrotu musi być pewien, że je zrealizuje. #MarekMazur #JST #Samorządy

Robert Lidke, aleBank.pl: Co można zrobić, aby samorządy inwestowały więcej?

Marek Mazur, Konwent Przewodniczących Sejmików Województw RP: Myślę, że inwestują dużo. Jest jednak kwestia maksymalnego wykorzystania środków unijnych w obecnej perspektywie. Rodzi się też pytanie – na ile jeszcze są w stanie wykładać własne pieniądze, jako obowiązkowy udział własny dokładany do środków unijnych.

Zobacz i posłuchaj rozmowy na naszym kanale aleBankTV na YouTube albo na końcu artykułu

Samorządy są mocno zadłużone. Budżet bieżący jest na plusie, natomiast dług jest bardzo duży i to nie pozwala na to, aby samorządy mogły się zadłużać dalej i dokładać się do funduszy unijnych.

To jest jeden z problemów, który podnoszą samorządy. Limitowanie zadłużenia nie służy rozwojowi poszczególnych gmin. Są takie sytuacje, że są duże środki unijne – marszałkowie w swoich budżetach je zagwarantują, ale burmistrz i wójt, mając już wykorzystany limit zadłużenia, nie mogą dalej inwestować, mimo tego, że czekają na to mieszkańcy. Dołożenie 15 procent do tego, co już UE oferuje, nie jest kwotą, którą samorząd mógłby się za bardzo zadłużyć. Limitowanie trochę utrudnia dalsze inwestowanie w samorządy i ich rozwój.

Trzeba jeszcze podkreślić, że jest inny mechanizm, z którego dziś samorządy rzadko korzystają, mam na myśli partnerstwo publiczno-prywatne. To jest mechanizm, z którego musimy dzisiaj odważniej korzystać. To udział biznesu we wspólnym działaniu samorządu. Jeżeli samorząd nie może już swoich środków zainwestować wtedy wchodzi biznes – jest to praktykowane w całej Europie. W Polsce samorządowiec się obawia, że jeśli łączy inwestycje z biznesem, to radni, ciała statutowe – Rady Gminy, Rady Miasta, ale też suweren – patrzą mu na ręce i zawsze będą stawiał jakieś znaki zapytania. Potrzeba więcej odwagi i ryzyka. Są dobre przykłady współpracy między samorządem i biznesem.

Rozumiem, że samorządy boją się posądzenia o korupcję?

To działa na całym świecie, więc trzeba być odważnym, ale z drugiej strony musi być stabilność samorządów. Jeśli przedsiębiorca i biznes będą chcieli zainwestować muszą wiedzieć, że władza jest ciągła, że nie zmienia się co chwilę – jest to bardzo istotne. Ryzyko jest z dwóch stron. Trzeba je podjąć, bo jest to bardzo korzystna współpraca.

Czy rozwiązaniem nie byłyby budżety zadaniowe? Patrzy się na budżet gminy z perspektywy np. pięciu lat. Wiadomo, że inwestycja w oczyszczalnię ścieków, spalarnię odpadów, jest inwestycją, która będzie się zwracała w długim terminie. W terminie jednorocznym nie da się pokazać sensowności biznesowej danego przedsięwzięcia.

Budżet zadaniowy w wielu samorządach jest realizowany. To jest bardzo istotne. Ale jeszcze raz podkreślam: musi być ciągłość władzy, – jeżeli kadencyjność to dwie kadencje, to jest to absolutne minimum – ktoś, kto podejmuje przedsięwzięcia o długim okresie zwrotu musi być pewien, że je zrealizuje. Musi mieć pewność, że po roku, dwóch latach nie przyjdzie nowy burmistrz czy prezydent i nie zaniecha inwestycji. Jeżeli dziś słyszymy o tym, że wójt, burmistrz, prezydent ma być wybierany z rady, to ja boję się o taką ciągłość władzy – po roku, dwóch burmistrz będzie mógł być zmieniony, bowiem nie będzie miał mocnego mandatu. Aby budżety zadaniowe realizować musi być stabilność władzy. Włodarze muszą mieć mocny mandat, a taki uzyskuje się w wyborach bezpośrednich.