Aktywność rośnie, ale powoli

Finanse i gospodarka / Wiadomości

Dane o produkcji przemysłowej za kwiecień okazały się bliskie konsensu. Polska gospodarka powoli budzi się z letargu. Złoty pozostaje stabilny. Z jednej strony wspierają go poprawiające się perspektywy koniunktury, z drugiej negatywnie oddziałuje spadek popytu na polskiej obligacje. Kluczowa bariera 4,20 na EUR/PLN nie zagrożona.

W kwietniu produkcja przemysłowa Polski rosła w tempie najszybszym od października 2012 r. Wzrost okazał się jednak niższy od mediany prognoz ekonomistów. Osobiście spodziewałem się dużo lepszego odczytu. Zawiodło przede wszystkim przetwórstwo przemysłowe, w szczególności produkcja maszyn i urządzeń, gdzie wytwórczość była niższa niż przed rokiem. Słabiej radził sobie również sektor produkcji energii i gazu. Po wyeliminowaniu czynników o charakterze sezonowym, produkcja przemysłowa ogółem okazała się zaledwie o 0,8 proc. wyższa niż w tym samym okresie 2012 r. Nadal fatalna sytuacja panowała w budownictwie, gdzie produkcja była o blisko ¼ niższa niż rok wcześniej. Sytuacja branży to obecnie jedna z największych bolączek polskiej gospodarki.

Choć generalnie raport do pewnego stopnia rozczarował, nie zmienia specjalnie ogólnego obrazu sytuacji w gospodarce. Ożywienie trwa, jednak jest bardzo łagodne. Początek cyklu rozpoczyna się umiarkowanym wzrostem produkcji, który z czasem będzie przyspieszał. Nie dochodzi do dynamicznego odbicia, które dałoby jednoznaczny sygnał dominacji pozytywnych tendencji w najbliższej przyszłości.

Wczorajsze dane praktycznie przesądzają o kolejnej obniżce stóp procentowych w czerwcu. Biorąc pod uwagę silniejszy niż się spodziewano spadek inflacji PPI, nie można nawet wykluczyć, że Rada zdecyduje się na mocniejsze cięcie oprocentowania i definitywnie zakończy cykl łagodzenia polityki monetarnej. Rynek kontraktów terminowych nie wskazuje jednak na to, by miało dojść do cięcia o 50 pb. Należy więc zakładać, że redukcja stóp będzie w minimalnej skali (o 25 pb.).

Dla złotego i obligacji dane również nie dostarczają żadnych informacji, które mogłyby wpłynąć na zmianę postrzegania rynku przez inwestorów. Wzdłuż całej krzywej dochodowości można zaobserwować osłabienie popytu na polskie papiery skarbowe. Tendencja ta nie przybiera póki co na sile. Również złoty, pozostaje relatywnie słaby, ale nie widać wzmożonej aktywności sprzedających. Daje to podstawy by oczekiwać, że kurs EUR/PLN utrzyma się w paśmie konsolidacji, poniżej 4,20, a USD/PLN, w zależności od zachowania rynku eurodolara, będzie oscylował w paśmie wokół 3,25.

Dziś potencjalnie ważne wystąpienie prezesa Fed B. Bernanke przed Komitetem Gospodarczym połączonych izba Kongresu. Istotne będą oczywiście wszelkie wskazówki na temat przyszłości programu QE3 przed zbliżającym się posiedzeniem Rezerwy Federalnej 18-19 czerwca. Jeśli z ust jednego z najzagorzalszych zwolenników obecnej polityki Fed, pojawią się sugestie, że należy powoli myśleć o ograniczaniu skali interwencyjnych zakupów obligacji, będzie to jednoznaczny sygnał do aprecjacji dolara. Mniej jednoznaczne, wyważone stanowisko Bernanke to sygnał do kontynuacji łagodnej korekty wzrostowej w notowaniach eurodolara.

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: