84 firmy upadły w Polsce w styczniu 2020 r. To o 14 proc. mniej rdr. Największa od siedmiu lat liczba niewypłacalności firm produkcyjnych

Firma

Smutny, załamany biznesmen
Fot. stock.adobe.com/athitat

Liczba niewypłacalności polskich firm spadła o 14% r/r do 84 w styczniu 2020 r. (wobec 98 rok wcześniej), podał Euler Hermes na podstawie oficjalnych danych z Monitora Sądowego i Gospodarczego. Zanotowano 30% wzrost liczby niewypłacalności firm produkcyjnych - najwyższy od 7 lat (32 w styczniu 2013 roku).

W styczniu zanotowano 30% wzrost liczby #niewypłacalności firm produkcyjnych - najwyższy od 7 lat (32 w styczniu 2013 roku) #firmy

“Czy odczyt z początku roku może świadczyć o odwróceniu trendu i po 4 latach wzrostu lub ostatnio utrzymywania się liczby niewypłacalności na wysokim poziomie ich liczba zacznie wreszcie spadać? Odpowiedź dadzą dopiero kolejne miesiące, ale od razu można zauważyć, że mówimy bardziej o efekcie statystycznym, niż o rzeczywistej poprawie. Kilka lat wzrostu ryzyka niewypłacalności w Polsce sprawiło, że nawet 14-proc. spadek r/r za okres jednego miesiąca cofa nas najwyżej o rok, do poziomu z 2018 roku, który nie był w tym względzie łaskawy dla firm, a już na pewno nie był rokiem hossy pod kątem ich płynności finansowej i w efekcie – niewypłacalności” – skomentował członek zarządu Euler Hermes odpowiedzialny za ocenę ryzyka Tomasz Starus, cytowany w komunikacie.

Czytaj także: Wzrost bankructw dużych firm w świecie. Gdzie upada najwięcej przedsiębiorstw?

W usługach liczba niewypłacalności pozostała na relatywnie wysokim w skali miesiąca na poziomie (20 firm).

Wzrost liczby niewypłacalności w przemyśle

“Wzrost liczby niewypłacalności w przemyśle o 30% r/r nie ma jednej przyczyny, wskazać można ich kilka – zależnie od rodzaju produkcji. Producenci art. inwestycyjnych, których niewypłacalności w styczniu były prawie dwukrotnie liczniejsze (19) niż tych konsumpcyjnych (11) byli tym razem względnie mało zróżnicowaną grupą. Ich profil produkcji to różnego rodzaju części i konstrukcje metalowe oraz dostarczanie rodzaju maszyn dla przemysłu i obsługa procesów inwestycyjnych. Ponowne spowolnienie inwestycji przedsiębiorstw w ostatnim czasie nie pozostało więc bez echa” – czytamy dalej.

Czytaj także: W 2019 r. upadłość ogłosiło ponad tysiąc firm. Blisko co trzeci przedsiębiorca ma kłopoty z płynnością >>>

W budownictwie niewypłacalności dotyczyły 7 firm w styczniu br. wobec 17 rok temu i 16 w 2018 roku. Pomimo utrzymującego się wysokiego popytu wewnętrznego jak i eksportowego aż 6 niewypłacalności w skali miesiąca potwierdza duży problem z utrzymaniem marż, rentownością pogłębianych przez różne chwilowe czynniki (ASF, susza, ptasia grypa etc.), podano także.

“Wspomniane problemy i spowolnienie przekładające się na liczbę niewypłacalności nie miały jak dotąd związku z koronawirusem i jego skutkami dla gospodarki. Zanim więc polski przemysł doczekać się może odbicia w europejskiej produkcji przemysłowej, której jest częścią w łańcuchu dostaw, spodziewać się może pogłębienia sygnalizowanych tendencji na skutek wspomnianej epidemii. Polski przemysł nie jest samowystarczalny, co jest efektem rosnącej specjalizacji i udziału w globalnym łańcuchu dostaw – tak jak przemysł w innych krajach korzysta z importowanych komponentów, m.in.; elektronicznych i elektrycznych z Dalekiego Wschodu czy z innych krajów europejskich, które też wykorzystują podstawowe półprodukty z całego świata. Mowa tutaj o elektronice w produkcji części samochodowych, artykułów AGD, ale też o tekstyliach i półproduktach do produkcji odzieży, obuwia i artykułów wyposażenia wnętrz. Zaraz po problemie dostępności półproduktów i części pojawi się kwestia popytu na wyroby polskich producentów – jego redukcji w odpowiedzi na zakłócenia w łańcuchach dostaw czy z powodu upadłości wielu firm nieprzygotowanych na takie zakłócenia produkcji i sprzedaży” – dodał Starus.

Źródło: ISBnews
Udostępnij artykuł: