Czyż nie sprzedaje się koni?

Artur Rolak / Blogi

Nikodem Dyzma wiedział o koniach tyle, że mają cztery nogi. To mu wystarczyło, aby wygrać na Służewcu sporą kwotę. Szejk Mohammed bin Rashid al-Maktoum zna się na wierzchowcach znacznie lepiej, bo konie z jego stajni od lat dominują na torach wyścigowych w Wielkiej Brytanii – od Perth w Szkocji po Newton Abbot w Kornwalii. Emir Dubaju ma jednak kłopot...

Światowym potentatem w hodowli koni wyścigowych jest Republika Irlandii (tylko w Stanach Zjednoczonych łączna wartość sprzedaży jest wyższa). Ten biznes opiera się na porozumieniach długoterminowych, zapewniających nieskrępowany, wolny od opłat granicznych i kontroli weterynaryjnych transport koni pomiędzy Irlandią a Wielką Brytanią. Trzecią stroną umowy jest Francja.

Mówi się nawet, że to jedyny naprawdę wspólny rynek obejmujący te państwa. Aż 87 proc. międzynarodowego transportu koni w Europie przypada właśnie na uczestników trójporozumienia. Co roku 10 000 tych zwierząt płynie promem z Irlandii do Wielkiej Brytanii lub z powrotem, 7000 przekracza granicę lądową między Irlandią a Irlandią Północną, a po 5000 podróżuje z obu wysp do Francji.

Brexit stawia jednak te regulacje pod znakiem zapytania. Ich przedłużenie będzie bowiem wymagało zgody Unii Europejskiej, na co się nie zanosi. Na razie negocjatorzy z Londynu i Brukseli prężą muskuły nieustępliwości. Dzień Brexitu może więc okazać się dla tej branży jeszcze gorszy niż czasy kryzysu paliwowego w latach 70. XX wieku lub skutki upadku banku Lehman Brothers.

Eimear Mulhern, szefowa Goffs, firmy handlującej końmi od ponad 150 lat, przyszłość branży widzi w prosty sposób: – Brexit doprowadzi do tego, że irlandzkie konie będą sprzedawane tylko w Irlandii, a brytyjskie tylko w Wielkiej Brytanii. – Zresztą hodowcy nie muszą czekać na wyniki negocjacji warunków, na jakich odbędzie się Brexit; oni już cierpią z powodu osłabienia kursu funta. Coolmore Stud, jedna z największych stadnin w Irlandii, musiała obniżyć ceny usług, aby dostosować je do wartości waluty brytyjskiej. Zapewne inne pójdą jej tropem.

Tylko co trzeci koń wyścigowy wyhodowany w Irlandii pozostaje na tej wyspie, a zaledwie co piąty z eksportowanych nie trafia do Wielkiej Brytanii. Cały ten biznes – od stajni hodowlanych po tory wyścigowe – przynosi gospodarce Irlandii, jeśli wierzyć szacunkom Deloitte, 1,84 mld euro rocznie. Inaczej mówiąc – ok. 0,74 proc. produktu krajowego brutto. Oznacza to, że koński przemysł jest dla Irlandii 10 razy ważniejszy niż dla jej najważniejszego partnera. Jeśli Unia Europejska nie dogada się ze Zjednoczonym Królestwem, to taryfy celne w wysokości 13,5 procent mogą okazać sie dla irlandzkich stajni mocnym kopem w zad.

Emir Dubaju jakoś sobie poradzi, tylko koni nikt nie pyta o zdanie…

Artur Rolak
dziennikarz sportowy,
autor książki-wywiadu z Agnieszką Radwańską „Jestem Isia”,
bloger (POLISH-SWOJ-POLISH.blogspot.com).