Czy Polska powinna mieć nadwyżkę budżetową?

Gospodarka / Multimedia

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, Konfederacja Lewiatan
Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, Konfederacja Lewiatan

„Teraźniejszość i przyszłość reguł fiskalnych Unii Europejskiej” – to tytuł spotkania, które pod koniec lutego odbyło się w Klubie Bankowca Związku Banków Polskich. W spotkaniu brała między innymi udział Małgorzata Starczewska –Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan, z którą rozmawialiśmy o zagrożeniach dla równowagi w polskich finansach publicznych.

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, Konfederacja Lewiatan: Jeśli wzrost gospodarczy spadnie – i będzie wynosił 1,5%, to można łatwo wyliczyć, że deficyt budżetowy wyniesie blisko 7% #MałgorzataStarczewskaKrzysztoszek #KonfederacjaLewiatan #WzrostGospodarczy #Deficyt

Robert Lidke, aleBank.pl: Czy reguły fiskalne są potrzebne, czy istnieją tylko po to, żeby ograniczać polityków?

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, Lewiatan: Istnieją po to właśnie, aby ograniczać polityków. Gdyby nie to, że politycy maja zakusy na zwiększanie wydatków w stosunku do dochodów, które do budżetu państwa płyną, czy do budżetów samorządowych, to takich reguł byśmy nie potrzebowali. Takie zakusy polityków, żeby zwiększać wydatki ponad miarę to nie jest tylko polska przypadłość. Tak się pewnie dzieje we wszystkich krajach.

Dlatego są potrzebne reguły fiskalne. Ale są one efektywne i zdolne do powstrzymywania polityków tylko wtedy, gdy politycy są mądrzy i rozumieją, do czego takie reguły służą.

Zadłużanie gospodarki, zadłużanie kraju może w krótkim czasie dać politykom możliwość wygrania najbliższych wyborów. Na pewno jednak nie służy obywatelom, ani w średnim, ani w długim okresie.

Zobacz i posłuchaj rozmowy na naszym kanale aleBankTV na YouTube albo na końcu artykułu

Spójrzmy na Polskę. Mamy bardzo wysoki wzrost gospodarczy, niskie bezrobocie, płace rosną. Czy to jest moment na to, aby przestrzegać reguł fiskalnych, czy też teraz można popuszczać pasa?

Mamy naprawdę wysoki wzrost gospodarczy. W 2017 roku mieliśmy wzrost PKB na poziomie 4,6 proc. Bezrobocie liczone wg schematu europejskiego ( metodologii Eurostatu) jest na poziomie 4,5 proc.

Mamy naprawdę świetną sytuację, a jednak nie udało się zredukować wydatków do poziomu, który odpowiadałby przychodom do budżetu państwa. Czyli wydaliśmy w 2017 roku więcej niż do budżetu wpłynęło. I to w tak doskonałej sytuacji gospodarczej.

Oczywiście reguła fiskalna, którą stosujemy w Polsce na to pozwoliła. Powiem więcej – pozwoliła na jeszcze większy deficyt budżetowy. Mamy wstępne wyniki dotyczące deficytu budżetowego w roku ubiegłym, które mówią o tym, że był on istotnie niższy niż zakładany na rok 2017. Planowaliśmy 40 mld złotych deficytu budżetowego, a faktycznie wyniósł on około 25 mld złotych. To jest 1,7 proc. – 1,9 proc. w skali finansów publicznych. A reguła fiskalna pozwala nam na deficyt budżetowy na poziomie 3 procent w stosunku do PKB.

Tu jest właśnie odpowiedzialność decydentów, polityków, administracji publicznej i nas wszystkich. Jeśli nawet reguła pozwala na 3 procentowy deficyt, a my w doskonałych warunkach gospodarczych osiągamy niższy poziom deficytu budżetowego – właśnie na poziomie dwóch procent – to odpowiedzialni politycy powinni tak działać, aby w tak doskonałym dla gospodarki okresie mieć nadwyżkę budżetową, mimo, że reguła pozwala na więcej.

Popatrzmy na kraje sąsiednie, np. Niemcy mają nadwyżkę budżetową.

To nie jest pierwszy rok, kiedy Niemcy mają nadwyżkę budżetową. Ale z drugiej strony dług publiczny w Niemczech w stosunku do PKB przekracza magiczne 60 proc. PKB. Tak więc, Niemcy mają co odrabiać w tej regule fiskalnej, której my też nie przekraczamy.

Gospodarka niemiecka rozwijała się w 2017 roku bardzo dobrze, jak na tak dużą gospodarkę. Politycy niemieccy mogliby powiedzieć: mamy sporo pieniędzy w budżecie – wydajmy je.

W zeszłym roku w Niemczech były wybory, a jednak politycy niemieccy byli na tyle odpowiedzialni, że powiedzieli: nie, nie będziemy rozdawać pieniędzy, mimo że je mamy. Nie zrobimy tego, dlatego że rozwój gospodarczy ma to do siebie, że koniunktura raz jest dobra, a raz zła.

Pojawiają się takie opinie, że gdyby wzrost gospodarczy spadł w Polsce do 1,5 procent to deficyt budżetowy wzrósłby do 6 – 7 procent.

To nie są opnie. To są twarde wyliczenia. Jeśli mieliśmy blisko 5 proc. wzrost gospodarczy w 2017 roku – w IV kwartale 5,1 proc. – a jednocześnie mieliśmy deficyt w finansach publicznych bliski 2 proc. to oznacza, że jeśli wzrost gospodarczy spadnie – i będzie wynosił 1,5 proc. PKB – to można łatwo wyliczyć, że deficyt budżetowy wyniesie blisko 7 procent.

W okresie, gdy koniunktura słabnie, to kapitał przepływa zawsze tam, gdzie jest mniejsze ryzyko. W momencie, gdy jesteśmy postrzegani jako ciągle jeszcze nieco peryferyjny kraj, ryzyko jest szacowane jako wysokie. Zatem kapitał będzie od nas odpływał.

Gdy mamy deficyt budżetowy, gdy budżet państwa nie jest w stanie z dochodów finansować wydatków, znaczy to, że musimy pożyczać pieniądze na rynku polskim, na rynkach światowych.

W sytuacji odpływu kapitału będziemy musieli płacić za pieniądz znacznie więcej – to oznacza, że koszt wydatków dodatkowych będzie znacznie wyższy.

Czyli powinniśmy mieć nadwyżkę budżetową w tej chwili, w czasie dobrej koniunktury i tak przygotowani powinniśmy czekać na trudniejsze czasy?

Byłoby świetnie gdybyśmy doszli do sytuacji, w której jeśli mamy wzrost gospodarczy na poziomie 4 proc. i więcej, to generujemy nadwyżkę budżetową po to, aby tworzyć poduszkę finansową na okres słabszej koniunktury, gdy wzrost będzie znacznie niższy.

Przypomnę, że w strukturze wydatków w polskim budżecie około 70 proc. to są wydatki sztywne. A więc niezależnie od tego, czy koniunktura jest dobra, czy zła, czy pieniądze wpływają do budżetu w dużej, czy w mniejszej ilości, to 70 proc. wydatków po prostu musimy realizować.

To są wydatki, które są zapisane w różnego rodzaju ustawach. Są zobowiązaniem państwa wobec obywateli.

Taka sytuacja kończy się tym, że koniunktura słabnie i trochę tak jak w Grecji, musimy ciąć wydatki, które są elastyczne. A to są głównie wydatki rozwojowe, związane z inwestycjami w nowe technologie.

Bez takich wydatków, bez wsparcia z budżetu państwa nie będziemy się, jako kraj rozwijać.