70 proc. zakupów w e-sklepach opłaciliśmy przez internet

Polecamy

0002

38 proc. transakcji w polskich e-sklepach odbyło się poprzez systemy płatności online – tak wynika z raportu firmy Dreamcommerce, dostawcy oprogramowania dla sklepów internetowych. Płatności online to najwygodniejsza i najpopularniejsza metoda płatności, która w dodatku jest księgowana automatycznie i przyspiesza wysyłkę produktu. W przypadku 31 proc. zamówień kupujący zdecydowali się na samodzielne wykonanie przelewu. Często zdarza się, że to jedyna dostępna forma płatności lub jedna z bezpłatnych metod. Kolejne 31 proc. transakcji zostało opłaconych gotówką lub kartą przy odbiorze przesyłki za pobraniem (21 proc.) lub w stacjonarnym punkcie odbioru (10 proc.).

Płatność przy odbiorze jest wybierana szczególnie przy zamawianiu produktów droższych, kiedy to klient ma potrzebę sprawdzenia towaru przed opłaceniem. Średnia wartość tak opłacanych zamówień wynosi 310 zł. Za pobraniem listonoszowi lub kurierowi za paczkę zamawiający płacą średnio 261 zł. Za pomocą płatności online klienci płacą nie tylko częściej, ale i mniej – średnio 192 zł.

Liderem płatności online są e-sklepy z książkami i multimediami. W ten sposób ich klienci opłacili 57 proc., zamówień. W większości sklepów przelewy online stanowią wiodącą metodę płatności, wyjątkiem są jedynie sklepy z takim asortymentem jak komputery, delikatesy oraz branża hobby, w których najpopularniejsze są zwykłe przelewy. Zupełnie po przeciwnej stronie plasuje się branża motoryzacyjna, w której większość płatności za zamówienia odbywa się poza internetem. Za części samochodowe klienci najczęściej płacą za pobraniem (32 proc.) lub w punkcie odbioru (20 proc.).

Choć w zakupach internetowych ciągle króluje komputer, stale zwiększa się liczba kupujących mobilnie. W badanym okresie ponad 20 proc. transakcji zostało opłaconych przez urządzenie mobilne: 17 proc. zakupów odbyła się na telefonie, 4 proc. na tablecie. Najczęściej z komputera klienci robili zwykłe przelewy. Co ciekawe, płacąc z komórki najczęściej wybieraną metodą były zamówienia za pobraniem (25 proc.), a więc de facto odroczenie płatności.

Marcin Złoch