Złoty pozostanie stabilny – dane GUS raczej bez wpływu

Aktualności / Z rynku

Wtorkowy poranek przynosi niewielkie umocnienie złotego do głównych walut. O godzinie 08:38 za euro trzeba było zapłacić 4,2050 zł, dolar kosztował 3,5640 zł, szwajcarski frank 3,6165 zł, a funt 4,7730 zł. Do końca dnia ten układ sił może się już nie zmienić, a złoty pozostanie na poziomach zbliżonych do poniedziałkowego zamknięcia.

Rodzimy rynek walutowy powinien dziś zignorować nie tylko sygnały płynące z polskiej gospodarki, ale również te płynące z rynków globalnych, powoli zagłębiając się w przedświąteczny marazm.

Wydarzeniem wtorku będzie publikacja najnowszych danych o produkcji przemysłowej, sprzedaży detalicznej i cenach producentów w Polsce. Danych, które po tak naprawdę niewiele zmienią w kwestii oczekiwanego terminu pierwszej podwyżki stóp procentowych. Stąd też powinny zostać zignorowane i nie będą mieć wpływu na notowania złotego. To co w tej chwili może jeszcze poważniej ruszyć krajową walutą, zakłócając jednocześnie spodziewane przedświąteczne wyciszenie emocji, będzie kwestia reformy podatkowej w USA (globalnie) i ewentualne uruchomienie w środę przez Komisję Europejską procedury z Art. 7 unijnego traktatu przeciwko Polsce (lokalnie).

GUS opublikuje dane o godzinie 14:00. W listopadzie oczekuje się rocznej dynamiki produkcji przemysłowej na poziomie 9 proc., sprzedaży detalicznej na poziomie 7,5 proc. i wyhamowania inflacji producenckiej do 2,1 proc. z 3 proc. w październiku. Wprawdzie we wszystkich trzech przypadkach są to odczyty niższe niż przed miesiącem, ale wciąż wpisujące się w doskonałą kondycję rodzimej gospodarki i jest spora szansa na przekroczenie rynkowych prognoz. To jednak pozostanie bez wpływu na przyszłe decyzje Rady Polityki Pieniężnej ws. stóp procentowych. Jak trafnie wczoraj ujął to Kamil Zublewicz, jeden z nielicznych jastrzębi w Radzie, rekordowo niskie stopy w Polsce mogą pozostać bez zmian nawet do końca 2019 roku (rynkowy konsensus to podwyżka w IV kwartale 2018 roku), gdyż w RPP jest duża tolerancja odnośnie inflacji. Była to znamienna wypowiedź. To właśnie na jej karb trzeba kłaść poniedziałkowy brak zdecydowanego umocnienia złotego w reakcji na mocną poprawę klimatu inwestycyjnego na świecie oraz jego relatywnie słabe zachowanie na tle m.in. węgierskiego forinta i czeskiej korony.

Reforma podatkową w USA wpłynie na rynek?

Rodzimy rynek walutowy powinien dziś zignorować nie tylko sygnały płynące z polskiej gospodarki, ale również te płynące z rynków globalnych (m.in. publikację indeksu Ifo), powoli zagłębiając się w przedświąteczny marazm, gdy będzie spadać aktywność inwestorów, z wraz z nią również obroty i zmienność.

Obecnie to, co mogłoby jeszcze mocniej pchnąć rynkiem to ewentualne zaskoczenia związane z reformą podatkową w USA, która swój finał powinna ujrzeć do końca tego tygodnia (sama reforma wzmacnia dolara) lub też uruchomienie jutro przez Komisję Europejską procedury z Art. 7 unijnego traktatu (byłoby to niekorzystne dla złotego). Jeżeli natomiast na tych dwóch polach nic się nie wydarzy to do końca tygodnia zmienność na krajowym rynku walutowym powoli będzie zanikać, a w piątek kursy głównych walut do złotego będą kształtować się na podobnych poziomach co obecnie.

 

Źródło: ISBnews/ Waluteo