Sieć szpitali nie naprawi służby zdrowia

Komentarze ekspertów

1 października weszła w życie zmiana, która wprowadziła nowy model funkcjonowania opieki zdrowotnej w Polsce. Obecnie szpitale wchodzące w skład tzw. sieci będą zobowiązane zagwarantować pacjentom dostęp do poradni specjalistycznych oraz rehabilitacji.

Każdy, kto zetknął się ze szpitalem może potwierdzić, że funkcjonujący do tej pory sposób kontraktowania premiował lepiej wycenione procedury, a pacjent był jedynie kodem do rozliczenia. Wychodząc ze szpitala pacjent pozostawiony był bez opieki. Sam miał znaleźć sposób na dalsze leczenie. Musiał ustawić się w kolejną kolejkę i czekać na dostanie się do specjalisty czy na rehabilitację. Jednakże czy wprowadzenie rozwiązań promujących leczenie w placówkach szpitalnych, czyli najdroższy sposób opieki, zda egzamin?

Jak wskazują wyniki międzynarodowych raportów oraz konkluzje dyskusji w gremiach ekspertów żadnego kraju na świecie nie stać na zapewnienie pełnej opieki. Rozwój medycyny, rosnąca długość życia i chęć jak najdłuższego życia w zdrowiu oraz niedobory kadrowe skutkują problemami z dostępnością do leczenia. Stojąc przed wyzwaniami wskazuje się na konieczność przechodzenia z opieki szpitalnej w obszary opieki mniej kosztochłonnej, zwiększenie nacisku na budowę kadry tworzącej podstawową opiekę zdrowotną wspartą o leczenie specjalistyczne.

W Polsce, wbrew trendom, rozpoczęto od reformy opieki szpitalnej. Przy tej okazji argumentuje się, że tylko umieszczenie „wszystkich możliwych świadczeń” w jednym budynku będzie tańsze i lepsze. Oczywiście, zawsze wygodniej jest, jak można chodząc po piętrach załatwić wszystkie sprawy. Niemniej dotychczasowy kierunek rozwoju wskazywał, że nie zawsze istnieje taka konieczność i czasami odesłanie na badania do innej placówki nie skutkuje gorszym leczeniem. Rozwój klinik chirurgii jednego dnia również był zgodny z aktualną wiedzą medyczną i budową efektywnego sytemu. Im krótszy pobyt w placówce, tym lepsze rokowania na szybsze wyleczenie i mniejsza podatność na zarazki szpitalne.

Niemniej rządzący stwierdzili, że to się nie sprawdziło. Bez rzetelnej analizy wskazano, że system działa źle a winę zwalono na placówki medyczne. Kolejny raz wprowadza się zmiany szybko (pod koniec roku kalendarzowego) zmuszając dyrektorów i pracowników szpitali, aby działając w niepewności zapewniali jak najlepszą opiekę nad pacjentem. Bez żadnego uzasadnienia i wprowadzenia okresów dostosowujących wyłączono z systemu część placówek pozostawiając pacjentom jedynie szansę na „przepisanie” się do placówki z sieci szpitalnej. Chciałam zaznaczyć, że nie jestem przeciwna zmianom. Jednakże czekam na ministra, który podejdzie z poszanowaniem do innych uczestników rynku i dokonując zmian nie będzie przewracał systemu do góry nogami. Zasoby, którymi dysponujemy są ograniczone, a takie działania jedynie mocniej zrażają młodych ludzi, którzy coraz częściej już na studiach myślą o wyjeździe. Z obawą podchodzę do przyszłości i pytania czy za 10 lat będzie miał kto nas leczyć. I żadna reforma dotycząca sposobu rozliczania placówek tego nie zmieni. Brak strategicznej wizji rozwoju systemu ochrony zdrowia może w przyszłości skutkować dużo gorszą sytuacją pacjentów niż ma to miejsce dzisiaj. Niemniej trzymam kciuki za ministra i życzę mu, aby przeprowadzane reformy bardziej były oparte na analizach i potrzebach pacjentów, a mniej na politycznych uwarunkowaniach.

Konfederacja Lewiatan