15-lecie Forum Technologii Bankowych: Chińska rewolucja smartfonowa

BANK 2019/04

Jedna aplikacja, by wszystkimi rządzić, jedna, by wszystkie odnaleźć, jedna, by wszystkie zgromadzić i w smartfonie związać. To WeChat, aplikacja, która ma w sobie funkcje Facebooka, Amazona, Tindera, Apple Paya i mnóstwo innych.

Jedna aplikacja, by wszystkimi rządzić, jedna, by wszystkie odnaleźć, jedna, by wszystkie zgromadzić i w smartfonie związać. To WeChat, aplikacja, która ma w sobie funkcje Facebooka, Amazona, Tindera, Apple Paya i mnóstwo innych.

W dawnych czasach demon Sui w zakradał się w Nowy Rok do ludzkich domostw, tam gdzie były śpiące dzieci, trzykrotnie stukał je macką w głowy i rano maleństwa budziły się z gorączką, a kiedy się wyleczyły, nie były już takie jak wcześniej. Dlatego rodzice w noworoczną noc pilnowali latorośli przed złym duchem. Aż pewne małżeństwo wpadło na pomysł: położyło na poduszkach swoich śpiących dzieci kilka monet. Kiedy Sui wszedł do ich sypialni, bilon zaświecił odbitym blaskiem światła księżyca i wystraszony demon dał nogę. Od tego czasu Chińczycy na początku księżycowego Nowego Roku wręczają dzieciom „czerwone koperty” z pieniędzmi, żeby zapewnić im pomyślność i powodzenie przez kolejne 12 miesięcy.

Robili tak przez wieki. Aż do teraz. W tym roku w dniach 4–9 lutego, kiedy trwały obchody początku Nowego Roku, Chińczycy wysłali 100 mld czerwonych kopert – tyle że telefonem, za pośrednictwem aplikacji WeChat. Z opcji takiej skorzystało 823 mln osób. To dwa razy więcej niż liczba Amerykanów i łączna liczba mieszkańców Europy, Rosji i Japonii. A jeszcze pięć lat temu, kiedy WeChat po raz pierwszy udostępnił klientom usługę wysyłania mobilnych czerwonych kopert, aplikacji użyło 5 mln osób.

„Czerwone koperty WeChat były dla nas jak atak na Perl Harbour” – miał powiedzieć John Ma, założyciel i główny akcjonariusz technologicznego giganta Alibaba, piątej pod względem kapitalizacji spółki na świecie, do której należy Alipay bezpośredni konkurent WeChat.

Bitewna retoryka jest jak najbardziej na miejscu, bo od kilku lat mówi się o „kopertowej wojnie” między chińskimi technologicznymi behemotami. Alipay kontroluje 53% rynku płatności mobilnych w Chinach, a jego rywal WeChat 39%, na którym roczne obroty wynosiły w 2017 r. 15,5 bln USD.

Żabi skok w mobile

Pod koniec lat 90. na 100 Amerykanów przypadało 50 komputerów. W Chinach – jeden. Przy populacji liczącej 1,3 mld mieszkańców komputerów w kraju było mimo wszystko sporo, niemniej od reszty świata oddzielała go technologiczna przepaść. Mocno zapóźniony był też sektor bankowy. Do 1979 r. w kraju działał tylko Ludowy Bank Chin, pełniący funkcję banku centralnego i rozliczeniowego. W latach 80. powstały cztery „komercyjne” państwowe banki przeznaczone do finansowania infrastrukturalnych i rolniczych inwestycji, bez odpowiedniej infrastruktury i know-how. Pod koniec lat 90. XX w. rząd w Pekinie musiał przeprowadzić regularny bail out, żeby uratować tonące w złych kredytach instytucje finansowe. Operację trzeba było zresztą powtórzyć w 2006 r.

Na początku nowego millennium Chiny były krajem nieubankowionym i głodnym kredytu. Potężne państwowe banki miały inne priorytety niż małe i średnie firmy i przeciętni obywatele. Poza tym nie potrafiły ich obsłużyć, gdyż niewielu klientów miało historię kredytową, a po doświadczeniach z poprzednich lat kredytodawcy byli mocno wyczuleni na ryzyko. Żeby zaradzić sytuacji, Pekin zaczął otwierać się na zachodnich inwestorów. Zjawili się wszyscy najwięksi na tym rynku: HSBC, Deutsche Bank, Santander, JP Morgan, BNP Paribas i zaczęli tworzyć spółki joint venture z lokalnymi bankami, obejmując mniejszościowe udziały, bo jednak otwartość rządu miała swoje granice.

Kto wie jak potoczyłaby się historia gospodarcza Państwa Środka, gdyby nie wybuch rewolucji smartfonowej, która przekształciła kraj w technologiczną ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: