Wywiady: Właścicielami nieruchomości powinni być ludzie zamożni

FN 2015/10-12

Wywiady: Właścicielami nieruchomości powinni być ludzie zamożni

Z prof. zw. dr hab. Ewą Kucharską-Stasiak, Laureatką Nagrody Kwartalnika "Finansowanie Nieruchomości" SZKLANE DOMY ’2015, Kierownikiem Katedry Inwestycji i Nieruchomości, Zastępcą Dyrektora Instytutu Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Łódzkiego rozmawia Bożenna Chlabicz

Czy w Pani ocenie rynek nieruchomości w Polsce można uznać za uregulowany i w pełni rozwinięty?

Z pewnością nie. Proces transformacji, jakiemu podlegał rynek nieruchomości, nie doprowadził do powstania w Polsce rynku na wzór rynków dojrzałych. Można zidentyfikować szereg obszarów, w których proces reform rozpoczął się, ale nie został zakończony. Są również obszary, w których reformy nie zostały podjęte i, niestety, takie, w których przeprowadzono je niewłaściwie. Niektóre z nich za chwilę staną się źródłem nowych problemów w rozwoju rynku.

Jednym z warunków dojrzałości rynku jest swoboda obrotu nieruchomościami (ujęcie przedmiotowe), swoboda udziału w transakcjach, a także bezpieczeństwo tego obrotu (ujęcie podmiotowe). Wiele w tym względzie zrobiono, ale nie wszystko. Powstał system rejestracji komputerowej ksiąg wieczystych, ale nie została zakończona budowa Zintegrowanego Systemu Informacji o Nieruchomościach, który powinien zawierać ewidencję gruntów i budynków, czyli kataster nieruchomości, ewidencję podmiotów i przedmiotów opodatkowania, czyli rejestr fiskalny, a także księgi wieczyste, stanowiące rejestr prawny. Sprawnie działający System stanowi warunek właściwej gospodarki nieruchomościami, ale także zapewnienia bezpieczeństwa obrotu nieruchomościami. Z dniem 1 stycznia 2016 roku wchodzi w życie ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego, która w praktyce zablokuje obrót nieruchomościami rolnymi. Wyraźnie w obawie przed napływem kapitału zagranicznego, ustawodawca zacieśnia krąg podmiotów uprawnionych do nabycia gruntów rolnych, dając pierwszeństwo dzierżawcy lub sąsiadowi. Godzi tym samym w swobodę obrotu nieruchomościami i swobodę udziału w transakcjach. Ustawodawca, chcąc zapobiec spekulacjom gruntami rolnymi, sparaliżuje obrót i doprowadzi do powstania szeregu patologii na rynku.

W Polsce w dalszym ciągu nie mamy uregulowanych stosunków własnościowych – nie został przeprowadzony proces reprywatyzacji, co zaraz na początku transformacji uczyniono w Czechosłowacji, na Węgrzech i na terenie NRD. Z tego powodu koszty transakcyjne ponoszą zarówno uczestnicy rynku, jak również państwo i jednostki samorządu terytorialnego, które muszą wypłacać odszkodowania jako następstwo orzeczeń sądowych.

Na rynku nieruchomości mieszkaniowych wystąpił bardzo nasilony proces prywatyzacji. Przyjęty został model prywatyzacji rozumianej jako sprzedaż mieszkań ich najemcom. W efekcie obecnie mamy większy udział mieszkań własnościowych niż Stany Zjednoczone, brakuje natomiast mieszkań na wynajem. Już na początku okresu transformacji niemieccy eksperci ostrzegali nas przed tą ścieżką, zalecając prywatyzację zarządzania, a nie własności. Nie tylko, że struktura własności została w Polsce wykrzywiona, ale proces prywatyzacji nie został poprawnie przeprowadzony. Przyjął on charakter prywatyzacji rozproszonej, inicjowanej oddolnie, przez najemcę. Powinien on przyjąć postać prywatyzacji selektywnej, opartej na inicjatywie właściciela, który typuje do prywatyzacji budynki czy całe kwartały. Prywatyzacja rozproszona doprowadziła do rozproszenia własności, znacząco utrudniając zarządzanie. Ponadto proces prywatyzacji oparty został na bardzo wysokich, sięgających 80-95 proc. wartości bonifikatach dla kupujących, co negatywnie oceniane jest z punktu widzenia sprawiedliwości społecznej. Niesie to również negatywne skutki dla samego zasobu. Dzięki wysokim bonifikatom właścicielami mieszkań zostawali często ludzie o niskich dochodach, których nie stać na ponoszenie wydatków związanych z utrzymaniem stanu technicznego. Często, szczególnie w pierwszym etapie prywatyzacji, nabywając własność nie wszyscy z najemców wiedzieli, że kupują nie tylko prawa, ale także obowiązki, w tym obowiązki utrzymania stanu technicznego całego budynku. Właścicielami nieruchomości powinni być ludzie zamożni. Bardzo dobrze rozumieją to o wiele bogatsze społeczności – Niemcy czy Szwajcarzy – preferując wynajem mieszkań. Prywatyzacja stanowi dzisiaj wielką barierę dla przeprowadzenia programów rewitalizacji, która nie jest uznana za cel publiczny, a więc nie pozwala na wywłaszczenie. Nawet, gdyby pozwalała, to gmina, która z bonifikatą sprzedała mieszkanie znajdujące się w budynku położonym na obszarze poddawanym rewitalizacji, musiałaby wykupić je po cenie rynkowej.

A to przecież nie wszystkie problemy, jakie pojawiły się na rynku nieruchomości.

Źle się stało, że właściwie podstawowym sposobem zaspokajania potrzeby mieszkaniowej jest nabycie prawa własności do mieszkania. Źle się stało, że zniszczono ideę spółdzielczości mieszkaniowej. Należało naprawiać to, co niewłaściwie funkcjonowało, a nie niszczyć. W Polsce nie ma systemu długoletniego oszczędzania na mieszkanie. Wszystkie systemy oszczędzania skompromitowały się. Dobro tak drogie, jak mieszkanie, nie jest dostępne dla większości ludzi, szczególnie młodych. Na etapie nabycia mieszkania kredyt powinien mieć funkcję wspomagającą, a nie wyłączną. Stanowi to jeden z dowodów klęski polityki mieszkaniowej. Nie jedyny. Na mapie Europy zajmujemy jedno z ostatnich miejsc pod względem liczby mieszkań przypadających na tysiąc mieszkańców. Za nami jest Rumunia i Albania. Pod względem wskaźników jakościowych też wyróżniamy się negatywnie.

Istotnym problemem na rynku nieruchomości jest brak reformy systemu podatkowego. W dalszym ciągu podatek od nieruchomości naliczany jest od powierzchni, podczas gdy sprawność funkcjonowania rynku wymaga wprowadzenia podatku od wartości – podatku typu ad valorem. Rynek polski nie może właściwie pełnić funkcji instrumentu wykorzystania przestrzeni. W krajach, w których nie było gospodarki rynkowej, a więc nie było również rynku nieruchomości, zabrakło sygnałów cenowych. W efekcie wystąpiło swobodne dysponowanie ziemią, co doprowadziło do powstania rozproszonych, drogich i nieefektywnych struktur przestrzennych na terenach miejskich, doprowadzając, jak to nazywa Władysław Jan Brzeski, do tzw. misalokacji:

  • przestrzennej, przejawiającej się w rozproszeniu zasobów i rozciągnięciu infrastruktury, podwyższając koszty funkcjonowania miast
  • funkcjonalnej, wyrażającej się w przeznaczeniu zbyt wielu terenów na funkcje przemysłowe
  • lokalizacyjnej, ujawniającej się w przesuwaniu intensywnej zabudowy mieszkaniowej na obrzeża miast, pozostawiając wiele cennych terenów na funkcję przemysłową, bocznice kolejowe, wojsko czy ogródki działkowe
  • podmiotowej. przejawiającej się w suboptymalnym rozłożeniu użytkowników w ramach istniejących zasobów przestrzennych; nie były stosowane kryteria konkurencyjności i produktywności użytkowników gruntów i budynków.

Możliwość pełnienia przez rynek funkcji korygowania wykorzystania przestrzeni wymaga przebudowy struktury przestrzennej w kierunku miasta zwartego, w celu zwiększenia produktywności obszaru zurbanizowanego. Instrumentem tych zmian powinien być, tak jak na rozwiniętych rynkach, podatek od nieruchomości, naliczany od ich wartości, czyli podatek ad valorem. Budzi on silne obawy społeczne przed wzrostem obciążeń podatkowych. Dyskusja jednak powinna iść w kierunku zasad naliczania wartości katastralnej i wysokości tego podatku, a nie zasadności jego wprowadzenia. Nie zaczynajmy od wysokości 1 proc. wartości. Można ustalić wysokość podatku, która nie spowoduje silnego wzrostu obciążeń podatkowych. Nie zapominajmy, że podatek ten stanowi ważne źródło dochodów gminy.

Dowodów na brak uregulowań i brak dojrzałości polskiego rynku nieruchomości jest więcej, należy do nich z pewnością również system planowania przestrzennego. Oznacza to, że jest jeszcze bardzo dużo barier rozwoju rynku nieruchomości.

Nie mogę nie zapytać o mocne i słabe strony tego etapu rozwoju? Co i komu udało się osiągnąć, a co wymaga pilnej interwencji?

Do wielkich osiągnięć należy z pewnością poszanowanie prawa własności, wprowadzenie w Konstytucji zapisu ograniczającego instytucję wywłaszczenia tylko do celów publicznych, których katalog ustawodawca podał w ustawie o gospodarce nieruchomościami, a także zagwarantowanie odszkodowania z tytułu wywłaszczenia. Konstytucja gwarantuje słuszne odszkodowanie. Szkoda, że pojęcie to nie zostało na gruncie prawa doprecyzowane.

Do wielkich osiągnięć należy komputeryzacja ksiąg wieczystych, stworzenie podstaw prawnych gospodarowania nieruchomościami skarbu państwa i gminy, zasad wyceny nieruchomości bez względu na podmiot własności, stworzenie zawodów na rynku nieruchomości. Pod tym względem mieliśmy wzorcowe rozwiązania w Europie Środkowej i Wschodniej. Szkoda, że dorobek ten został w dużym stopniu zniszczony i jest obawa, że proces niszczenia może być kontynuowany. Ustawa, nazwana deregulacyjną zlikwidowała konieczność posiadania licencji do wykonywania czynności zarządzania i pośrednictwa. Obniżone zostały również wymogi dochodzenia do uprawnień zawodowych rzeczoznawcy majątkowego. Zamiast reformować system, ustawodawca zniszczył go. To prawda, że na wielu rozwiniętych rynkach nieruchomości to nie ustawodawca bierze na siebie odpowiedzialność regulacji tych zawodów. W wielu krajach pozostaje to w gestii organizacji zawodowych rynku nieruchomości. Gdy powstała luka prawna, organizacje przejęły system szkoleń i uznania zawodowego Niestety, środowisko zarządców i pośredników jest rozbite, co nie sprzyja wypracowaniu jednolitego, spójnego, gwarantującego pozyskanie odpowiedniej wiedzy, umiejętności i kompetencji systemu kształcenia. Przyjęta ścieżka dochodzenia do zawodów na rynku nieruchomości była w Polsce – w porównaniu z rozwiązaniami w innych, wzorcowych dla nas krajach – i tak uproszczona. Na Zachodzie są szkoły nieruchomościowe. System kształcenia ma moduł trzy – lub pięcioletni. Dla ludzi, którzy nie mają wykształcenia akademickiego z zakresu nieruchomości, proponowane są studia podyplomowe, które trwają dwa lata. Praktyki zawodowe są też dwuletnie. W Polsce praktyki dla rzeczoznawców skrócone zostały z dwunastu miesięcy do sześciu. Żeby ujawnić absurd tej decyzji przytoczę fakt, że studia podyplomowe z zakresu bibliotekarstwa w Polsce trwają dwa lata. Z wielką obawą wsłuchuję się w możliwość wycofania się ustawodawcy z wymogu posiadania uprawnień zawodowych do wykonywania zawodu rzeczoznawcy, zawodu, który został uznany za zawód zaufania publicznego. Jeżeli do tego dojdzie, wszyscy uczestnicy rynku nieruchomości, w tym skarb państwa i jednostki samorządów terytorialnych, będą przegrani. Wycena nieruchomości jest zbyt złożonym procesem, by weryfikację wiedzy pozostawić rynkowi. Jednocześnie organizacja zawodowa jest za słaba, a środowisko rozbite i nie udźwignie wymogu zorganizowania systemu dochodzenia do zawodu. Są takie obszary, na których błędem jest przyznawanie prymatu rynku nad wiedzą, nad jej weryfikacją i permanentnym kształceniem. Procesy, które zachodzą w tym obszarze w Polsce, zostały negatywnie ocenione przez Unię Europejską.

Natomiast do wielkich osiągnięć należy z pewnością dorobek naukowy środowiska akademickiego, zajmującego się problematyką nieruchomości. Początkowo byliśmy mocno osadzeni w klasycznych podręcznikach, opublikowanych na Zachodzie. Dzisiaj podejmujemy badania, które mają jeszcze charakter przyczynkowy, ale są na świecie dostrzegane, na które powołują się zachodni autorzy.

Lista spraw związanych z – ogólnie ujmując – gospodarką przestrzenną, którymi się Pani profesor zajmuje naukowo, jest długa i dość zróżnicowana. Czy któryś z tych obszarów jest z Pani perspektywy szczególnie ważny?

Ocena ważności jakiejś problematyki zawsze ma charakter emocjonalny. Z pewnością takie zabarwienie ma również moja wypowiedź. Przechodząc z obszaru ekonomiki nieruchomości, chyba słusznie uznałam, że najważniejszą kategorią dla wszystkich uczestników tego rynku nieruchomości pozostaje kategoria wartości. Zgadzam się z powiedzeniem profesora Grzegorza Kołodki, że gospodarka bez wartości to jak życie bez sensu. Wartość jest niewątpliwie trudną kategorią na gruncie ekonomii, odznacza się wręcz swoistą magią. Wszyscy jej poszukują i potrzebują. Dlatego uznałam za szczególnie ważny obszar teorii wartości i teorii wyceny. Od niego zaczęłam. Niestety, w Polsce wartość nieruchomości nie jest jeszcze właściwie rozumiana. W procesie wyceny wiele osób postrzega nieruchomość jedynie jako obiekt prawny i techniczny, nie rozumiejąc, że jest ona również obiektem ekonomicznym. Dopiero wieloaspektowe spojrzenie na nieruchomość pozwala zrozumieć proces dochodzenia do wartości, która powinna ujawniać efektywność rynkową wykorzystania dobra tak rzadkiego, jakim jest grunt.

Drugim, szczególnie ważnym obszarem dociekań, są uwarunkowania rozwoju rynku nieruchomości. Nad przemianami zachodzącymi na tym rynku szczególnie silnie ciążą obecnie dwie koncepcje: społecznej odpowiedzialności i zrównoważonego rozwoju. Nakazują one ochronę źródeł energii nieodnawialnej przez promowanie budownictwa energooszczędnego, nakierowanie uwagi na remonty i modernizacje, kosztem nowego budownictwa, co nie tylko prowadzi do oszczędności energii naturalnej w fazie realizacji, ale także umożliwia ochronę środowiska przez hamowanie zjawiska rozlewania się miast i niezanieczyszczanie go gruzem porozbiórkowym. Wymagają one uwzględnienia kosztów ciągnionych, czyli ponoszonych w całym cyklu życia nieruchomości, zastosowania rachunku uwzględniającego efekty zewnętrzne, wprowadzenia do ewidencji pojęcia wartości regeneracyjnej obiektu. Obie koncepcje wymagają oparcia dalszego rozwoju na odnawialnych źródłach energii. Powstają wizje transformacji rynku nieruchomości w sektor dwufunkcyjny: budynek będzie miejscem zamieszkania i mikroelektrownią, zasilającą się samodzielnie za pomocą pobieranej ekologicznie energii. Nadwyżki energii mogą być magazynowane i udostępniane na zewnątrz.

Realnym wyrazem zmiany postaw na tym obszarze są regulacje przyjęte przez Unię Europejską. Ponieważ budynki odpowiadają za 40 proc. emisji dwutlenku węgla w Europie, UE opracowała obowiązkowe regulacje dotyczące charakterystyki energetycznej budynków, ale również polityki ochrony środowiska, na którą składają się środowiskowe i strategiczne oceny oddziaływania, kwestie gospodarki wodnej i odpowiedzialności za środowisko w odniesieniu do zanieczyszczonych gruntów. Obie koncepcje wskazują na ewoluowanie rynku nieruchomości, którego uczestnicy zaczną respektować wymogi zrównoważonego rozwoju. Nie pozostanie to bez wpływu na wartość nieruchomości.

Nie wszyscy naukowcy tak intensywnie, jak Pani, angażują się w praktykę…

Jestem przede wszystkim nauczycielem akademickim, czuję się dydaktykiem. Ale nie ma dobrej dydaktyki, ani dobrych prac naukowych bez praktyki. Współpraca z praktyką zawsze wzbogaca. Trudno uczyć kogoś jazdy na rowerze, nie umiejąc samemu nim jeździć. Rozumiałam to chyba od dawna, ponieważ zaraz po studiach, chociaż miałam propozycję pozostania na uczelni, podjęłam pracę w przedsiębiorstwie budowlanym.

Moja współpraca z praktyką miała charakter trójwymiarowy:

  • od końca lat osiemdziesiątych współpracowałam z gminą Łódź, początkowo w obszarze gospodarki mieszkaniowej, później gospodarki nieruchomościami. Współpraca ta zaowocowała przygotowaniem szeregu opracowań dla miasta. Najważniejszym była strategia mieszkaniowa. Opracowanie to posłużyło do przyjęcia przez gminę uchwały w zakresie polityki mieszkaniowej. Biorąc pod uwagę społeczną funkcję mieszkania i przyjęte w uchwale rozwiązania, dokument ten jest bardzo odważny
  • od początku okresu transformacji zaangażowałam się w pracę na rzecz rozwoju zawodów na rynku nieruchomości, szczególnie zawodu rzeczoznawcy majątkowego, silnie współpracując z Polską Federacją Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych. W bardzo trudnym okresie przyszło mi pełnić funkcję Przewodniczącej Państwowej Komisji Kwalifikacyjnej. Funkcje tę pełniłam przez cztery lata
  • przez wiele lat byłam współwłaścicielką działającej z dużym powodzeniem na rynku nieruchomości firmy „Valor”, zajmującej się wyceną nieruchomości, przygotowującej analizy rynkowe, pełniącej funkcje doradcze na rynku, a także zajmującej się szkoleniami.

Z perspektywy czasu zastanawiam się, jak ja to udźwignęłam… Nie żałują tego wysiłku. To bagaż doświadczeń, który pomaga mi dzisiaj dobrze czuć się na rynku nieruchomości. W dalszym ciągu nie stronię od kontaktów z praktyką.

Przy tak intensywnej pracy zawodowej ma Pani zapewne swoje sposoby na relaks. Jak wykorzystuje Pani wolny czas?

Pracuję na uczelni, która – w dobie reformy szkolnictwa wyższego – nie pozwala mieć zbyt wiele czasu wolnego. W tym roku akademickim uruchomiłam kierunek „Inwestycje i nieruchomości”, który cieszy się bardzo dużym powodzeniem wśród studentów. To zobowiązuje. Ale, oczywiście, muszę znaleźć czas dla moich bliskich. Świetnie czuję się w roli babci, chociaż nie wiem, czy tę rolę gram najlepiej. Z moją dziesięcioletnią wnuczką spotykam się dość regularnie. Również razem spędzamy ferie zimowe w górach. Sprawia mi wielką radość widok tego dziecka świetnie radzącego sobie na nartach. Razem z córką i wnuczką spędzamy dwa tygodnie nad morzem. Ten czas daje mi siłę na pozostałe miesiące.

Ale mam od wielu lat jeszcze jedną swoją pasję: jest nią mój dom i ogród. Pracy w ogrodzie nie traktuję jako obowiązku. Nazywam to ogrodoterapią. Uznaję to za bardzo dobry sposób relaksowania się. W tej pracy efekty widać dość szybko. I to mnie tak cieszy. Dobry artykuł czy książka powstają długo, do tematyki dojrzewa się nawet latami, a tu wystarczy kilka godzin, by cieszyć się przynajmniej efektami uporządkowanej przestrzeni…

Dziękuję za rozmowę….


 

Nagroda Kwartalnika „Finansowanie Nieruchomości” SZKLANE DOMY ’2015 przyznana!

Nagrodę Kwartalnika „Finansowanie Nieruchomości” SZKLANE DOMY przyznajemy raz w roku. Stanowi ona wyraz uznania zasług i znaczenia dla rozwoju rynku finansowania nieruchomości i/lub rynku nieruchomości konkretnej osoby, firmy, organizacji, działania, przedsięwzięcia, inicjatywy, produktu, opracowania itp.

W bieżącym roku Kapituła Nagrody pracowała w składzie:

  • dr Andrzej Bratkowski i dr Piotr Cyburt – Laureaci poprzednich edycji Nagrody
  • prof. dr hab. Małgorzata Zaleska – Szkoła Główna Handlowa
  • Krzysztof Pietraszkiewicz – Prezes Związku Banków Polskich
  • dr Jacek Furga – Przewodniczący Komitetu ds. Finansowania Nieruchomości ZBP
  • dr hab. Zbigniew Krysiak – Przewodniczący Rady Programowej Kwartalnika „FN”
  • Bożenna Chlabicz – Redaktor Naczelna Kwartalnika „FN”.

Przy wyborze Laureata Kapituła posłużyła się kryteriami określonymi w regulaminie, uwzględniając: odwagę w myśleniu i działaniu, skuteczność, efektywność w zakresie finansowania budownictwa mieszkaniowego, wizję, wpływ na rozwój rynku finansowania nieruchomości i rynku nieruchomości. Ostateczny wybór laureata zatwierdził Zarząd Związku Banków Polskich.

W roku 2015, na wniosek Centrum AMRON. Nagrodę SZKLANE DOMY otrzymuje Pani prof. dr hab. nauk ekonomicznych Ewa Kucharska-Stasiak z Uniwersytetu Łódzkiego. Serdecznie gratulujemy!

Zgodnie z tradycją, Nagrodę SZKLANE DOMY wręczamy podczas Kongresu Finansowania Nieruchomości Mieszkaniowych ZBP. Jej materialnym wyrazem jest statuetka.

Prezentujemy sylwetkę Pani Profesor oraz publikujemy wywiad z Laureatką.

fn.2015.k4.foto.020.267xProf. dr hab. nauk ekonomicznych Ewa Kucharska-Stasiak

Laureatka Nagrody Kwartalnika „Finansowanie Nieruchomości” SZKLANE DOMY ’2015

Profesor Ewa Kucharska-Stasiak jest Kierownikiem Katedry Inwestycji i Nieruchomości, zastępcą Dyrektora Instytutu Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Łódzkiego. Pełni także funkcję kierownika stadium podyplomowego „Rynek Nieruchomości – Wycena” na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym UŁ.

Do przedmiotów, które wykłada, należy: gospodarka nieruchomościami (wykład na kierunku gospodarka przestrzenna), ekonomika nieruchomości, wycena nieruchomości, zarządzanie nieruchomościami, inwestowanie w nieruchomości, funkcjonowanie rynków nieruchomości. Jest autorką lub współautorką 15 książek oraz około 200 artykułów naukowych.

Jej zainteresowaniom naukowym i dydaktycznym towarzyszy aktywność na polu praktyki. Prof. Kucharska-Stasiakierowała i brała udział w diagnozach gospodarowania nieruchomościami, przygotowaniu strategii mieszkaniowej oraz o warunkach mieszkaniowych w gminie Łódź. Jest autorką ekspertyz i opinii dla Ministerstwa Infrastruktury, współautorką Noty Interpretacyjnej „Zastosowanie podejścia dochodowego do wyceny nieruchomości”. Brała udział w opracowaniu standardu zawodowego rzeczoznawców majątkowych „Wartość rynkowa jako podstawa wyceny”, „Wartość rynkowa i wartość odtworzeniowa”.

Pani Profesor była Przewodniczącą powołanej przez Polską Federację Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych i Związek Banków Polskich Rady Programowej, która przeprowadziła w latach 2010-2013 cykle szkoleń dla rzeczoznawców majątkowych oraz pracowników banków z zakresu wyceny nieruchomości dla wierzytelności bankowych. Od roku 2014 jest Przewodniczącą Rady Programowej analogicznego szkolenia organizowanego przez Związek Banków Polskich.

Prof. Ewa Kucharska-Stasiak jest członkiem Podkomisji do spraw Nadawania Uprawnień Zawodowych rzeczoznawcy majątkowego przy Ministrze Infrastruktury. W latach 2005-2009 była przewodniczącą Państwowej Komisji do spraw Nadawania Uprawnień Zawodowych rzeczoznawcy majątkowego, pośrednika w obrocie nieruchomościami i zarządcy.

Jest Przewodniczącą Rady Programowej Towarzystwa Naukowego Nieruchomości, członkiem Stowarzyszenia Doradców Rynku Nieruchomości oraz European Real Estate Society.

Prof. Ewa Kucharska-Stasiak jest osobą niezwykle zaangażowaną i zasłużoną dla rozwoju rynku nieruchomości, jego naukowej analizy oraz kształcenia kadr. W uznaniu zasług, na wniosek Centrum AMRON, Kapituła postanowiła uhonorować Panią Profesor, przyznając Jej Nagrodę Kwartalnika “Finansowanie Nieruchomości” SZKLANE DOMY’2015