Znaki zapytania wokół OFE duszą giełdę i III filar

Blogi / Robert Lidke

Robert Lidke

"Moim zdaniem najzdrowszym sposobem jest rozwiązanie OFE i przeniesienie zgromadzonych tam środków do ZUS-u" – kilka dni temu powiedział Polskiej Agencji Prasowej szef Stałego Komitetu Rady Ministrów Henryk Kowalczyk.

Słysząc te słowa każdy, kto ma akcje na polskiej giełdzie dostaje gęsiej skórki.

Gdyby państwo przejęło kontrolę nad aktywami OFE, stałoby się akcjonariuszem, często dominującym, wielu notowanych na giełdzie spółek. Firmy od zawsze prywatne stałyby się z dnia na dzień państwowymi.  Na taki ruch, a nawet na jednoznaczną zapowiedź takiego ruchu zareagowaliby nerwowo inwestorzy sprzedając jak najszybciej akcje notowanych w Warszawie spółek.

Dla wielu inwestorów, szczególnie zagranicznych jest nie do zaakceptowania sytuacja, w której znaczna część ich aktywów znajduje się w wielu spółkach kontrolowanych przez jednego właściciela. Szczególnie, jeśli tym właścicielem jest państwo, które nie zawsze może się kierować interesem spółki i pozostałych akcjonariuszy. W efekcie to, co ewentualnie chciałoby spieniężyć Państwo na giełdzie miałoby znacznie mniejszą wartość. Według KNF otwarte fundusze emerytalne posiadały na koniec I kwartału 2017 roku aktywa netto o wartości 167,6 mld zł, co oznacza wzrost o ponad 14 mld zł (9,3%) w ciągu 3 miesięcy.

Ponieważ w kolejnych miesiącach mieliśmy hossę to zapewne wartość akcji w portfelach OFE przekracza 170 mld złotych. Gwałtowny spadek cen akcji mógłby rozczarować Państwo, bo to, co jeszcze wczoraj było warte 170 mld już po zapowiedzi likwidacji OFE byłoby warte kilkadziesiąt miliardów złotych mniej.

W OFE mają jednostki uczestnictwa zarówno ci przyszli emeryci, którzy nadal przekazują część składek ubezpieczeniowych do II filara, jak i ci, którzy z tego zrezygnowali. Jeśli ktoś zrezygnował z przekazywania składek do OFE to jednak nadal ma na swoim koncie jednostki uczestnictwa w OFE, które posiadał do momentu rezygnacji. I wartość tych jednostek będzie wpływała na wysokość jego przyszłej emerytury. Ciekawe, jaka będzie wycena tych jednostek uczestnictwa w OFE w momencie likwidacji  OFE? Zapewne znacznie niższa niż w tej chwili. Problem dotyczy 16,5 mln Polaków.

Dołóżmy do tego polskich inwestorów indywidualnych, którzy długoterminowo oszczędzają kupując akcje na warszawskiej giełdzie. Robią to samodzielnie albo za pomocą funduszy inwestycyjnych. Likwidacja OFE, spadek cen akcji, osłabienie giełdy na długie lata doprowadzą do utraty części ich oszczędności.

Tymczasem rząd zapowiada wprowadzanie wzorowanego na nowozelandzkim i brytyjskim dobrowolnego systemu dodatkowego oszczędzania na emeryturę.  Udział obywateli w takim przedsięwzięciu będzie możliwy, jeśli będą ufali państwu. Koncepcja wicepremiera Mateusza Morawieckiego o przekazaniu ¼ aktywów OFE do ZUS, a ¾ na prywatne konta emerytalne obywateli, jeśli będzie wprowadzona w życie może zachęcić Polaków do większego zaangażowania w III filar emerytalny.

Likwidacja OFE może na długie lata może zniechęcić nas do jakiegokolwiek długoterminowego oszczędzania poza może inwestowaniem w zakup mieszkań pod wynajem lub w papiery wartościowe notowane zagranicą.  A przecież polska gospodarka potrzebuje polskiego kapitału, o czym zgodnie mówią wicepremier Mateusz Morawiecki i minister Henryk Kowalczyk.