IT@BANK 2016: Po co bankom wirtualna waluta?

BANK 2016/11

IT@BANK 2016: Po co bankom wirtualna waluta?

Pod koniec sierpnia UBS, Deutsche Bank, Santander i BNY Mellon poinformowały o projekcie powołania własnej wirtualnej waluty. Projekt utility settlement coin (USC) będzie korzystać, tak jak bitcoin, z technologii blockchain.

Bohdan Szafrański

Na początku 2015 r. Europejski Bank Centralny opublikował opracowanie pt. „Virtual currency schemes – a further analysis”, w którym przeprowadzono analizę funkcjonujących na świecie walut wirtualnych. Wtedy takich zdecentralizowanych jednostek pieniężnych było ok. 500 i liczba ta szybko rosła. Większość z nowych to kopie bitcoin z niewielkimi modyfikacjami. Jak zauważono, narażają one użytkowników nie tylko na typowe ryzyka systemowe związane z płatnościami, ale też na wiele innych zagrożeń związanych z cechami walut wirtualnych. W szczególności narażeni są oni na ryzyko kursowe (duża zmienność) i w stosunku do kontrahenta związane z anonimowością odbiorcy oraz oszustwa inwestycyjne związane z brakiem przejrzystości. Krótko mówiąc, istnieją zarówno ogólne, jak i szczegółowe sposoby, dzięki którym użytkownicy mogą stracić całą swoją wirtualną walutę.

Sporo za

Niektóre aspekty tych zagrożeń są związane z samą koncepcją wirtualnych środków płatniczych. Jednak trzeba zauważyć, że wirtualne waluty (VCS) mogą zastępować banknoty, monety, pieniądz bankowy i elektroniczny w realizacji niektórych płatności. Karolina Marzantowicz, zajmująca się między innymi technologią blockchain w polskim oddziale IBM, uważa, że przyszłość gospodarki jest cyfrowa i musi objąć także cyfryzację walut i gotówki. Prace związane z cyfrową walutą tego rodzaju prowadzą banki centralne wielu krajów (m.in. Wielkiej Brytanii, Ukrainy czy Kanady). Z kolei blockchain jest technologią pozwalająca na wdrożenie systemu rozliczeń czy to na poziomie krajowym, jednowalutowym, czy też wielowalutowym.

Liczba transakcji gotówkowych zarówno w naszym kraju, jak i innych państwach Europy jest nadal bardzo duża, a digitalizacja pieniądza to kolejny ważny etap cyfryzacji kraju. Zdaniem Karoliny Marzantowicz, cyfrowy pieniądz wykorzystujący technologię blockchain nie tylko podniesie efektywność operacyjną banków, ale przede wszystkim uszczelni ekosystem podatkowy. Blockchain uniemożliwia korupcję i jakiekolwiek zmiany dokonanych transakcji. Jednak takie rozwiązania jak bitcoin, dające możliwość dokonywania płatności bezpośrednich (peer2peer) w walucie wirtualnej, poza jakimikolwiek regulacjami, nie spełniają wymogów banków centralnych. – Obecnie kryptowaluty są używane jako narzędzia płatnicze na czarnym rynku. Dlatego obywatele, banki i rządy będą potrzebować rozwiązań bezpiecznych i audytowanych, które umożliwią dygitalizację fizycznych pieniędzy i walut – dodaje Karolina Marzantowicz. W styczniu 2016 r. Positive Money opublikowała pracę Bena Dysona i Grahama Hodgsona pt. „DIGITAL CASH – Why Central Banks Should Start Issuing Electronic Money”. Autorzy przekonują, że są mocne argumenty za tym, by banki centralne rozpoczęły wydawanie cyfrowych wersji banknotów i monet. Rodzi to jednak szereg pytań. W jaki sposób banki centralne mogą wprowadzać taką cyfrową gotówkę do gospodarki? Jak miałaby być używana przez obywateli? Czy nie będzie miało to wpływu na stabilność finansową? Dyson i Hodgson wymieniają m.in. takie zalety emisji cyfrowej gotówki, jak: szerszy zakres opcji dla polityki pieniężnej, zwiększenie bezpieczeństwa systemu finansowego, wspieranie konkurencji i innowacji w systemach płatności, obniżenie kosztów emisji banknotów i monet, wsparcie dla alternatywnych systemów finansowania i dystrybucji pieniędzy (np. przez instytucje pozabankowe) oraz integracja finansowa, np. poprzez oferowanie kont przez dostawców usług płatniczych osobom, które są wyłączone z tradycyjnych usług bankowych.

image

Utility settlement coin (USC)

Ogłoszone przez UBS, Deutsche Bank, Santander i BNY Mellon porozumienie zostało potraktowane jako ogłoszenie utworzenia nowej waluty na wzór bitcoina. Jednak w tym wypadku chodzi o wykorzystanie technologii blockchain do rozliczeń transakcji finansowych i przejście z obecnych systemów T+2 i T+3 do takiego, w którym transakcje rozliczane są bezpośrednio i natychmiast. Choć już wcześniej kilka banków przyglądało się technologii blockchain i możliwości jej wykorzystania do usprawnienia rozliczeń międzybankowych, to po raz pierwszy zyskało to wsparcie tak znaczącej grupy. W prasie pojawiła się np. informacja, że Citigroup ma pracować nad własną walutą cyfrową – „citicoin”. Z kolei Goldman Sachs zgłosił patent na „SETLcoin”. Jak informuje bank Santander, system po uruchomieniu pozwoli prowadzić wydajne, szybkie i bezpieczne płatności i rozliczenia.

USC ma być „walutą” istniejącą w rozproszonych księgach głównych, tworząc łańcuch bloków transakcyjnych (stąd też nazwa blockchain). Ponieważ ma być ona wspierana przez wiele instytucji finansowych, będzie bezpieczna i będzie reprezentować pieniądze, takie jak dolar i euro, w formie aktywów w świecie rzeczywistym. W projekcie biorą też udział ICAP (pośrednik na elektronicznym rynku finansowym) oraz startup Clearmatics. Bank UBS i Clearmatics przedstawiły koncepcję USC już we wrześniu 2015 r.

– Naszym celem jest przede wszystkim zwiększenie efektywności rynków papierów wartościowych. Wdrażając koncepcję USC, możemy podnieść wydajność w zakresie transakcji i rozliczeń na papierach wartościowych – podstawowych operacji, które niestety są kosztowne i pochłaniają ogromną ilość czasu. We współpracy z innymi bankami i dostawcami usług technologicznych chcemy więc stworzyć neutralne rozwiązanie, które pomoże zwiększyć efektywność w obu tych obszarach – podkreśla Frank Hartmann, rzecznik Deutsche Banku.

Blockchain

Rozliczanie płatności z wykorzystaniem technologii blockchain jest obiecujące i może je zrewolucjonizować. Koszty związane z funkcjonowaniem systemu są zdecydowanie niższe niż w przypadku rozliczeń tradycyjnych. Nie jest tu potrzebna żadna instytucja pośrednicząca w ich prowadzeniu. Zapewnia to wbudowany w blockchain system kryptograficzny – dziś wydaje się on nie do złamania. Transakcja jest wykonywana natychmiast i nie potrzeba dodatkowo weryfikować danych jej uczestników. Niepotrzebne są żadne depozyty, izby płatnicze czy też instytucje clearingowe. Obie strony transakcji mogą mieć pewność, że przebiegła ona skutecznie. Na dodatek rejestr wszystkich transakcji (prowadzony według ściśle ustalonych reguł) przechowuje u siebie każdy użytkownik. Dlatego próba wprowadzania zmian w rejestrach zapisów zostanie od razu wykryta. Dotyczy to każdej manipulacji. Choć kryptowaluta, taka jak np. bitcoin, jest bezpieczna (nie można wprowadzić do systemu dodatkowych „podrobionych” pieniędzy), to jednak ze względu na anonimowość użytkowników można przejąć cudzą tożsamość i zgromadzone na takim koncie środki. Jeśli nadzór nad systemem będą zapewniać tak zaufane instytucje, jak banki centralne – lub, jak w przypadku USC, konsorcjum dużych uznanych instytucji bankowych – to wyeliminuje się jedyny słaby punkt kryptowalut. Banki centralne emitują obecnie gotówkę w ilości potrzebnej dla zaspokojenia popytu ze strony rynku. Podobnie może to być realizowane poprzez emisję pieniądza wirtualnego. Przy czym będą to bardziej precyzyjne i bezpośrednie metody realizacji polityki pieniężnej niż dotychczas.

Jak mnie poinformowano, Narodowy Bank Polski śledzi i analizuje informacje związane z walutami wirtualnymi w Polsce i na świecie. Jego przedstawiciel brał też udział w przygotowywaniu projektu ostatniego opracowania Europejskiego Banku Centralnego pn. „Virtual currency schemes – a further analysis”. W opinii NBP obecnie wszystkie waluty wirtualne nie spełniają kryterium powszechnej akceptowalności i nie są emitowane przez bank centralny. Stanowią one jedynie umowny instrument finansowy danej grupy społecznej zainteresowanej ich użyciem.

Wiele wskazuje na to, że będzie się pojawiało coraz więcej takich inicjatyw jak USC. Można założyć, że po okresie testów i sprawdzania przydatności niektóre systemy mogą zyskiwać coraz szersze uznanie i staną się powszechnie akceptowanym sposobem na realizację transakcji. Za wprowadzeniem waluty wykorzystującej technologię blockchain przemawiają wygoda i znaczne obniżenie kosztów prowadzonych operacji finansowych. Przy okazji warto zauważyć, że technologię tę można wykorzystać nie tylko do emisji kryptowaluty, ale też w wielu innych rozwiązaniach komercyjnych. Ocenia się, że dziś rozwojem i wykorzystaniem tej technologii zajmuje się już ponad 1000 start-upów na całym świece. Wykorzystanie jej do tworzenia kryptowalut to tylko niewielka część wprowadzanych na rynek rozwiązań. Sama koncepcja nie jest nowa i dotychczas się sprawdza. Bitcoin wprowadzono w 2009 r. i nikomu nie udało się zhakować jego algorytmu, choć cały system jest typu open source. Trudno przypuszczać, by przez minione lata nie próbowano tego zrobić. Można założyć, że blockchain sprawdza się znakomicie przy tego rodzaju zadaniach i dlatego wykorzystujące tę technologię rozwiązania w sferze finansowej powinny być bezpieczne, a to jest podstawą odniesienia przez nie sukcesu. Z kolei banki, które stoją za USC, gwarantują, że będzie to udany projekt.