Aston Martin Bonda to fikcja

Finanse i gospodarka

Z okazji zapowiedzi najnowszego filmu z agentem 007, Aston Martin zaprezentował nowy model, DB10, który zostanie wyprodukowany w liczbie dziesięciu egzemplarzy. Nie będzie ich można jednak kupić. Ten samochód to w pewnym sensie zasłona dymna w oczekiwaniu na nowe - komentuje Michał Wróbel z Lion’s Banku.

Nowy Aston Martin DB10, w swojej formie przypominający model Vantage z obecnej gamy producenta z Gaydon nie jest samochodem który trafi do masowej produkcji. Podczas prezentacji auta w Pinewood Studios z okazji zapowiedzi nowego filmu z agentem 007, Spectre, Aston Martin ogłosił, że powstanie tylko dziesięć sztuk tego modelu i nie będą to samochody, które można kupić w salonie.

Jest to kolejny ruch marketingowy ze strony firmy z Gaydon w oczekiwaniu na lepsze. Aston Martin jest bowiem jedynym producentem samochodowym z wyższej półki, który nie jest częścią dużego koncernu motoryzacyjnego. Większość obecnej gamy opiera się na modelach z początku XXI wieku, Aston Martin DB9 na przykład ma już 11 lat. Obecnie brakuje firmie pieniędzy na stworzenie samochodów które w Europie i w USA odpowiadają normom bezpieczeństwa – Aston Martin posiada federalne zwolnienie od wyposażenia samochodów w boczne kurtyny poduszek powietrznych na terenie Stanów Zjednoczonych – oraz normom spalania które są wymagane na tych obu rynkach.

Producent używa marketingowej zasłony dymnej prezentując limitowane serie samochodów, które nie spełniają tych norm, ale które w pewnym sensie zdradzają w którą stronę stylistycznie idzie marka. Podobnie było kilka miesięcy temu przy premierze modelu Lagonda, który będzie sprzedawany tylko w krajach arabskich. Aston Martin czeka na zrealizowanie umowy na silniki AMG od Mercedesa, które pozwolą mu rywalizować z innymi producentami luksusowych samochodów sportowych.

Michał Wróbel
Lion’s Bank
Zdjęcie: Aston Martin DB10 – materiały prasowe

Udostępnij artykuł: