Gorsze perspektywy gospodarcze wpływają na decyzje inwestorów

Finanse i gospodarka / Raporty

W dalszym ciągu europejskie rynki akcji nie są w stanie wyrwać się z marazmu, jaki zapanował na nich zaraz po rozpoczęciu 2013 r. Tak samo jest na naszej giełdzie. Na inwestorów najwyraźniej oddziaływać zaczęły doniesienia o słabych perspektywach gospodarczych na ten rok. Zarówno w przypadku naszego kraju, jak całej Unii Europejskiej mamy do czynienia z obniżaniem szacunków rozwoju koniunktury, a dodatkową wymowę mają negatywne bieżące doniesienia.

W naszym przypadku chodzi o wiadomości na temat stanu gospodarki w grudniu. Zarówno produkcja przemysłowa, jak budowlano-montażowa uległa w tym czasie dalszemu osłabieniu. Jednocześnie utrzymywała się presja na rynku pracy. Regres produkcji przemysłowej sięgnął aż 10,6% w skali roku, a po wyeliminowaniu wpływu czynników sezonowych (takich jak różna liczba dni pracujących w miesiącu) było to 5,1%. W budownictwie skala spadku koniunktury była zdecydowanie silniejsza. Jednocześnie utrzymywała się presja na rynku pracy – płace rosły w tempie inflacji, a zatrudnienie kolejny miesiąc poszło w dół. W efekcie realny fundusz płac, będący wypadkową zmiany wynagrodzeń, zatrudnienia i inflacji, 6. kolejny miesiąc spadał. To podtrzymuje niekorzystne perspektywy dla wydatków gospodarstw domowych.

W Europie blado ostatnio wypadły grudniowa sprzedaż detaliczna w Wielkiej Brytanii (wzrost o 0,3% w skali roku), listopadowa produkcja przemysłowa w strefie euro (regres o 3,7% w ujęciu rocznym), grudniowa liczba zarejestrowanych aut (zniżka o 16,3% w porównaniu z grudniem 2011 r.), czy niemiecki PKB za IV kwartał (wstępny odczyt wykazał jedynie 0,7% rocznego wzrostu).

HOME BROKER ZWRACA UWAGĘ:

W grudniu pogłębiały się niekorzystne tendencje w polskiej gospodarce, co potęguje niepewność odnośnie jej kondycji w kolejnych miesiącach

Grudniowy regres koniunktury w polskim budownictwie był minimalnie większy niż w dołku odnotowanym w czasie kryzysu z lat 2008-2009

Rynki nieruchomości

W minionym roku mieszkania w Nowej Zelandii stały się mniej dostępne niż w Australii. Z danych firmy konsultingowej Demographia wynika, że koszt zakupu przewyższał 6,7 razy roczne dochody gospodarstwa domowego, podczas gdy w Australii było to 6,5. Rok wcześniej te proporcje w obu krajach wynosiły odpowiednio 6,4 oraz 6,7. Najmniej dostępnym rynkiem jest Hong Kong, gdzie na mieszkanie trzeba przeznaczyć dochody z 13,5 lat (rok wcześniej było to 12,5). Najlepszy współczynnik mają Stany Zjednoczone, gdzie wynosi on 3,2. Niewiele więcej, bo 3,6, ma on w Irlandii. W Kanadzie jest to 4,7, a w Wielkiej Brytanii 5,1. Wskaźnik na poziomie 3 i niższym oznacza łatwą dostępność mieszkań, a 5,1 i więcej – skrajnie dużą niedostępność. Jeśli chodzi o poszczególne miasta to oprócz Hong Kongu, najtrudniej pozwolić jest sobie na mieszkanie w kanadyjskim Vancouver (9,5), w Sydney (8,3) oraz Londynie (7,8). Amerykańskie Detroit (1,5) i Atlanta (2) są wśród najbardziej dostępnych rynków.

Od dewelopera

23 stycznia o godz. 14:30 deweloper Archicom organizuje uroczyste otwarcie inwestycji Lofty Platinum, które zlokalizowane są przy ul. Inowrocławskiej 21 na Starym Mieście we Wrocławiu. Podczas inauguracji będzie można zwiedzić cały budynek, ostatnie dostępne mieszkania i porozmawiać z doradcami klienta oraz twórcami – architektami i artystami. Odbędzie się również panel dyskusyjny dotyczący zagospodarowania postindustrialnych przestrzeni miejskich z udziałem prezydenta Wrocławia. Większość lokali została wykupiona na etapie realizacji, lecz w ofercie sprzedaży pozostaje jeszcze ok. 12 loftów i penthouseów. Ceny dostępnych mieszkań wynoszą od 499 900 zł do 1,45 mln zł.

Zespół analiz
Home Broker