Atrakcyjna praca we Włoszech – jeśli znasz rosyjski lub chiński

Rynek pracy

Para meldująca się w hotelu
Fot. stock.adobe.com/Zsolnai Gergely

Sektor turystyczny we Włoszech oferuje w te wakacje 28 tysięcy miejsc pracy

Podstawowymi atutami kandydatów jest gotowość do pracy o każdej porze dnia i nocy, w tym także w niedziele i święta, ale również znajomość języków obcych, pożądane są coraz bardziej rosyjski i chiński #PracaNaWakacjach #PracaWeWłoszech

Mało komu Italia kojarzy się z wyjazdem na letnie “saksy”. Praca sezonowa na Półwyspie Apenińskim to raczej przypadki jawnego wyzysku robotników cudzoziemskich, gównie na południu kraju i gównie pracowników kolorowych. Wiedząc coś o tym Polacy, którzy na początku lat 2000 pracowali w polu w regionie Apulia niemal jak niewolnicy i zakwaterowani byli w urągający ludzkiej godności warunkach. Do momentu, gdy zainteresował się tym wreszcie tamtejszy włoski wymiar sprawiedliwości, a także lokalne związki zawodowe.

Młodzi Włosi rezygnują z nauki języka angielskiego

Tym razem chodzi o pracę sezonową związaną z okresem wakacyjnym, a więc w szeroko pojmowanej turystyce. Sektor ten oferuje w tym sezonie 28 tysięcy miejsc pracy. Informuje o tym krajowe zrzeszenie agencji zatrudnienia, których jest tu dwa i pół tysiąca. Każdego roku zwraca się do nich około sześciuset tysięcy osób szukających zajęcia w czasie letnich wakacji.

Jak się okazuje podstawowymi atutami kandydatów jest gotowość do pracy o każdej porze dnia i nocy, w tym także w niedziele i święta, ale również znajomość języków obcych. Co najmniej angielskiego, ale pożądane są coraz bardziej rosyjski i chiński. Są z tym niemałe trudności. Okazało się zupełnie niedawno, że uczniowie popularnych tu skądinąd i obleganych wręcz szkół hotelarskich, świadomie nie chcą uczyć się angielskiego, widoki na przyszłość wiążąc z zawodowymi umiejętnościami, a nie ze znajomością języków obcych.

Uchodźcy ratują rynek pracy

Nie chodzi jedynie o hotele i restauracje, które starają się w tym okresie mieć komplety gości, potrzebują więc dodatkowych ludzi i w recepcji, i w kuchni. Potrzebni są także pracownicy siłowni i salonów piękności, opiekunki do dzieci, lekarze oraz pielęgniarki.

A także ma się rozumieć rozmaici „kulturalno-oświatowi”, czyli animatorzy ośrodków wczasowych, jak i na statkach; muzycy i instruktorzy sportowi, wodzireje i początkujący artyści (wiele włoskich gwiazd estrady i kabaretu tak zaczynało, nie wspominając już, że były premier Silvio Berlusconi zarabiał występami na statkach wycieczkowych, a w jego repertuarze dominowały piosenki francuskie).

Oczywiście dodatkowy personel potrzebny jest w zakładach, produkujących napoje orzeźwiające i lody, których spożycie wzrasta proporcjonalnie do wzrostu temperatury.

Znaczny procent pracowników sezonowych stanowią cudzoziemcy, a wśród nich uchodźcy. Chodzi o niebagatelną liczbę 120 tysięcy na 600 tysięcy osób. Wiele agencji i stowarzyszeń organizuje specjalnie dla nich kursy zawodowe, stawiając na gałęzie, w których jest coraz bardziej widoczny brak specjalistów, jak budownictwo jachtów i małych jednostek morskich, których nie brakuje w kraju, posiadającym linię brzegową długości ponad siedmiu tysięcy kilometrów.

Nauka zawodu nawet dla czekających na azyl polityczny

Wiele z tych inicjatyw znalazło już uznanie w oczach UNHCR – Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców, otrzymując nagrodę Welcome – Working for Refugee Integration|”. Trzydzieści zakładów pracy działających w porozumieniu z organizacjami pozarządowymi zamierza w ciągu najbliższy dwóch lat wykształcić co najmniej 110 uchodźców, oczekujących we Włoszech na azyl polityczny. Jeśli się to powiedzie i być może na większą skalę, imigranci przestaną się Włochom kojarzyć ze sprzedawcami podróbek, spotykanymi latem na wszystkich plażach.