Przeciw petardom i przeciwnikom WOŚP

Blogi / Przemysław Szubański

Styczeń. Za oknem 7 stopni. Na plusie. Komarzyce zacierają nóżki: dzieci im nie wymarzną. W telewizji „Korona królów” z dialogami na poziomie „Na dobre i na złe” albo innej Wspólnej, kostiumami, których powstydziłby się szkolny teatrzyk, podobnie jak dekoracjami. A na forach internetowych – efekty sylwestrowo-noworocznej strzelaniny. Zaginione psy i koty, uciekające przed hukiem petard i raz, nadużywanych przez pijanych najczęściej bałwanów.

Co gorsza, przestraszone zwierzęta wpadały pod samochody. Czy to warte jest chwili zabawy? Czytając wpisy różnych osobników, dla których ważne są tylko ich „uczucia” (na poziomie rozwielitki), zarzucających miłośnikom zwierząt stawianie ich ponad ludźmi (takimi jak oni – na pewno) przekonuje się po raz kolejny, że Maksym Gorki mylił się mówiąc, że „człowiek to brzmi dumnie”. I gdyby ktoś zechciał wysłuchać tego, co w wieczór wigilijny mówiły wilki (gatunek ginący!) wiedziałby, że obrazą dla wilczego rodu jest stwierdzenie „wilk wilkowi człowiekiem”.

A za chwilę kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak zwykle wylewa się fala hejtu na tę inicjatywę i na Jurka Owsiaka. W Polsce i za granicą. Celuje w tym wyjątkowo obrzydliwa osobniczka z Chicago, niejaka Łucja Śliwa. Od ponad 20 lat obrzydza Polonii zbiórki przeprowadzane przez Orkiestrę, nazywając Jurka Owsiaka “owsikiem”, a całe przedsięwzięcie złodziejstwem i lewacką szopką. Niestety, nie można jej zaproponować tego, co sugeruje się innym przeciwnikom WOŚP: noszenia ze sobą karteczki z rezygnacją z korzystania ze sprzętów, sfinansowanych przez Orkiestrę.

Wylawszy z siebie gorzkie żale, przekazuje porady na Nowy Rok. “Pij tam, gdzie pije koń. Koń zepsutej wody nie będzie pił nigdy. Pościel zaścielaj tam, gdzie kładzie się kotka. Jedz owoc, który je robak. Spokojnie bierz grzyby, na które siada meszka. Sadź drzewo tam, gdzie ryje się kret. Dom stawiaj na tym miejscu, gdzie wygrzewa się żmija. Studnie kop tam, gdzie w upał gnieżdżą się ptaki. Kładź się i wstawaj z kurami, a złote “ziarno” dnia będzie Twoje. Jedz więcej zielonego, a będziesz miał mocne nogi i serce wytrwałe, jak u zwierza. Częściej pływaj, a będziesz czuł się na ziemi, jak ryba w wodzie. Częściej patrz w niebo, a nie pod nogi, i myśli Twoje będą jasne i lekkie. Więcej milcz niż gadaj, a w duszy Twojej zapanuje cisza, i duch będzie pokojowy i spokojny.” Tako rzecze Św. Serafin Sarowski.

Przemysław Szubański