Krajobraz zmienił się nie do poznania

BANK 2016/12

„Kiedy patrzę hen za siebie, w tamte lata co minęły…” – słowa ponadczasowego przeboju nabierają szczególnego znaczenia w czas jubileuszu. Ćwierćwiecze Związku Banków Polskich stanowi doskonały moment, by przypomnieć, jak zmieniało się otoczenie prawno-ekonomiczne, w którym przyszło funkcjonować polskiemu sektorowi bankowemu – i zarazem uświadomić sobie olbrzymi postęp, który dokonał się w tym obszarze od 1991 r.

Jerzy Rawicz

Koniec świata milionerów, czyli denominacja

W 1994 r. przeciętny Kowalski zarabiał od kilku do kilkunastu milionów złotych. Kwoty, które mogłyby wprawić w zakłopotanie arabskiego szejka, „zawdzięczaliśmy” hiperinflacji, która zawitała nad Wisłę w przełomowym roku 1989. Przez kilkanaście miesięcy wartość złotego obniżyła się przeszło sześciokrotnie. Kres hiperinflacji położyło w 1990 r. wdrożenie tzw. planu Balcerowicza, jednak Polacy pozostali milionerami jeszcze przez pięć lat. Gazeta codzienna kosztowała wówczas kilka tysięcy, a nabywca „malucha” musiał wysupłać z portfela przeszło… 60 mln zł.

Milionowe zarobki Polaków zakończyły się wraz z denominacją złotego. Przygotowania do tego bezprecedensowego zadania polski bank centralny rozpoczął z chwilą zdławienia hiperinflacji; postanowiono, iż nowy złoty wart będzie 10 tys. dotychczasowych, a cały proces przeprowadzony zostanie, kiedy roczna stopa inflacji spadnie poniżej 10%. 7 lipca 1994 r. parlament uchwalił ustawę o denominacji, a z początkiem 1995 r. Polacy zaczęli otrzymywać wynagrodzenia w nowych środkach płatniczych. Aby denominacja przebiegała płynnie i bez nadmiernych uciążliwości, zdecydowano się wprowadzić dwuletni okres przejściowy, w którym równolegle funkcjonowały w obiegu stare i nowe pieniądze. Ponadto do końca 2010 r. posiadacze starych banknotów mogli wymieniać je w bankowych placówkach.

Efektem reformy walutowej jest używany po dziś dzień kod polskiej waluty „PLN”, czyli „Polish New (Zloty)” w odróżnieniu od noszącego kod PLZ pieniądza wywodzącego się z PRL.

Pewnie jak w banku, czyli ochrona depozytów

Dzień 17 lutego 1995 r. stanowił datę przełomową dla milionów deponentów. Tego dnia weszła w życie ustawa z dnia 14 grudnia 1994 r. o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, powołująca do życia pierwszy w historii polskiej bankowości system ochrony depozytów finansowany ze składek wnoszonych przez poszczególne placówki. Inspiracją do utworzenia BFG była dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady nr 94/19/WE w sprawie gwarancji depozytów, stanowiąca pionierski w jednoczącej się Europie akt normatywny zobowiązujący państwa członkowskie do zapewnienia ochrony środków powierzonych bankom.

Polska nie była wówczas członkiem Wspólnoty, jednak rodzime rozwiązanie wyprzedzało regulacje unijne. Nie ograniczało się ono do zapewnienia gwarancji depozytów, ale wprowadzało systemowe instrumenty wsparcia dla placówek zagrożonych niewypłacalnością. Obrana koncepcja podyktowana była sytuacją na rodzimym rynku. Wiele placówek nie potrafiło odnaleźć się w wolnorynkowych realiach; tylko w latach 1993–1995 upadłość ogłosiły 3 banki komercyjne i 90 spółdzielczych. Do 1995 r. zagrożonym placówkom incydentalnie udzielał pomocy pozostający w strukturze NBP Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego, a po wejściu w życie ustawy o BFG pomoc finansowa dla banków podejmujących działania sanacyjne oraz przejmujących zagrożone placówki stała się jego ustawowym obowiązkiem. Doświadczenia pozyskane na przestrzeni dwóch dekad oraz środki zgromadzone przez BFG na sanację banków okazały się niezwykle pomocne w toku wdrażania przewidzianego przez unijną dyrektywę BRRD mechanizmu przymusowej restrukturyzacji banków (resolution). Gromadzony od 2013 r. fundusz stabilizacyjny stał się wówczas zaczątkiem nowego instrumentu – funduszu resolution.

Od A do Z, czyli rekomendacje nadzorcze

Oznaczane kolejnymi literami alfabetu dokumenty wydawane przez KNF odnoszą się do rozmaitych obszarów funkcjonowania bankowego biznesu, od zarządzania ryzykiem kredytowym, poprzez bezpieczeństwo teleinformatyczne, aż po wybrane segmenty rynku, jak bancassurance. Pierwsze trzy rekomendacje oznaczone literami A, B i C przedstawione zostały przez GINB w marcu 1997 r.; twórcy nowej praktyki nadzorczej bazowali na doświadczeniach Bazylejskiego Komitetu ds. Nadzoru Bankowego, odpowiednich placówek Unii Europejskiej oraz niemieckich, brytyjskich i amerykańskich instytucji nadzorczych. Dziś rekomendacje objęły już cały alfabet; niebawem powinien wejść w życie dokument oznaczony literą Z.

Najważniejszą zmianą było zobowiązanie do zapłaty w transakcjach B2B przy użyciu przelewu bankowego, kiedy wartość pojedynczej transakcji była wyższa niż 3 tys. ECU.

Z prawnego punktu widzenia rekomendacje nie stanowią bezwzględnie obowiązujących przepisów; oficjalnie obowiązuje zasada „comply or explain” (zastosuj albo wyjaśnij przyczyny niezastosowania), w praktyce jednak banki stosują się w pełnej rozciągłości do nadzorczych zaleceń. O randze tej formy regulacji najlepiej świadczy wypowiedź prezesa ZBP Krzysztofa Pietraszkiewicza, który określił rekomendacje jako „najwyższą formę rozkazu”. W zależności od regulowanego obszaru, poszczególne rekomendacje wywołują różne reakcje w środowisku bankowym. Niekiedy to sektor finansowy naciska na nadzorcę, by ten wydał stosowne regulacje; najbardziej znanym przypadkiem w ostatnich latach były apele sektora bankowego w latach 2005–2006 w sprawie ograniczenia kredytowania nieruchomości mieszkaniowych w walucie obcej. Ich efektem było wydanie przez KNF w 2006 r. Rekomendacji S, dotyczącej dobrych praktyk w zakresie ekspozycji kredytowych zabezpieczonych hipotecznie. Przykładem przeciwnym była wydana w roku 2014 Rekomendacja U, odnosząca się do rynku bancassurance; dokument ten wzbudził wiele kontrowersji, zarówno w sektorze bankowym, jak przede wszystkim ubezpieczeniowym.

Mówiąc o rekomendacjach polskiego nadzoru najczęściej wskazuje się KNF, tymczasem bogaty dorobek w tym obszarze ma również Narodowy Bank Polski. Przez osiem pierwszych lat gospodarki rynkowej w Polsce to właśnie odpowiednie departamenty banku centralnego, pełniącego wówczas funkcje nadzorcze, przygotowywały zalecenia dla sektora finansowego. Również dziś NBP wydaje rekomendacje odnoszące się do poszczególnych obszarów podlegających jego kompetencjom, np. standardów obsługi gotówki czy też bezpieczeństwa transakcji kartowych.

Od BGŻ do IPS, czyli spółdzielcy w dobie przemian

Obowiązujące w PRL przepisy nakładały na spółdzielców obowiązek zrzeszania się w centralnych związkach spółdzielczych. Status taki dla lokalnych instytucji finansowych posiadał Centralny Związek Spółdzielni Oszczędnościowo–Pożyczkowych, który po połączeniu w 1975 r. z Bankiem Rolnym przekształcił się w Bank Gospodarki Żywnościowej. Początkiem transformacji ustrojowej dla bankowości lokalnej była ustawa z 20 stycznia 1990 r. o zmianach w organizacji i działalności spółdzielczości, likwidująca centralne związki spółdzielcze. BGŻ stał się wówczas dobrowolnym zrzeszeniem, do którego przystąpiła większość placówek; pozostali zdecydowali się utworzyć trzy niezależne zrzeszenia. Przełom w organizacji lokalnych instytucji finansowych nastąpił w roku 1994, z chwilą wejścia w życie ustawy o restrukturyzacji banków spółdzielczych i Banku Gospodarki Żywnościowej. Na mocy tego prawa powstała nowa struktura polskiej bankowości spółdzielczej – BGŻ, przekształcony w spółkę akcyjną Skarbu Państwa i spółdzielców zyskał status banku krajowego, utworzono również banki regionalne, czyli instytucje zrzeszające stanowiące ogniwo pośrednie między bankami spółdzielczymi a bankiem krajowym.

Drogi banków spółdzielczych i BGŻ ostatecznie rozeszły się w 2000 r., po uchwaleniu obowiązującej do dzisiaj ustawy o funkcjonowaniu banków spółdzielczych, ich zrzeszaniu się i bankach zrzeszających. Dzięki temu aktowi prawnemu ukształtował się obecny model bankowości lokalnej, z dwoma zrzeszeniami i niezależnym Krakowskim Bankiem Spółdzielczym. Najważniejszej nowelizacji tej ustawy dokonano w 2015 r., kiedy to umożliwiono tworzenie systemów ochrony instytucjonalnej oraz zrzeszenia zintegrowanego z bankiem apeksowym. Przemiany modelu polskiej bankowości spółdzielczej znalazły odzwierciedlenie również w konsolidacji placówek; w roku 1989 funkcjonowały 1662 banki spółdzielcze, natomiast raport KNF na koniec czerwca br. wymienia jedynie 560 instytucji.

Przelewem w szarą strefę, czyli limity płatności gotówkowych

Koncepcja zwiększenia dyscypliny podatkowej poprzez wprowadzenie górnego limitu płatności gotówką w transakcjach pomiędzy przedsiębiorcami pojawiła się u progu transformacji ustrojowej. Rozwiązanie takie weszło w życie na mocy ustawy z dnia 16 grudnia 1993 r. o zmianie niektórych ustaw regulujących zasady opodatkowania i niektórych innych ustaw. Obowiązujące od 1994 r. przepisy zobowiązały wszystkich przedsiębiorców do posiadania rachunku oraz zgłoszenia numeru konta firmowego do urzędu skarbowego. Najważniejszą zmianą było zobowiązanie do dokonywania zapłaty w transakcjach B2B przy użyciu przelewu bankowego w przypadku kiedy wartość pojedynczej transakcji była wyższa niż równowartość 3 tys. ECU. Niższy limit – w wysokości 1000 ECU – stosowany był, jeżeli łączna wartość obrotów z tym samym kontrahentem w miesiącu wcześniejszym przekroczyła 10 tys. ECU. Regulacje te obowiązywały bez większych zmian przez 11 lat; 21 sierpnia 2004 r. limit podwyższony został do poziomu 15 tys. euro. Posunięcie takie miało ułatwić rozliczenia polskich firm wchodzących na wspólny rynek unijny, jednak wraz z rozwojem nowoczesnych form płatności postanowiono obniżyć kwotę graniczną do 15 tys. zł. Zmieniony limit obowiązywać będzie od 1 stycznia 2017 r., a jego nieprzestrzeganie skutkować ma niemożnością zaliczenia wydatku do kosztów uzyskania przychodów. Obniżenie limitu wpisuje się równocześnie w powszechną w krajach europejskich tendencję ograniczania płatności gotówkowych; niektóre państwa zdecydowały się na wprowadzenie analogicznych limitów w sprzedaży konsumenckiej, a nawet transakcjach między osobami fizycznymi.