Automatyzacja usług finansowych, nie zrobisz już zakupów na kreskę?

Bezpieczne Finanse / Bezpieczny Bank / Multimedia

Automatyzacja usług finansowych – czy także po stronie klienta? Pod takim tytułem odbyła się podczas konferencji IT@BANK 2020 prezentacja dr. hab. inż. Jarogniewa Rykowskiego, profesora Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Poniżej przedstawiamy nieautoryzowany zapis fragmentów jego prezentacji oraz link do zapisu wideo wybranych fragmentów.

Automatyzacja usług finansowych – czy także po stronie klienta? Pod takim tytułem odbyła się podczas konferencji IT@BANK 2020 prezentacja dr. hab. inż. Jarogniewa Rykowskiego, profesora Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Poniżej przedstawiamy nieautoryzowany zapis fragmentów jego prezentacji oraz link do zapisu wideo wybranych fragmentów.

Dr hab. inż. Jarogniew Rykowski, prof. UEP: Chciałbym się wspólnie zastanowić, jak daleko pójdziemy z automatyzacją? Kiedy i gdzie, a może nigdy – ten proces się zatrzyma? Jakie będą wynikać z tego korzyści i problemy? Czyli co będzie przeważać, w tej nowoczesnej bankowości?

Od papieru do smartfona

Zaczynaliśmy od papieru, od czeków. Czek wkrótce został zastąpiony kartą płatniczą. Karta płatnicza czyli kawałek plastiku była szeroko wykorzystywana, po czym stwierdziliśmy, że de facto ten plastik nie jest nam potrzebny, bo być może wystarczy tylko same dane z tej karty gdzieś wpisać, czyli przeszliśmy z bankowością do Internetu.

A po pewnym czasie zaczęliśmy także miniaturyzować urządzenia które nam do tego służą. Komputery stały się smartfonami, a ostatnio zegarkami czy też innymi urządzenia, które umożliwiają tzw. płatności mobilne.

Sklep samo-płatniczy

I pytanie – co dalej? Możemy pomyśleć o takiej ewolucji i przejść się z tą automatyzacją, która już mocno zmieniła zarówno stronę bankową, jak i infrastrukturę, i przejść na stronę klienta. Czyli wprowadzić pewne narzędzia automatyzacji, które uwolnią klienta od tych rutynowych czynności, które i tak wykonuje.

Skorzystam z takiej gry słów: sklep samo-obsługowy i sklep samo-płatniczy.  Sklep samo-obsługowy to nie jest sklep, który sam się obsługuje, to klienci sami się w nim obsługują.

I podobnie sklep samo-płatniczy nie jest sklepem, który za nas zapłaci, tylko jest to sklep, gdzie wszystkie czynności związane z płatnością będą wykonywane w możliwie największym stopniu automatycznie, najprawdopodobniej przez infrastrukturę sklepową.

Co do tego może służyć? Możemy posłużyć się np. biometrią. Czyli podchodzę do kasy i zamiast okazywać kartę bankową mrugam okiem do kamery, a kamera na podstawie wzoru mojej siatkówki oka kojarzy mnie z moim kontem bankowym i pobiera płatność, będę więc mógł wyjść ze sklepu z zakupami.

Podobnie smartfon. Każdy smartfon przedstawia się w sieci, do której się łączy pewnym numerem seryjnym. Ten numer możemy wykorzystać, on jest unikalny, można go zarejestrować w systemie i także połączyć  z numerem konta bankowego.

Czyli „okazując” smartfon, nawet nie trzeba go wyjmować z kieszeni, ponieważ on się radiowo „dogada” z infrastrukturą sklepu. Czyli można skojarzyć jego numer z kontem  bankowym i w miarę automatycznie przeprowadzić proces płatności.

Decyzję o zapłacie podejmuje automat

Zwróćmy uwagę, że w tych przypadkach decyzja o zapłacie, którą normalnie podejmuje człowiek niestety przechodzi na urządzenie, przechodzi na automat. I możemy to zrobić na dwa sposoby.

Po pierwsze możemy wykorzystać pewną grupę urządzeń, które wchodzą w skład infrastruktury. Na przykład kamery do monitoringu sklepu można wykorzystać do identyfikacji twarzy, po niewielkich przeróbkach.

Klient chodzi po sklepie, nieustannie robione są mu zdjęcia, na tej podstawie można z dużą pewnością go zidentyfikować i przy wyjściu ze sklepu, śledząc jego ścieżkę ruchu, jesteśmy w stanie automatycznie związać go z jego kontem bankowym i poprosić automat, żeby za tego klienta przy wyjściu zapłacił.

Uzależnienie od techniki dotyka nas wszystkich

I podobnie mój telefon komórkowy,  czy też tablet, który noszę przy sobie może to za mnie zrobić. Niekoniecznie w sklepie, ale np. kiedy wejdę do autobusu, to mogę automatycznie kupić bilet, a kiedy podejdę do hulajnogi czy roweru miejskiego, to mój smartfon „dogada” się z tym urządzeniem, uruchomi i kiedy zejdę z niego smartfon pobierze za usługę, ureguluje zapłatę. Wszystko całkowicie automatycznie.

Uzależnienie od techniki

Innym problemem jest uzależnienie od techniki. Bateria w smartfonie – jeżeli się skończy, kiedy np. robię zakupy i będę chciał dokonać automatycznej płatności, to ja z tego sklepu po prostu nie wyjdę. Dlatego, że nie będę miał możliwości zapłacenia pieniędzy za zakupy, a może nawet będę potraktowany jak potencjalny złodziej.

Uzależnienie od techniki dotyka nas wszystkich. Ono jest może troszeczkę mało widoczne, ale wystarczy porównać dwa obrazki. Zdjęcie londyńskiego metra z lat ’90, gdzie pasażerowie m.in. czytają gazety. I dugi, aktualne zdjęcie z metra z Seulu, gdzie niemal wszyscy wpatrują się w swoje smartfony.

I teraz zadajmy sobie pytanie: co się stanie, jeśli wyłączymy dostęp do Internetu? Może mielibyśmy do czynienia nawet z zamieszkami… A w każdym razie z dużym poziomem zdenerwowania, nie dlatego, że nie mogą jechać, tylko dlatego, że nie mogą korzystać ze swoich smartfonów.

Musimy też oczekiwać nieoczekiwanego. Swego czasu zrobiliśmy prototyp kawiarenki, w której klienci byli rozpoznawani na podstawie punktów charakterystycznych twarzy.

Było wiele kamer, kamery robiły zdjęcia i w momencie kiedy wychodzili ‒ płacili automatycznie za kawę, którą zamówili. Ale ten system przestał działać, w momencie, kiedy pojawił się koronawirus. Niestety wszyscy zaczęli nosić maski.

I pieniądze, które zostały wydane na system, który tych masek nie przewidywał, a dwa lata temu nikt nie myślał o tym, że takie zagrożenie się pojawi, w zasadzie spowodowało, że system można było wyrzucić do kosza.

Co więcej, wiele osób chodzi w jednorazowych rękawiczkach czyli przestają działać odciski palców… I mamy bardzo poważny problem technologiczny.

Człowiek traci kontrolę nad wydatkami?

Pojawiają się także czysto „ludzkie” problemy: brak bezpośredniej kontroli wydatków. Jeżeli dokonujemy takich wydatków kilka razy w tygodniu, to mamy nad tym kontrolę, wiemy kiedy wyjmujemy kartę z kieszeni. Jeżeli za mnie będzie płacił mój smartfon, to taką kontrolę całkowicie stracę.

Nowe formalizmy czyli np. przyzwyczajenie, że uśmiechamy się do kamery, i tak płacimy, a nie wyjmujemy portfel z kieszeni.

I pewien problem, czyli brak możliwości oszustwa. Chodzi o powszechną, aczkolwiek zakazaną prawem praktykę zakupów na kreskę, na zeszyt.

Jeżeli mój smartfon miałby za to zapłacić, to nawet jak zabraknie 10 gr, to już nie zapłaci, i będę miał dość poważny problem.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: