Spisanie na straty giełdy w USA było przedwczesne

Komentarze ekspertów

Rynki wschodzące są w tym roku bardzo mocne. Indeks MSCI EM, który obrazuje koniunkturę na giełdach emerging markets wzrósł już o ponad 30%. W tym samym czasie MSCI World, który odzwierciedla kondycję rozwiniętych rynków akcji, zyskał o połowę mniej. Paliwem do kontynuacji hossy na rynkach wschodzących są tańsze niż na giełdach rozwiniętych akcje oraz dynamiczniej rosnące zyski spółek.

Czynnikami ryzyka dla rynków wschodzących są Chiny (pomimo że gospodarka Państwa Środka jest silna) oraz skala tegorocznych wzrostów, która stwarza pretekst do technicznej korekty spadkowej. Niewiadomą – również dla rynków rozwiniętych – jest też polityka amerykańskiego banku centralnego (Fed). Warto o tym pamiętać, układając swój portfel inwestycyjny na najbliższy czas.

USA zyskuje kapitał, Europa z zadyszką

Patrząc na rynki rozwinięte, interesująco wyglądają globalne przepływy kapitału inwestycyjnego pomiędzy USA i Europą. W ostatnim tygodniu amerykańskie fundusze ETF zanotowały dodatnie saldo napływów i odpływów – po raz pierwszy od miesiąca. W tym samym czasie fundusze pasywne odwzorowujące zachowanie europejskich indeksów giełdowych cieszyły się najniższym zainteresowaniem od kilku tygodni.

To wyraźne zanegowanie scenariusza jeszcze do niedawna rozgrywanego przez inwestorów – kupowania europejskich akcji w nadziei na poprawę sytuacji gospodarczej i sprzedawania amerykańskich akcji, które w wyniku długotrwałej hossy podrożały do pozornie nieatrakcyjnych już poziomów.

Porównanie tegorocznych wzrostów nowojorskiego indeksu S&P 500 oraz STOXX Europe 600 pokazuje, że spisanie giełdy w USA na straty było przedwczesne, a wiara inwestorów w Europę nieco zbyt silna.

Inwestorzy obserwują europejską gospodarkę

Wyhamowanie napływu kapitału na rynki akcji w Europie zbiegło się w czasie z dobrymi danymi makro napływającymi z sektora przemysłowego strefy euro. W październiku koniunktura w przemyśle okazała się najlepsza od lutego 2011 roku (to pochodna wzrostu zamówień eksportowych). Pogorszyła się natomiast sytuacja w sektorze usługowym. W rezultacie zbiorczy odczyt PMI, który obrazuje sytuację w przemyśle i usługach, był niższy niż miesiąc wcześniej.

Kluczowe pytanie brzmi, jak strefa euro będzie sobie radziła w kolejnych miesiącach. Patrząc na prognozy PKB, sytuacja wygląda nieźle. Niedawno Europejski Bank Centralny podniósł prognozy wzrostu gospodarczego dla strefy euro na ten rok do 2,2% z 1,9% oczekiwanych w czerwcu. Z drugiej strony pojawiają się analizy sugerujące słabnięcie wskaźników wyprzedzających koniunkturę w Europie, np. PMI.

Który z tych scenariuszy się zrealizuje? Dowiemy się już niebawem. Jeśli jednak gospodarka udowodni swoją siłę, europejskie akcje mogą pozytywnie zaskoczyć.

Michał Milewski

Union Investment TFI