Nowa rekomendacja S: na razie bez zmian dla klientów

Bankowość

Z początkiem lipca br. w życie wchodzi część zapisów nowelizacji rekomendacji S Komisji Nadzoru Finansowego. Klienci nie powinni się jednak obawiać nagłego spadku zdolności kredytowej, bo najważniejsze zapisy rekomendacji w życie wejdą dopiero za pół roku.

Z początkiem lipca br. w życie wchodzi część zapisów nowelizacji rekomendacji S Komisji Nadzoru Finansowego. Klienci nie powinni się jednak obawiać nagłego spadku zdolności kredytowej, bo najważniejsze zapisy rekomendacji w życie wejdą dopiero za pół roku.

Za kilka dni obowiązywać zaczną głównie zapisy związane z ryzykiem (jego oceną, monitorowaniem itd.). Rekomendacja narzuca na zarząd banku obowiązek przygotowania i okresowej oceny polityki w zakresie portfela kredytów hipotecznych. Banki powinny też systematycznie analizować, jak na ryzyko kredytowe wpływają zmieniające się kursy walut i stopy procentowe. Dodatkowo Komisja sugeruje, by banki przyłożyły się do monitorowania zmian zachodzących na rynku nieruchomości oraz kontrolowały wartość nieruchomości przyjmowanych jako zabezpieczenie kredytów.

Z punktu widzenia klientów najważniejsza wydaje się być rekomendacja nr 11, która zawiera dwa kluczowe zapisy dotyczące kredytów walutowych. Mówi ona przede wszystkim o tym, że licząc zdolność kredytową klienta bank powinien zakładać, że kredyt jest zaciągany maksymalnie na 25 lat. W porównaniu do popularnego kredytu na 30 lat oznacza to spadek zdolności kredytowej klienta o około 10 procent.

Druga istotna wskazówka z rekomendacji 11 dotyczy relacji wysokości raty do przychodów (wskaźnik DTI - ang: debts to incomes). Rekomendacja T mówi, iż łączna suma spłacanych co miesiąc rat kredytów nie powinna przekraczać 50 proc. dochodów w przypadku osób zarabiających nie więcej niż średnia krajowa i maksymalnie 65 proc. dochodów w przypadku osób o dochodach powyżej średniej (bez względu na walutę kredytu). Nowa rekomendacja S w przypadku kredytów walutowych zmniejsza ten limit do 42 procent. Uwzględniając obowiązującą wcześniej rekomendację T oznacza to spadek zdolności kredytowej o ok. 5 procent.

Gdyby przy 42-proc. ograniczeniu wydatków uwzględnić jeszcze 25-letni okres spłaty kredytu, zdolność kredytowa zainteresowanej kredytem w walutach obcych spadłaby o ok. 15 procent. Ale na wprowadzenie 11 punktu banki mają czas do końca roku, poza tym większość banków w okresie kryzysu znacznie przykręciła kredytowy kurek i nie będzie musiała wprowadzać zmian do oferty.

Niewykluczone jednak, że niedługo banki - stosując się do nowej rekomendacji - zaczną wymagać od klientów dodatkowych zabezpieczeń do kredytów walutowych (szczególnie tych we franku) zaciąganych w latach 2006-2008. Dziś wiele z nich ma LtV dużo wyższe niż 100 proc., czasami przekraczające nawet 150 procent. Punkt 20 (wchodzi w życie za pół roku) wyraźnie mówi o tym, że bank powinien przygotować się na sytuację zbyt wysokiego LtV i w razie czego może zażądać dodatkowego zabezpieczenia kredytu, renegocjacji warunków umowy lub utworzenia dodatkowych rezerw/odpisów. Z tych punktów tylko ten ostatni nie pogarsza sytuacji kredytobiorcy. Część klientów zadłużonych we franku mogłaby mieć problem z zapewnieniem dodatkowego zabezpieczenia, a ewentualne ubezpieczenia mogłyby mocno nadwątlić ich budżety.

Podsumowując: z punktu widzenia potencjalnych kredytobiorców nowa rekomendacja S w niektórych przypadkach ograniczy zdolność kredytową (maksymalnie o 15 proc.). Zaszkodzić może za to osobom posiadającym kredyty sprzed kilku lat, zaciągnięte gdy frank był tani. Wszystko jednak zależy od tego, jak banki zinterpretują zapisy o potrzebie monitorowania aktualnego LtV klientów i jak zareagują na otrzymane z tych kalkulacji statystyki.

Źródło: Marcin Krasoń, Open Finance
Udostępnij artykuł: