Auto elektryczne tak tanie jak spalinowe – już za 10 lat

Z rynku

Sceptycy uważający, że moda na samochody elektryczne okaże się już drugim w historii motoryzacji falstartem powoli topnieją. Wizja wicepremiera Mateusza Morawieckiego - milion pojazdów elektrycznych na polskich drogach w 2025 roku, przestaje wydawać się utopią. Nie tylko Polska, ale cały świat stawia na elektromobilność i tym razem chyba się to powiedzie, choć może przełom przyjdzie kilka lat później.

Do 2040 r. #autaelektryczne będą stanowiły 54% nowych aut i 33% wszystkich aut na Świecie #MaciejMazur #PolskieStowarzyszeniePaliwAlternatywnych #eletromobilność

Polska staje się liderem elektromobilności. Autobusy o napędzie elektrycznym firm takich jak Ursus, czy Solaris jeżdżą po ulicach wielu polskich i europejskich miast. Ostatnio Ursus wygrał największy w Polsce i jeden z największych w Europie przetargów na dostawę eko-busów. Zamawiającym był Urząd Miejski w Zielonej Górze. Firma z Lublina od dawna angażuje się w rozwój elektromobilności. Przygotowała nową generację autobusów z napędem wodorowym i projekt elektrycznego samochodu dostawczego. Już wkrótce mają one trafić do testowania w warunkach normalnego użytkowania do Poczty Polskiej. W dodatku w Ursusie trwają prace nad ciągnikiem napędzanym energią elektryczną i rekonstrukcją motocyklowej marki WSK, która miałaby posiadać silnik elektryczny.

Od dawna elektryczne autobusy wyjeżdżają z taśm Solarisa, niedawno ich produkcję uruchomiła wrocławska fabryka Volvo, a prace studyjne nad e-autobusem trwają też w Autosanie.

Warto również zwrócić uwagę na Fabrykę Samochodów Elektrycznych z Bielska Białej gdzie powstał FSE One – w pełni polski model samochodu elektrycznego. Firma szykuje się do produkcji seryjnej. Dokonania obu firm dowodzą, że technologie nie są problemem. Jesteśmy w stanie wytworzyć lub pozyskać wszelkie potrzebne innowacje.

Zresztą rząd podchodzi do projektu kompleksowo, pochylając się również nad siecią stacji ładowania, których liczba ma wzrosnąć ze 150 do 6 tysięcy. W dodatku Ministerstwo Energii ogłosiło Plan Rozwoju Elektromobilności, który intensyfikuje działania administracji publicznej, samorządów, przedsiębiorców i ośrodków akademickich.

U zarania motoryzacji, na przełomie XIX i XX wieku na amerykańskim rynku samochody elektryczne wygrywały ze spalinowymi. Potem jednak odpadły na ponad 100 lat z konkurencji – głównie ze względu na wagę i nieefektywność baterii.  Teraz jest inaczej, bo nowe technologie pozwalają zniwelować ten problem.

Teraz czas na osobowe

Głośnym echem odbiła się na rynku informacja, że każdy nowy model Volvo, wprowadzony na rynek po roku 2019, zostanie wyposażony w silnik elektryczny. Koncern, który co roku sprzedaje ponad pół miliona samochodów, już za dwa lata nie będzie miał w ofercie żadnego pojazdu z napędem konwencjonalnym. Całkowicie spalinowe samochody zastąpią samochody w pełni elektryczne lub hybrydowe.

– To przełomowa decyzja, sygnał, że koncerny motoryzacyjne wrzucają wyższy bieg w obszarze elektromobilności.  Jest kolejnym, ale z całą pewnością najważniejszym zwiastunem historycznych zmian na rynku. Po ponad 100 latach od wynalezienia silnika spalinowego, wchodzimy w nową erę motoryzacji – uważa Maciej Mazur z Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA), które monitoruje branżę w ramach Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych ORPA.PL.

Szacunki Bloomberga wskazują, że pojazdy elektryczne zaczną stawać się konkurencyjne cenowo względem swoich spalinowych odpowiedników ok. 2025 r., a pod koniec trzeciej dekady XXI w. różnice w kosztach zakupu staną się między nimi marginalne. ING podaje, że samochody elektryczne będą dostępne w porównywalnej cenie do aut tradycyjnych w 2028 roku. Oznacza to, że opłacalność posiadania auta elektrycznego stanie się większa od tradycyjnego, głównie z uwagi na niższe koszty eksploatacyjne, już za kilka lat. Od tego momentu rozpocznie się masowa adaptacja elektromobilności na światowych rynkach.

– Agencja Bloomberg, w wydanym w czerwcu br. raporcie przewiduje, że do 2040 r. auta elektryczne będą stanowiły 54 proc. wszystkich sprzedanych nowych pojazdów i jednocześnie 33 proc, wszystkich poruszających się po światowych drogach – mówi Maciej Mazur z Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych, które monitoruje branżę w ramach Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych ORPA.PL.

W Polsce rewolucja już trwa

Zresztą Polacy już teraz coraz częściej przesiadają się do samochodów z napędami alternatywnymi, o czym najlepiej przekonują dane z Raportu kwartalnego PZPM i KPMG w Polsce „Branża motoryzacyjna”, Edycja Q4/2017. Od początku br. zarejestrowano ich 12 742 sztuki (blisko 70 proc. więcej r/r).

– Wizja miliona aut elektrycznych jeżdżących po polskich drogach już w 2025 roku może nie jest skazana na porażkę. Rośnie bowiem zainteresowanie Polaków tematem elektromobilności i jest spora grupa osób, które chciałyby przesiąść się z pojazdu z napędem spalinowym do auta elektrycznego. Jak wynika z badania „AUTOwybory Polaków” przeprowadzonego na zlecenie Exact Systems, dla 40 proc. polskich kierowców najbardziej pożądaną cechą samochodu przyszłości jest właśnie napęd alternatywny. I pomimo, że nasz rynek jest jeszcze w powijakach, ten trend będzie się umacniał. Do tej pory brakowało jednak miejsca w sieci, w którym kompleksowo zebrane byłyby informacje dotyczące elektromobilności. Dlatego przygotowaliśmy portal, na którym zainteresowana osoba znajdzie pełną informację o wybranym modelu auta elektrycznego dostępnego na rynku, koszcie jego eksploatacji oraz możliwościach finansowania – mówi Radosław Kuczyński, prezes EFL.

Od 7 listopada br. fani samochodów elektrycznych mogą dodać do swoich ulubionych codziennych lektur nowy portal www.autoelektryczne.pl. W jednym miejscu są udostępniane kompleksowe informacje dotyczące pojazdów z napędem elektrycznym, ich eksploatacji oraz finansowania.

Jak prognozuje Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych, ceny samochodów elektrycznych zaczną zrównywać się w Polsce z cenami samochodów z napędem tradycyjnym w latach 2026-2029. Według ekspertów, wpływ na to będzie miał postępujący rozwój technologii, w tym głównie spadające ceny baterii oraz efekt skali produkcji, który przełoży się na bardziej przystępną ofertę koncernów. Zbiegnie się to w czasie ze wzrostem popytu w Polsce, możliwym dzięki rozwiniętej infrastrukturze ładowania i rządowemu systemowi wsparcia.

 

Udostępnij artykuł: