A czy Ty już wziąłeś kredyt na mieszkanie na wynajem?

Finanse osobiste / Nieruchomości / Robert Lidke

Robert Lidke, aleBank.pl (fot. Jacek Barcz)
Robert Lidke, aleBank.pl (fot. Jacek Barcz)

Gorączka na rynku nieruchomości sięga zenitu. Tytuły artykułów prasowych krzyczą: Polacy kupują najwięcej mieszkań w Europie, Deweloperzy nie nadążają z budową, To będzie dobry rok – banki udzielą kredytów mieszkaniowych na ponad 50 mld złotych.

#RobertLidke: Wygląda na to, że ani #EdwardGierek, ani premier #MateuszMorawiecki nie zrobili tak dużo dla rozwoju rynku mieszkaniowego w Polsce jak obecna Rada Polityki Pieniężnej #RPP #NBP #MieszkaniePlus

Od myślenia o rynku nieruchomości nie można się uwolnić nawet podczas relaksu, np. na wycieczce rowerowej. Kilka dni temu w południowych rejonach Warszawy niedaleko lotniska natknąłem się na kilkupiętrowe domy w szczerym polu, na parterach z pomieszczeniami na sklepy, kawiarnie, restauracje i różnego rodzaju punktu usługowe. Wokół nie ma żadnych dobrych połączeń z Warszawą.  I refleksja – a jednak ktoś to kupi.

Rozmowy ze znajomymi. Jeden mówi – ja już mam dwa mieszkania na wynajem. Czy to się opłaca? – pytam, a on odpowiada –Tak, czynsz spłaca mój kredyt i zostaje mi jeszcze coś na moje osobiste wydatki.

Ktoś inny opowiada o swoim koledze, który ma pięć mieszkań i na dodatek zajmuje się obsługą wynajmowanych mieszkań będących własnością innych osób.  Czyli zarabia na swoich i cudzych wynajmowanych lokalach.

Duży bufor bezpieczeństwa?

Czy to bezpieczne?  Tak – mówi kolejny mój rozmówca – nie będę dokładał do interesu nawet jeśli trzymiesięczny WIBOR  dojdzie do 5 procent. Teraz to jest 1,7 procent.

Chyba do tego poziomu 5 procent nie dojdzie tak szybko, bo prezes NBP Adam Glapiński zapowiada, że obecny poziom stóp procentowych NBP utrzyma się jeszcze co najmniej przez dwa lata.

Niskie stopy procentowe, praktycznie zerowe możliwości zarabiania na lokatach kierują Polaków na rynek nieruchomości. Czytaj także: Pomimo, że do sprzedaży wchodzi dużo mieszkań, oferta rynkowa nie zwiększa się, bo liczba chętnych na zakup nieruchomości rośnie jeszcze szybciej.

Wygląda na to, że ani Edward Gierek, ani premier Mateusz Morawiecki nie zrobili tak dużo dla rozwoju rynku mieszkaniowego w Polsce jak obecna Rada Polityki Pieniężnej. Niskie stopy procentowe i zapowiedzi ich zabetonowania na wiele miesięcy nie pozostawiają wyboru przedsiębiorczym Polakom.

REIT- y, 20 lat za późno

Ja tylko żałuję, że tego pozytywnego – to jest moje zdanie – żywiołu, jakim jest dążenie do zysku nie udało się przez 30 lat tak ukierunkować, aby jeszcze lepiej służył budowaniu siły naszej gospodarki.

Zastanawiam się, dlaczego do tej pory nie stworzono w Polsce skutecznych mechanizmów zbierania od obywateli nawet drobnych kwot pod długoterminowe inwestycje w mieszkania na wynajem i  w nieruchomości komercyjne na wynajem?

Gdybyśmy taki system stworzyli nawet 20 lat temu to mielibyśmy teraz potężny krajowy kapitał stabilizujący cały sektor finansowy, stabilne i bezpieczne programy emerytalne w 3 filarze, możliwość systematycznego zmniejszania zagranicznego zadłużenia gospodarki. Czyli wszystko to o czym teraz marzy premier Mateusz Morawiecki.

Cały cywilizowany świat wykorzystuje fundusze typu REIT do inwestowania w nieruchomości i do pomnażania kapitałów inwestorów takich jak na przykład towarzystwa emerytalne. Przyszli emeryci z Niemiec czy z Norwegii w ten sposób zarabiają na polskich nieruchomościach komercyjnych. A my nie. Mamy szansę co najwyżej na REIT-y mieszkaniowe, bo komercyjne zdaniem decydentów są teraz dla Polaków zbyt niebezpieczne.

Mamy już, co prawda zapowiedź Leszka Skiby – wiceministra Finansów, że REIT-y (F.I.N.N-y) będą mogły działać w Polsce już od stycznia 2019 roku, ale jak pamiętam miały działać od początku obecnego roku.  A tak naprawdę od ponad 20 lat.

Udostępnij artykuł: