Akcje banków idą pod młotek

Finanse i gospodarka

Patrząc na rynki z szerokiej perspektywy, widzimy z jednej strony czekanie na spadkową korektę, z drugiej nieustające rekordy na Wall Street. Na naszym podwórku mamy czekanie na koniec spadkowej korekty i nowe rekordy oraz wyprzedaż papierów banków przez ich wiodących akcjonariuszy.

Jeszcze nie ucichły echa sprzedaży przez Skarb Państwa pakietu akcji PKO, a już mamy kolejną, dużo bardziej nieoczekiwaną informację o tym, że włoski UniCredit wystawił na sprzedaż papiery Pekao. Choć pozbycie się ponad 9 proc. pakietu niewiele zmienia w strukturze właścicielskiej banku (UniCredit nadal będzie miał ponad 50 proc. akcji), to z pewnością będzie powodem emocji na dzisiejszej sesji w Warszawie. Dotknąć mogą one nie tylko walorów samego Pekao, ale także innych banków i wpłynąć na to, jak zachowywać się będzie WIG20. Ich wpływ raczej nie będzie pozytywny.

A indeks blue chips  zachowuje się nie tylko od kilku dni, ale i tygodni, bardzo słabo. Po sporych spadkach z minionego piątku i poniedziałku, wczoraj byki ratowały się przed kontynuacją tej niekorzystnej dla siebie serii kreowaniem kolejnego fixingowego cudu. Każda metoda jest dobra, ale w wyniku stosowania akurat tej, nie da się zbudować żadnej trwalszej tendencji. W ciągu dnia było znacznie gorzej. Indeks zbliżył się do 2500 punktów, poziomu którego przełamanie groziłoby dalszą przeceną. We wtorek udało się przed nią obronić, dziś możemy być świadkami kolejnej rundy w tej walce.

W przypadku pozostałych segmentów sytuacja była zróżnicowana. Wskaźnik najmniejszych spółek zyskał 0,2 proc., ale co ciekawe, dokonał tego także wyłącznie za sprawą cudownego fixingu. Trudno więc ocenić rzeczywistą jego kondycję i wyciągać wnioski. Kondycja mWIG40 nie pozostawiała wątpliwości. Indeks od trzech dni znajduje się w fazie korekty, która wciąż jest łagodna, ale wczoraj nabrała przyspieszenia (spadek o 0,5 proc.). Tu końcowego ściemniania nie było.

Bardzo interesująca jest sytuacja w segmencie bankowym. Indeks WIG Banki w styczniu zachowuje się umiarkowanie słabo (spadek o 1 proc.), na tle tracącego ponad 2 proc. WIG20. Słabość jest jednak względna, bowiem dotyczy największych banków, w tym PKO (spadek o 5 proc.). Walory wielu małych banków radzą sobie bardzo dobrze, rosnąc po ponad 10 proc., z zyskującym 20 proc. Aliorem na czele. Ciekawa jest również zbieżność w czasie decyzji głównych akcjonariuszy PKO i Pekao o sprzedaży sporych pakietów akcji z serią cięć rekomendacji i wycen bankowych papierów przez zagraniczne ośrodki analityczne. Wczoraj swoje zalecenia sprzedaży akcji PKO i Pekao ujawnił Goldman Sachs. Nieco ironizując, można powiedzieć, że Skarb Państwa i UniCredit albo z nich skorzystali, albo zdążyli ze swymi decyzjami w ostatnim momencie.

Tymczasem na Wall Street zamiast wypatrywanej przez niektórych korekty, mamy kolejne rekordy. Po raz kolejny okazuje się więc, że czekanie na ruchy korygujące bywa stresujące, choć oczywiście nie dla posiadaczy akcji. Trzeba też zauważyć, że rekordom towarzyszyły niejednoznaczne sygnały z gospodarki. Cieszył wzrost cen domów i wyniki sporej części spółek, niepokoił mocny spadek indeksu zaufania konsumentów.

Dzisiejsza dawka informacji może dostarczyć mocniejszych impulsów. Poznamy wstępne dane dotyczące amerykańskiego PKB w czwartym kwartale (oczekuje się spadku tempa z 3,1 do 1,1 proc.). Inwestorzy będą jednak przede wszystkim czekać na komunikat po posiedzeniu Fed.

Roman Przasnyski
Open Finance

Udostępnij artykuł: