Naród bez ducha

Blogi / Przemysław Szubański

Na jakie zwierzę woła się "basia, basia, basia"? Pani w "Milionerach": - na kaczkę. - Co sądzisz o Chavezie? - A kto to jest? Pani w telewizorze: "Ogary poszły w las. Tak zaczyna się scena polowania w IV księdze "Pana Tadeusza". Ludzka niewiedza jest coraz bardziej przerażająca.

O ile jestem w stanie zrozumieć tę panią od kaczki – może wiewórek nie spotykała – chociaż kaczek raczej też nie (taś, taś…). Ale braki w wykształceniu ogólnym (literatura) czy wiedzy o świecie współczesnym wychodzą coraz częściej. O ile kiedyś można było to zwalić na brak skłonności do czytania plus niekorzystanie z gaset, o tyle teraz, w dobie internetu, można na najprzeróżniejszych portalach znaleźć chociaż skrót informacji. Czyli czegoś o świecie sie dowiedzieć. Bo tego, że znakomita większość Polaków książek nie czyta nic już chyba nie jest w stanie zmienić. Podobny odsetek Polaków wie o historii tyle, ile usłyszy z telewizora (a jakość tych informacji jest tak niska, że trudno mówić o jakimkolwiek przekazywaniu wiedzy). W latach 70 moja Mama (w czasie okupacji tajne komplety, matura, początek studiów) bardzo zdenerwowała się, słysząc wypowiedzi niejakiego prof. Włodzimierza T. Kowalskiego, ponoć historyka, na temat wojny, okupacji, AK itp. Zgodne z linią PZPR, obrażały nie tylko wtedy walczących, ale przede wszystkim prawdę. – Jak historyk może takie rzeczy mówić – zawołała. Wtedy jeden z kolegów odpowiedział: to nie są historycy; to są interpretatorzy. Teraz też mamy na pierwszej linii głównie interpretatorów – jeżeli interpretacja nie zgadza się z faktami, tym gorzej dla faktów. A ciemny lud to kupuje.

Ten lud, któremu nie będzie przeszkadzało pomylenie Żeromskiego z Mickiewiczem, bo i ile o “Panu Tadeuszu” jeszcze coś słyszał, bo był w lekturze i film był, to “Popioły” (mimo ekranizacji) nie są mu znane. Ciemny lud poczyta ploteczki (może – prędzej chyba usłyszy i poda dalej), rzuci mięsem widząc ceny masła, posłucha disco polo.

A oto bogobojny lud,

Co wciąż nadzieją żył,

Co dekalogu wiernie strzegł,

Aż w końcu nie starczyło mu sił

I w beznadziejnej biedzie legł.

„Pieśń o Salomonie” Bertolta Brechta jest w tej części wciąż aktualna. A już niedługo może dojść do tego, że ciałem staną się słowa milicjanta ze starego dowcipu:

„Duch w narodzie ginie… Ostatnio na pogrzebie plutonowego Kowalskiego grała muzyka i tylko ja tańczyłem.”

Przemysław Szubański

redaktor Gazety Giełdy i Inwestorów “Parkiet”