Redaktor Naczelny Nowoczesnego Banku Spółdzielczego: Powrót do źródeł

NBS 2017/10

Kiedy wracam myślą do ostatniego Fo­rum Liderów Banków Spółdzielczych, od­niesień do którego w numerze niemało i nie­przypadkowych, zastanawiam się, na czym polega fenomen IPS-u?

Maciej Małek
redaktor naczelny

Piszę fenomen, bowiem jak dowiodły pre­zentowane na forum raporty „O sytuacji w sekto­rze, funkcjonowaniu systemu IPS i postępie w tym zakresie” spółdzielnie systemu ochrony w obu zrzeszeniach efektywnie spełniają statutowe zadania i potwierdzają słuszność obranej drogi, a raczej dróg, jako że każdy z podmiotów inaczej dochodził do finalnych lub tylko może etapowych rozwiązań.

Fenomen również dlatego, że wartością dodaną jest budowa zaufania, które wypracowane standardy, mierzalne wskaźniki i uzyskany postęp w za­kresie wspólnego bezpieczeństwa opartego na mechanizmach wczesnego ostrzegania tyleż tworzą, co potwierdzają. Jeśli wspomnieć wieloletnie de­baty, których celem po części było rozmydlenie i zagadanie tematu, w miej­sce realnych działań, tym większą wypada wyrazić radość i satysfakcję, że to, co przyszło do nas z Europy, okazało się możliwe do wykonania, funkcjo­nalne, efektywne i opłacalne per saldo i per capita!

Skąd zatem powrót do źródeł? Jeśli pominąć wartości wspólnotowe, solidarność – tę przez małe „s” – wydaje się, że tytuł jest nieco na wyrost. Czy aby na pewno? Jeśli przypomnieć przywoływany w tym miejscu przy innych okazjach serial „Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy”, to ksiądz Wawrzyniak nie przypadkiem walczył o prawo rewizji w polskich organiza­cjach spółdzielczych – najpierw z pruskim gubernatorem, potem z samymi spółdzielcami. Kiedy ci ostatni argumentowali, że przecież polska biblio­teka, że konieczne wydatki, nieugięty Wawrzyniak ustąpił z kierownictwa związku rewizyjnego, by po roku, na prośbę zrzeszonych, wrócić na swoich – dodajmy twardych, by nie powiedzieć restrykcyjnych – warunkach.

Analogia wydaje się więc tyleż uprawniona, co potwierdzona praktycz­nymi efektami działań IPS-u, czego najbardziej spektakularnym wyrazem jest sanowanie zagrożonych podmiotów, również w drodze fuzji, oczywiście spełniających wszelkie warunki racjonalności. Słowem unikanie sytuacji, które ludowe porzekadło określa obrazowo: prowadził ślepy kulawego.

Pointy nie będzie. Raz, że za wcześnie, dwa, że nadal jesteśmy na po­czątku drogi i wciąż mówimy bardziej o potencjale niż zamkniętym syste­mie. Ponieważ jednak efekty są zachęcające, a nowe spojrzenie tyleż inspi­rujące, co przekładalne na poziom operacyjny, wydaje się, że było warto nie tylko wypełnić to, co wynikało z ducha i litery unijnego prawa, ale co nasza własna historia i doświadczenie nie tak dawnej przeszłości potwierdza i autoryzuje!