Czy Centralny Port Komunikacyjny może liczyć na polskich emerytów?

Blogi / Robert Lidke

Zalewają nas liczby i prognozy. Najczęściej czytamy je bezkrytycznie, ale czasami warto się zastanowić co oznaczają i jaki mogą mieć wpływ na siebie. Być może wykluczają się wzajemnie.

Myśląc o ambitnych inwestycjach budowlanych, lotniskach, autostradach, kolejach wielkich prędkości warto pamiętać ilu nas wkrótce będzie, jak będziemy starzy, jakie będą tego konsekwencje dla młodych pracujących Polaków, i jakie będą możliwości finansowe ...i motoryczne jednej trzeciej mieszkańców naszego kraju. #RobertLidke #CentralnyPortLotniczy #Inwestycje

Zacznijmy od prognoz demograficznych

W 2030 roku co trzeci Polak, będzie miał ponad 60 lat. Prognoza opracowana przez GUS wskazuje,  że wtedy liczba osób w wieku 85 lat i więcej może sięgać prawie 800 tysięcy. Jednocześnie będzie nas już tylko 35 milionów.

Tej prognozy praktycznie nie da się odwrócić, przynajmniej w takim horyzoncie czasowym. Po prostu rodzi się mniej dzieci, żyjemy dłużej, a młodzi Polacy emigrują. Jedyną szansą jest szybki wzrost imigracji do naszego kraju, ale biorąc pod uwagę co ostatnio wygadujemy o przedstawicielach innych narodów to ten scenariusz nie wydaje się realny.

A czy realny jest scenariusz, który rysują przed nami wizjonerzy zafascynowani budową Centralnego Portu Komunikacyjnego między Warszawa a Łodzią?

Jakie tu są prognozy? Rok 2027 oddanie lotniska do użytku.  Przypominam wtedy, co trzeci Polak będzie emerytem.  W 2035 roku CPK ma obsługiwać 45 milionów pasażerów, a docelowo 100 milionów rocznie. Przypominam w Polsce wtedy będzie tylko 35 mln mieszkańców, z czego, jeszcze raz powtarzam, 1/3 to emeryci. Podobną strukturę demograficzną będą miały inne narody Europy Środkowej i Wschodniej.

Pytanie, kto będzie latał tymi samolotami? I za co, skoro jedna trzecia Polaków to emeryci, a za kilkanaście lat już zapewne każdy z nich ( z nas?)  będzie miał emeryturę na poziomie minimalnym. Zamiast na Wyspach Kanaryjskich Polacy raczej będą spędzali wolny czas na działkach pracowniczych pod miastem.   Młodzi Polacy będą płacili wysokie podatki, aby utrzymać swoich rodziców i dziadków. Być może niektórzy z nich skorzystają z lotniska, ale będzie to lot tylko w jedną stronę, aby wyzwolić się ze zobowiązań, które teraz nakładamy na nasze obecne dzieci i nasze wnuki.

Wizjonerzy zakładają, że z CPK będą latać mieszkańcy Europy Środkowej i Wschodniej – prawie 100 mln ludzi. Ale kraje tego regionu też się starzeją. Część z nich nie chce przyjmować imigrantów (Węgry, Czechy, Słowacja, Polska), a z innych masowo emigrują młodzi ludzie ( Ukraina, Białoruś, Rumunia, Litwa, Łotwa). Co prawda Ukraińców, mimo, że emigrują i się starzeją jest więcej niż Polaków, to być może oni właśnie będą masowym klientem portu lotniczego pod Warszawą. Pytanie tylko, dlaczego nie mieliby wybrać przyjaznych ( pod każdym względem) dla Ukraińców lotnisk we Frankfurcie, Berlinie czy Helsinkach.

I jeszcze jedna prozaiczna sprawa, kto to lotnisko zbuduje? Skąd się wezmą robotnicy? Znowu z Ukrainy? Czy aby na pewno? 

Szacunkowy koszt budowy CPK to 35 mld złotych. Zwykle koszty takich inwestycji z biegiem lat rosną, czasem dwukrotnie.

Może zamiast inwestować w beton, w pasy startowe, które być może nikomu na nic się nie przydadzą podobnie jak lotnisko w Radomiu czy pod Madrytem, które sprzedano za symbolicznie euro Chińczykom, nie lepiej wydać te 35 mld złotych na prawdziwe wzmocnienie wzrostu demograficznego w Polsce? Na okrągło licząc 35 mld złotych to 70 tysięcy mieszkań, gdzie cena jednego mieszkania to 500 tyś. złotych. Dla porównania w zeszłym roku w Polsce urodziło się 382 tysiące dzieci. Mieszkanie z prawie zerowym czynszem za pierwsze dziecko w rodzinie, a za trzecie przekazane na własność?

Może to przesada, ale na pewno myśląc o ambitnych inwestycjach budowlanych, lotniskach, autostradach, kolejach wielkich prędkości warto pamiętać ilu nas wkrótce będzie, jak będziemy starzy, jakie będą tego konsekwencje dla młodych pracujących Polaków, i jakie będą możliwości finansowe…i motoryczne jednej trzeciej mieszkańców naszego kraju.