Jerzy Kulej miał rację

Blogi / Bogdan Koblański

Już w początkach sierpnia, główne stacje TV prześcigały się w zapowiedziach „fantastycznych, jesiennych ramówek”, czyli rozszerzenia dotychczasowej oferty programowej o nowe, atrakcyjne pozycje. Mamy jesień, i co? Spodziewałem się, szczególnie po Telewizji Polskiej, szerszego zainteresowania tematami gospodarczymi, finansowymi czy prawnymi. Tego samego oczekiwałem od konkurencyjnych stacji. Okazało się, że jestem naiwny.

Program telewizyjny podstawowych kanałów trzech największych koncernów w Polsce (pomijam anteny sportowe, muzyczne, lifestylowe itp.) ukazuje nędzę oferty o tej tematyce. Telewizja Polska (10 podstawowych anten) nie ma ŻADNEGO programu o gospodarce). Polsat (8 głównych kanałów) oferuje w ciągu dnia na stacji Polsat News 20-minutowe, powtarzane i jedynie aktualizowane co kilka godzin „Biznes Informacje”. TVN (6 wiodących kanałów) „zalewa” nas tematyką gospodarczą na TVN24 Biznes i Świat dwiema audycjami „Biznes dla Ludzi” (30 min.) oraz „Tydzień na rynkach” (35 min.) – oba nadawane pomiędzy 3-cią a 5-tą nad ranem!

Niestety, nie lepiej wygląda oferta rozgłośni radiowych. „EKG – Ekonomia Kapitał Gospodarka” TOK FM to znany od 2004 r. magazyn, którego przesłaniem ma być „Program dla Wszystkich. Tych, którzy znają się na gospodarce i tych, którzy gospodarkę chcą poznać. W każdej audycji komentujemy najciekawsze i najważniejsze wydarzenia, które mają ekonomiczne i finansowe znaczenie dla domowych oraz państwowych budżetów. Szukamy dobrych decyzji i piętnujemy nieprzemyślane pomysły rządzących” Z pewnością największe tryumfy audycja świętowała w czasach, gdy prowadził ją red. Tadeusz Mosz (zmarł w lutym 2014 r.), pasjonat tej tematyki. Jak program jest odbierany dzisiaj – odsyłam do Internetu. Główną ofertę radia uzupełniają, w miarę wyraźne: „Informator Ekonomiczny” Polskiego Radia Program III oraz emitowane w RMF FM „Fakty ekonomiczne”.

Jest oczywiście cały obszar Internetu oraz prasa drukowana. Pomijam ich zasięg, zakres tematyczny czy dostępność. Nie o to mi bowiem chodzi. A o co? O najpowszechniejsze medium w kraju – Telewizję Polską – dostępną we wszystkich grupach społecznych (co do zamieszkania, wieku, wykształcenia itp.), która podobno ma „misję” w swej posłudze.

A co mamy w TVP. Nic!. Do lutego 2017 nadawano program „Chodzi o pieniądze” prowadzony przez Jacka Łęskiego. Audycję zdjęto, choć oferowała szeroki zakres tematyczny: od np. odszkodowań szpitalnych po funkcjonowanie spółdzielni mieszkaniowych. Być może dlatego, ze zaczynała przypominać mutację „Sprawę dla reportera” Elżbiety Jaworowicz. TVP nie ma chyba ręki do programów o tematyce gospodarczej. Był „Kapitalny program” – magazyn ekonomiczny prowadzony przez red. Marcina Kowalskiego, ale jego emisję zakończono na przełomie maja i czerwca 2016 r., choć można się w nim było dowiedzieć np. ile przyniesie odkładanie 500 zł miesięcznie. Były „Firmowe ewolucje” – sponsorowany przez jeden z największych banków w Polsce program adresowany do właścicieli małych przedsiębiorstw. „Innowacje dla Ciebie” – program o sensie StartUp-ów zdjęto z anteny latem 2015. Był „ZUS dla Ciebie” – spadł z emisji po 13-tu odcinkach, jesienią 2014 r. No i słynny „Plus Minus” Tadeusza Mosza, który przestano nadawać pod koniec 2013 r.

Niedawno prezes TVP, Jacek Kurski, szczycił się zakupem praw do transmisji wszystkich meczów piłkarskiej Ligi Mistrzów oraz spotkań polskiej reprezentacji piłki nożnej. A czy TVP posiada w swej ramówce audycje promujące sens wychowania fizycznego poprzez promowanie wartości i kultury współzawodnictwa, budowanie właściwych postaw etycznych i moralnych czy edukacji poprzez sport – o czym tak pięknie mówił śp. red. Bohdan Tomaszewski? Dlaczego nie ma cotygodniowych programów sportowych o np. pływakach, sztangistach, lekkoatletach czy łucznikach? Słyszymy o nich jedynie przy okazji największych imprez sportowych? I nawet nie chodzi mi o transmisje z zawodów, ale o zwykłą zasadę „krzewienia kultury fizycznej”, tylko w trochę szerszym zakresie, aniżeli postawienie kamer TVP z okazji jakiegoś ulicznego biegu czy maratonu.

To samo dotyczy edukacji gospodarczej, finansowej czy prawnej. Do społecznego obiegu trafiają nie tylko kolejne roczniki ludzi młodych, ciekawych świata. Programy o tej tematyce winny być czymś immanentnym w działaniach tak potężnego, państwowego medium, jakim jest Telewizja Polska. Nie rozumiem, dlaczego ich nie ma. Czy chodzi tylko o pieniądze? Myślę, że nie tylko. Sponsorzy czy reklamodawcy z pewnością by się znaleźli. Jednak przygotowanie czy prowadzenie takich audycji wymaga trochę wiedzy i sporego wysiłku.

Jedno bowiem, wzorem światowych trendów, TVP (ale i konkurencja także) opanowała w sposób znakomity: podporządkowanie profilu swych programów zasadzie „ infotainmentu”. To znany w mediach gatunek dziennikarstwa, łączący w sobie informację (ang. information) i rozrywkę (ang. entertainment), skoncentrowany bardzie na tym w jaki sposób przedstawić informację, niż na tym, co przekazać.

Jest jednak jeden problem gdy chodzi o programy finasowo-ekonomiczne. Gospodarka to nie jest dziedzina, jak mawiają socjologowie, „humanobehawioralna”. Nie o fobie modelek, piosenkarek, aktorek czy innych „gwiazd” tu chodzi. To konkrety. Tu nie da się zrobić programu urokiem osobistym Tomasza Kamela czy innego Kuby Wojewódzkiego. A przecież mamy w kraju tylu znakomitych dziennikarzy ekonomicznych.

Powie ktoś: ”- Ale programy o gospodarce to nuda. Można zajrzeć do netu i znaleźć odpowiedź na każde pytanie”. To nieprawda. W Internecie jest tyle, że nie wiadomo co wybrać, i co jest prawdziwe. Internet to nie edukacja. To worek bez dna, w którym trzeba umieć znaleźć coś wartościowego. Może właśnie temu winny służyć programy o gospodarce? Dobrą audycję o tej tematyce można zrobić z każdego tematu. Wystarczy przejrzeć produkcje np. kanałów brytyjskiej BBC, Discovery czy Plannet. Ekonomia, finanse, bankowość, ubezpieczenia, prawo – to morze proszących się o zrealizowanie materiałów telewizyjnych. Jerzy Kulej mawiał: „Nie ma bokserów odpornych na cios, są tylko źle trafieni”. Pozwolę sobie wykorzystać powiedzenie wielkiego mistrza i stwierdzić, że nie ma nudnych programów o gospodarce. Są tylko źle robione.

Bogdan Koblański