Szczawy, Dietl, Szalay i spływy Dunajcem

Blogi / Wojciech Fułek

Kiedy trafia się do samego serca szczawnickiego uzdrowiska, dziś – po starannie przeprowadzonej rewitalizacji – odrestaurowana, piękna zabudowa wygląda jakby żywcem przeniesiona z czasów, kiedy częstymi gośćmi bywali tu np. Henryk Sienkiewicz czy Jan Matejko. Dość często zdarzało się w polskich uzdrowiskach, że ich mężami opatrznościowymi okazywali się wizjonerzy o zagranicznych korzeniach.

Tak było np. z Sopotem, który swoje uzdrowiskowe początki zawdzięcza lekarzowi wojsk napoleońskich, dr. Janowi Jerzemu Haffnerowi, a przypadku Szczawnicy takim ojcem chrzestnym  okazał się Józef Szalay, pochodzący z rodziny o   węgierskich korzeniach. To on uczynił z małej, zagubionej w górach wioski prawdziwy europejski kurort, do którego potrafił nie tylko przyciągnąć polską arystokrację i artystów o wielkich nazwiskach, ale i licznych gości zagranicznych. Ba, to on też opracował i wydał pierwszy przewodnik po Szczawnicy i okolicy oraz  organizował pierwsze spływy (nawet na 100 osób jednocześnie) przełomami Dunajca. To Szalay ściągnął też do Szczawnicy uzdrowiskowego znawcę – Józefa Dietla, który opracował pierwszy w historii ustawodawstwa uzdrowiskowego w Galicji projekt ustawy zdrojowej, zakładający m.in. ograniczenie samowoli budowlanej. To właśnie Dietl, twórca lecznictwa balneologicznego, prezydent Krakowa i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego,  nazwał Szczawnicę „Królową polskich wód”. Zasłużył więc na pomnik wdzięczności, który  zresztą mu – w formie monumentu  – w uzdrowisku wystawiono  jeszcze za życia.

Józef Szalay – patriota nie tylko lokalny (wspomagał m.in.  uczestników Powstania Styczniowego) pod koniec swojego życia   zapisał szczawnickie  dobra i całe swoje uzdrowiskowe dziedzictwo Polskiej Akademii Umiejętności, aby kontynuowała jego wizję i „aby to zdrojowisko pod opiekuńczym wpływem tych mężów nauki coraz wyżej wzrastało dla pomyślności kraju i na leczenie cierpiącej ludzkości’ (cytat z  testamentu Szalaya z roku 1875).

Sama nazwa miejscowości o statusie gminy miejsko-wiejskiej pochodzi od szczawów –  kwaśnych wód leczniczych, których walory odkryto tu już w XVI wieku.   Wykorzystuje się tu ją do wielu specjalistycznych zabiegów, a popularność szczawnickiego uzdrowiska niewątpliwie potęguje przepiękna lokalizacja na pograniczu Pienin i Beskidu Sądeckiego. Czyni to z miejscowości  również  tętniące życiem przez cały rok centrum  turystyczno-rekreacyjne. Zimą odwiedzają je chętnie narciarze, zaś przez pozostałe pory roku – wielbiciele wodnej, pieszej i rowerowej turystyki (można np. stąd dojść lub dojechać od Czerwonego Klasztoru po słowackiej stronie), którzy chętnie korzystają też z licznych atrakcji artystycznych w Muzycznej Owczarni, rozsławionej m.in. przez skrzypka Nigela Kennedy’ego. O głównej atrakcji wodnej, czyli spływach Dunajcem nie powinienem nawet tu pisać, bo latem trudno znaleźć na przystani wolne miejsce. Ale warto wspomnieć, że jest to również prężny ośrodek kajakarstwa górskiego czy raftingu (spływów pontonowych).

W konkursie EKO HESTIA SPA Szczawnica bierze  udział już po raz drugi, bowiem wśród priorytetów samorządowej polityki na czołowym miejscu jest troska o czyste powietrze i ochrona środowiska naturalnego. Podczas ubiegłorocznej edycji Komisja Konkursowa wysoko oceniła Plan Gospodarki Niskoemisyjnej, którego jednym z ważnych elementów jest innowacyjny program Solarna Szczawnica, przeznaczony głównie dla  odbiorców indywidualnych. Dzięki niemu zainstalowano tu już blisko 1600 baterii solarnych na kilkuset obiektach!

Do II edycji konkursu zgłoszono głównie „rewitalizację uzdrowiskowego Parku Dolnego w Szczawnicy wraz z elementami małej architektury uzdrowiskowej”.  Ideą projektu było przeprowadzenie gruntownej, kompleksowej modernizacji całego historycznego założenia parkowego. Głównym celem tego ambitnego zamierzenia było przywrócenie dawnej świetności i uzdrowiskowej roli temu miejscu oraz zabytkowym obiektom architektonicznym, tam właśnie zlokalizowanym. Wizytowaliśmy to miejsce latem tego roku, więc mogliśmy się naocznie przekonać, że „w ramach inwestycji powstał nowy układ kompozycyjny alejek spacerowych, nowe nasadzenia zieleni niskiej (…), a także zupełnie nowe elementy małej architektury, oświetlenia i iluminacji”. Realizacja tego projektu  znacznie uatrakcyjniło i wzbogaciła  to miejsce, dzięki czemu Szczawnica zyskała kolejne piękne miejsce, chętnie odwiedzane przez kuracjuszy, mieszkańców i turystów.

Konsekwencja w budowaniu nowego wizerunku uzdrowiska, jako miejsca zrównoważonego rozwoju, zyskała uznanie Komisji Konkursowej i Szczawnica znalazła się w tym roku w gronie ścisłym finalistów – obok Buska-Zdroju i dwóch  innych małopolskich miejscowości – Sękowej i Rabki-Zdroju. Szczawnica na pewno trafi do naszego specjalnego przewodnika o polskich eko-uzdrowiskach, który właśnie przygotowujemy. Warto przekonać się osobiście o jej licznych walorach!

Wojciech Fułek