Gdyby Grecy mówili po niemiecku, ich dług byłby mniejszy?

Finanse i gospodarka

Kryzys w Grecji wciąż trwa, pomimo pomocy innych państw. Powstały najróżniejsze teorie próbujące wyjaśnić, jak doszło do niewypłacalności tego kraju, słyszeliśmy wiele ekonomicznych wytłumaczeń. Okazuje się, że powód tego może być znacznie prostszy niż zakładano.

Czy istnieje związek między długiem Grecji a językiem jej obywateli? Okazuje się, że tak. Badania naukowców z Yale wykazują, że to, jakim językiem władamy ma znaczący wpływ na to, jak obchodzimy się z pieniędzmi. Keith Chen z Yale School of Management pisze w swoich badaniach pod tytułem „The Effect of Language on Economic Behavior: Evidence from Savings Rates, Health Behaviors, and Retirement Assets”, że język w dużym stopniu wpływa na nasze zachowania ekonomiczne, czyli na to, jak wydajemy pieniądze i oszczędzamy. Chen dzieli języki na dwie grupy. W jednej granica między teraźniejszością a przyszłością jest wyraźna, np. w języku polskim występuje rozróżnienie między teraźniejszością (dzisiaj pada deszcz) a przyszłością (jutro będzie padał deszcz). Do tej grupy należą także m.in. grecki, angielski, francuski, hiszpański, włoski, portugalski – czyli, co ciekawe, języki krajów dotkniętych mocno kryzysem. W drugiej grupie granica pomiędzy czasem teraźniejszym a przyszłym jest rozmyta. Do takich języków należy m.in. chiński, niemiecki i języki skandynawskie.

W jaki sposób różnice w gramatyce przekładają się na zachowania ekonomiczne? Ekonomista Chen zaobserwował, że osoby, posługujące się językiem, w którym wyraźnie rozróżnia się te dwa czasy, mają większe kłopoty z planowaniem przyszłości i oszczędzaniem, ponieważ kładą większą wagę na zysk krótkoterminowy. Natomiast osoby z drugiej grupy językowej koncentrują się bardziej na oszczędzaniu długoterminowym, czyli dokładniej przemyślają swoje wydatki i planują przyszłość.  –  To ciekawa teoria i pomimo to, że teza – Grecy znaleźli się w długach z powodu gramatyki – brzmi nieco absurdalnie, mogę sobie wyobrazić, że język może mieć wpływ na nasze zachowanie ekonomiczne – mówi Julia Wasyluk z biura tłumaczeń Lemon Field. – Gdy rozróżniamy między teraźniejszością a przyszłością, wówczas przyszłość wydaje nam się odległa. Bardziej skupiamy się na ‘tu i teraz’. Gdy z kolei nie ma tego rozróżnienia, podświadomie zanika też granica między tym, co jest, a tym, co będzie. Dlatego też mamy do przyszłości bardziej rozsądne podejście – dodaje. I nie dotyczy to tylko finansów, lecz także innych dziedzin naszego życia. Okazuje się, że pośród osób posługujących się językiem z rozmytą granicą między teraźniejszością a przyszłością, 30% chętniej oszczędza i 24% mniej pali papierosy. Osoby z tej grupy odżywiają się także zdrowiej i uprawiają więcej sportu.

Z pewnością nie można jednoznacznie powiedzieć, że język i sposób rozróżniania czasów jest powodem tego, dlaczego jeden naród jest w stanie dobrze gospodarować pieniędzmi, a inny nie. Chen dodaje, że można na to spojrzeć z nieco innej perspektywy – język nie wpływa na zachowanie poszczególnych kultur, lecz odzwierciedla tę różnicę. Z pewnością można jednak powiedzieć, że język jest jednym z wielu czynników, który wpływa na nasze zachowanie. Warto może zastanowić się jak wykorzystać te szczególne cechy języka greckiego, aby wyprowadzić Grecję z kryzysu.