Aby język giętki, powiedział wszystko, co pomyśli głowa

Blogi / Przemysław Szubański

Przemysław Szubański
Przemysław Szubański, "Parkiet", fot. Krzysztof Skłodowski "FOTORZEPA"

Wybory coraz bliżej. Na portalach coraz więcej różnej maści hejterów, trolli, botów i kto tam jeszcze wie, czego. Sądząc po wpisach, czasem są to nawet w miarę (kiedyś) normalni ludzie.

#PrzemysławSzubański: Kto uważa, że zbliżamy się do recesji ten zdrajca, wróg ojczyzny, woda na młyn odwetowców z Bonn #Parkiet #Recesja

Ale polityka wyprała ich ze wszystkich uczuć poza nienawiścią i usunęła z języka znakomitą większość słów poza inwektywami. Ale za to znakomicie poszerzyła wiedzę.

Oto całe to towarzystwo jest w stanie wypowiedzieć się, skomentować czy wręcz przeanalizować każdy temat, każdą nawet najtrudniejszą kwestię. Mam wrażenie, że gdyby któryś z co bardziej znienawidzonych polityków zaczął roztrząsać problem kwadratury koła, w hejterskich wpisach zostałby on szybko rozwiązany.

Bo kwestie ekonomiczne okazują się według internautów nie kłopotami czy przeszkodami, a sprawami lekkimi, łatwymi i przyjemnymi.

No bo czy jakiekolwiek podwyżki jakichkolwiek obciążeń mogą zaszkodzić człowiekowi, który na sugestię (na szczęście nieprawdziwą) o możliwej podwyżce VAT stwierdził “przecież to firmy płacą, a nie ja”.

Tak więc żadnym problemem nie jest fakt, że produkcja sprzedana przemysłu zmalała w sierpniu o 1,3 proc. rok do roku i był to już drugi spadek tego wskaźnika w ciągu trzech miesięcy (Parkiet).

I co z tego, że sprzedaż detaliczna wzrosła w sierpniu w porównaniu z lipcem zaledwie o 0,1 proc. Kto uważa, że zbliżamy się do recesji ten zdrajca, wróg ojczyzny, woda na młyn odwetowców z Bonn.

A takiego drobiazgu, że ogólny wskaźnik syntetyczny koniunktury gospodarczej GUS wynosił we wrześniu 100,2 wobec 100,4 w sierpniu i 104,8 we wrześniu 2018 r., to nikt nawet nie zauważy. “Mam w Efezie pańskiego Heraklita” (Sandwicz u Gałczyńskiego).

Wychowywać wszelkiego rodzaju komentatorów nie ma sensu – choćby dlatego, że jest to niemożliwe. Można by się najwyżej zwrócić z prośbą o zweryfikowanie wulgarności języka.

Zwracam się zatem do jednego z drugim: “Już ci się też język w tych wyklinaniach skiełbasił”. Czy nie byłoby sympatyczniej, zamiast ogranych wyrazów na k, ch i p powiedzieć: “To ci sturba, psia ją cholera w suszą by ją wlan!”, po czym obrzucić adwersarza inwektywami: “„ty wandrygo, ty chałapudro, ty skierdaszony wądrołaju, ty chliporzygu odwantroniony”?

A gdyby ten w odpowiedzi nazwał wyzywających “chlipakami”, “purwykołcami”, “kurdypiełkami” i “zafądzianami” (wszystko z “Szewców” Witkacego)?

Marzenie ściętej głowy…

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: