Amerykańskie banki zmuszone do tworzenia rezerw na potencjalne straty, także wynikłe z COVID-19

Gospodarka

koronawirus pieniądze dolary
Fot. stock.adobe.com/DmyTo

W 2016 roku amerykańska Rada ds. Standardów Rachunkowości Finansowej ( FASB ) zarekomendowała bankom uwzględnianie bieżących oczekiwanych strat kredytowych i tworzenia na nie rezerw. Standard CECL koncentruje się na szacowaniu oczekiwanych strat w całym okresie kredytowania, podczas gdy dotychczasowy standard opierał się na stratach już poniesionych. Tymczasem nie wiadomo jak ocenić wielkość przyszłych strat poniesionych przez banki w wyniku pandemii koronawirusa.

#WitoldGadomski: 19 marca minister finansów podpisał rozporządzenie likwidujące bufor ryzyka systemowego, dzięki czemu uwolniony zostanie w bankach kapitał 30 mld złotych #ZBP #Koronawirus

Standard CECL wszedł w życie w styczniu 2020 roku i od razu postawił amerykańskie banki w trudnej sytuacji.

Największe z nich stworzyły modele, dzięki którym szacują swoje zyski oraz potencjalne straty, w zależności od tempa wzrostu gospodarki, dynamiki składowych PKB, wysokości bezrobocia, i innych parametrów makroekonomicznych.

Czy przyszłe straty z COVID-19 da się oszacować?

O ile jednak w normalnych czasach prognozy dotyczące tych zmiennych są dość wiarygodne, to w okresie pandemii koronawirusa obarczone są ogromną niepewnością.

Rezerwy na oczekiwane straty kredytowe w sześciu dużych bankach amerykańskich  – Bank of America, Citigroup, JPMorgan Chase, Wells Fargo, Goldman Sachs i Morgan Stanley – osiągnęły w pierwszym kwartale łączną sumę 25,4 mld USD. Oznacza to 350-proc. wzrost rezerw w tych bankach w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Większe rezerwy, mniejsze finansowanie gospodarki

Większe rezerwy spowodują ograniczenie możliwości udzielania kredytów w okresie, gdy gospodarka amerykańska, tak jak w reszcie świata, weszła w okres głębokiej recesji.

Standard CECL ma chronić banki przed falą upadłości kredytobiorców, a tym samym wzmocnić system bankowy. Został wprowadzony w odpowiedzi na kryzys finansowy lat 2007-2009 w celu zmuszenia banków do utrzymywania rezerw antycyklicznych.

Zobacz więcej najnowszych wiadomości o wpływie koronawirusa na gospodarkę>> (otwiera się na nowej zakładce)”> >>>

Ale wiele analiz wskazuje na to, że może mieć działanie procykliczne. Z jednej strony zabezpiecza stabilność banków w okresach spowolnienia wzrostu lub recesji, z drugiej strony wzmacnia czynniki, powodujące spowolnienie.

Nie uwzględnia też oczekiwanych nadzwyczajnych zysków w okresach dobrej koniunktury, gdy spada liczba kredytodawców, mających kłopot z spłatą.

Będą mniejsze wymagania wobec banków?

Pod koniec marca nadzór bankowy USA pozwoli bankom zmniejszyć wymagania dotyczące „bieżącej oczekiwanej straty kredytowej”, co może wskazywać na to, że zasady CECL zostaną poważnie skorygowane.

W Polsce, podobnie jak w całej Unii Europejskiej, obowiązują Rozporządzenie CRR oraz Dyrektywa CRDIV ws. wymogów kapitałowych.

Banki mają obowiązek utrzymywania buforów kapitałowych: buforu antycyklicznego, buforu dla instytucji o znaczeniu systemowym i buforu ryzyka systemowego (SRB).

Ten ostatni ma zapewniać zachowania odporności banków na negatywne zjawiska szokowe o charakterze zewnętrznym dzięki utrzymywaniu przez nie odpowiednich poziomów kapitałów.

Bądź na bieżąco – zapisz się na nasz newsletter >> (otwiera się na nowej zakładce)”>>>>

19 marca minister finansów podpisał rozporządzenie likwidujące bufor ryzyka systemowego, dzięki czemu uwolniony zostanie w bankach kapitał 30 mld złotych.

Tak jak w przypadku amerykańskiego standardu CECL, bufor systemowy ma stabilizować banki, ale w okresie kryzysu hamuje akcję kredytową.

Z drugiej strony – zachęcanie banków do rozszerzania akcji kredytowej w warunkach bardzo wysokiego ryzyka systemowego może spowodować, że wiele banków znajdzie się w trudnej sytuacji finansowej.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: