Bank i Klient: Bankowa praca u podstaw

BANK 2015/04

Największy polski bank inicjatorem życia społecznego i gospodarczego w niedużej gminie uzdrowiskowej - przykład takiej aktywności PKO PB obserwowaliśmy ostatnio w Nałęczowie. Bank wraz z fundacją Puławskie Centrum Przedsiębiorczości, zorganizował spotkanie dla reprezentantów życia gospodarczego i społecznego Nałęczowa, którego wiodącym tematem było oczywiście oszczędzanie i inwestowanie w dobie niskich stóp procentowych.

Największy polski bank inicjatorem życia społecznego i gospodarczego w niedużej gminie uzdrowiskowej - przykład takiej aktywności PKO PB obserwowaliśmy ostatnio w Nałęczowie. Bank wraz z fundacją Puławskie Centrum Przedsiębiorczości, zorganizował spotkanie dla reprezentantów życia gospodarczego i społecznego Nałęczowa, którego wiodącym tematem było oczywiście oszczędzanie i inwestowanie w dobie niskich stóp procentowych.

Karol Podgórski

W spotkaniu uczestniczyli m.in.: Artur Rumiński - zastępca burmistrza Nałęczowa, prof. Maria Szyszkowska - filozof, polityk, senator V kadencji, były członek Trybunału Stanu, działaczka społeczna, wykładowca akademicki, Jan Stępień - poeta, pisarz, rzeźbiarz, rysownik, Tomasz Kwiatkowski - prezes zarządu Uzdrowiska Nałęczów, a także przedstawiciele placówek edukacyjnych i leczniczych Nałęczowa oraz lokalni przedsiębiorcy. Uroczystość rozpoczęła Maria Pytka - dyrektor Oddziału I w Nałęczowie. - Historia PKO BP sięga początków II Rzeczypospolitej. Zaczęła się blisko 100 lat temu. Oddział w Nałęczowie powstał 20 lat temu. Właściwie do tej pory nie mieliśmy nigdy okazji, żeby spotkać się w takim gronie

W spotkaniu uczestniczyli m.in.: Artur Rumiński - zastępca burmistrza Nałęczowa, prof. Maria Szyszkowska - filozof, polityk, senator V kadencji, były członek Trybunału Stanu, działaczka społeczna, wykładowca akademicki, Jan Stępień - poeta, pisarz, rzeźbiarz, rysownik, Tomasz Kwiatkowski - prezes zarządu Uzdrowiska Nałęczów, a także przedstawiciele placówek edukacyjnych i leczniczych Nałęczowa oraz lokalni przedsiębiorcy. Uroczystość rozpoczęła Maria Pytka - dyrektor Oddziału I w Nałęczowie. - Historia PKO BP sięga początków II Rzeczypospolitej. Zaczęła się blisko 100 lat temu. Oddział w Nałęczowie powstał 20 lat temu. Właściwie do tej pory nie mieliśmy nigdy okazji, żeby spotkać się w takim gronie

Chcemy to zmienić. Chcemy, żebyście państwo lepiej poznali nas - a my państwa. Wierzę, że dzisiejsze spotkanie będzie ku temu doskonałą okazją - powiedziała.

Zamierzenia organizatorów zostały zrealizowane w pełni - co potwierdziły wypowiedzi uczestników tego wyjątkowego spotkania. - Bardzo cenię takie spotkania, jak dzisiejsze, ponieważ cementują społeczność lokalną.

To dla mnie zdumiewające, że właśnie PKO Bank Polski w Nałęczowie jest inicjatorem pewnego zespolenia społeczności. Nasze nałęczowskie życie cechuje raczej dezintegracja. To było coś wspaniałego, że my - nałęczowiacy - mogliśmy się tu spotkać z rozmaitymi osobami, jak również z przedstawicielami Puław czy Lublina - podkreśliła prof. Maria Szyszkowska

Każdy może i powinien wyrabiać w sobie zmysł oszczędzania

bank.2015.04.foto.076.a.267xRozmowa z prof. Marią Szyszkowską

Jakie są postawy Polaków wobec oszczędzania? Jak wiele nam brakuje, aby tę cechę wprowadzić do naszego kanonu etycznego?

- Żyjemy w warunkach liberalizmu ekonomicznego - a zgodnie z tą doktryną państwo nie ma pełnić żadnych funkcji opiekuńczych wobec obywateli, dlatego oszczędzanie i przedsiębiorczość to są cechy, które każdy z nas powinien w sobie wyrabiać. Konieczna jest edukacja, która pomagałaby zaszczepić obie te cechy charakteru młodemu pokoleniu. Na pewno trudniej wyrobić zdolność bycia człowiekiem przedsiębiorczym; są osoby, nierzadko bardzo utalentowane, inteligentne, wrażliwe, o dużej wyobraźni - ale zupełnie pozbawione zmysłu praktycznego. Natomiast jeśli chodzi o oszczędzanie, tę właściwość może i powinien wyrabiać w sobie każdy - zarówno ze względu na poczucie bezpieczeństwa i niepewność bytu, jak i na innych współobywateli. W drodze wychowania i edukacji powinno być zaszczepiane poczucie wspólnoty z innymi przedstawicielami własnego narodu, a nawet szerzej - z całą ludzkością. A skoro globalizacja - to poczucie, że jest się cząstką całej ludzkości powinno prowokować, inspirować do oszczędnego sposobu życia

Antytezą dla oszczędzania jest - powszechnie propagowany - konsumpcyjny styl życia. Jak kształtować postawy Polaków, żeby wykształcić swoisty bunt przeciwko tego rodzaju zachowaniom?

- Myślę, że konsumpcjonizm w Polsce przede wszystkim jest wynikiem bardzo płytkiej amerykanizacji, zachłyśnięcia się światem Zachodu, uznaniem, że człowiek powinien być nowoczesny. Owa nowoczesność została zespolona z konsumpcjonizmem. Należy wyjaśniać, że wskutek konsumpcji nie osiągnie się nigdy poczucia sensu własnego życia, a jedynie poczucie nieustannego nienasycenia. Chęć posiadania coraz to nowych przedmiotów - często całkowicie niepotrzebnych - jest wadliwym drogowskazem, który prowadzi na manowce. Niedawno wydałam książkę zatytułowaną "Człowiek uwikłany". Ukazuję tam człowieka uwikłanego również w te pozorne wartości, które mogą doprowadzić do katastrofy, do ruiny finansowej, do poczucia pustki życiowej. Nie tędy droga. Do tej krytyki konsumpcjonizmu oraz promowania alternatywnych wzorów konieczna jest pomoc mediów - zwłaszcza telewizji publicznej. Niestety, nie pełni ona należycie swej roli misyjnej

Czy kryzys gospodarczy i jego następstwa mogą pozytywnie wpłynąć na popularność oszczędzania również i nad Wisłą?

- To już się, w pewnym stopniu, dokonuje. Sądzę, że krach bardzo wielu małych przedsiębiorstw, umowy śmieciowe, które dają poczucie tymczasowości, poczucie braku stabilności w pracy - doprowadzi do zmiany mentalności, sprawi, że Polacy staną się bardziej oszczędni, bardziej będą ufać własnej inicjatywie aniżeli inicjatywie osób, u których pracują. Można mieć nadzieję, że to zachłyśnięcie konsumpcjonizmem osłabnie, bo narasta poczucie, że to nie jest właściwa droga.

Z jednej strony zawodzi formalna edukacja finansowa - z drugiej zaś instytucje finansowe, które od lat angażują się w tego rodzaju akcje. W jakim kierunku powinny one zmierzać?

- Proponowałabym, aby banki zgodziły się subsydiować jakąś audycję telewizyjną o charakterze cyklicznym, najlepiej w telewizji publicznej. Podczas tych audycji dyskutowano by o wartościach, do których człowiek powinien zmierzać, jeśli chce mieć poczucie sensu własnego istnienia. Życie sensowne wiąże się również z tym, że czyni się coś dla innych. Oczywiście nie myślę tu o filantropii - jest ona fatalnym rozwiązaniem z punktu widzenia zarówno społecznego, jak i gospodarczego. Chodzi raczej o inicjatywy podnoszące poziom świadomości i kultury osobistej. Banki, które propagują oszczędzanie, rozsądny stosunek do wartości materialnych, mogłyby wspierać tego rodzaju procesy edukacyjne.

 

"Inwestowanie w kontekście aktualnej sytuacji gospodarczej na świecie" - taki tytuł nosiła główna, merytoryczna część spotkania. Jak racjonalnie lokować pieniądze na rynku kapitałowym, nie będąc zawodowym inwestorem? Na to pytanie próbował znaleźć odpowiedź Krzysztof Zieńkowski, dyrektor PKO TFI. - Co się dzieje ze stopami procentowymi? Dziś mamy najniższe w dziejach polskiego kapitalizmu. (...) Czy depozyty wrócą na ścieżkę sześciu procent? Mogę powiedzieć wyraźnie: nie, nie wrócą - stwierdził. - Polska jako gospodarka weszła - już jakiś czas temu - w tzw. grupę gospodarek rozwiniętych. Jeżeli dzisiaj ktoś chce dostać depozyty na poziomie 6 proc., to zapraszam do Chin. Jeśli potrzebujecie państwo większego zysku - to jest RPA, Brazylia - czyli gospodarki, które się rozwijają, pozostaje też nasz wschodni sąsiad, czyli Rosja. Tam możemy otrzymać owe 15 proc, niemniej jest to bardzo ryzykowne - podkreślił ekspert PKO BP.

Niskie stopy procentowe to również gwarancja wypłacalności polskiego państwa. - Doszedłem do wniosku, że gdyby obecnie w Polsce były depozyty po 6-7 proc., to polskie państwo miałoby gigantyczne problemy ze spłatą swoich zobowiązań - dodał Krzysztof Zieńkowski. Jak w takich warunkach uzyskać godziwy zwrot z inwestycji? Ekspert PKO TFI wykazał, że inwestowanie w lokaty terminowe tak naprawdę nie jest inwestycją sensu stricto. Efektywne oprocentowanie depozytu, nawet jeśli sięga 4,2 proc., to - po odjęciu inflacji i podatku Belki - wyniesie... jedynie pół procenta. - Kupowanie depozytów w okresie niskich stóp procentowych jest po prostu nieopłacalne - zaznaczył. Innymi powszechnie spotykanymi błędami inwestorów jest zapatrzenie w wyniki historyczne, poddawanie się emocjom i uleganie wpływom mediów.

Po prelekcji zabrał głos Henryk Czapla, dyrektor Oddziału I PKO BP w Puławach. - To jest też dobry czas, żeby pomyśleć o inwestowaniu również w swój biznes. Większość z państwa prowadzi własne przedsiębiorstwa, to jest dobry moment, żeby dostać pieniądze od banku na zwiększenie możliwości, potencjału swojej firmy. Stopy procentowe na poziomie 3-4 proc. zachęcają do tego, żeby przyspieszyć inwestycje, zabezpieczając się może lokowaniem środków w bezpieczne instrumenty. Lokata wcale nie przeszkadza w zaciągnięciu kredytu - powiedział.

Atrakcyjną formą wsparcia dla sektora mikro i MŚP jest również możliwość zaciągnięcia kredytu z wykorzystaniem poręczenia. O tej i innych formach wsparcia dla firm powiedziała Katarzyna Dzido - dyrektor Puławskiego Centrum Przedsiębiorczości. - Fundacja na terenie Puław istnieje 20 lat, nasze wsparcie kierujemy do przedsiębiorców z regionu całego województwa lubelskiego. Mamy różnego rodzaju ofertę dla osób rozpoczynających działalność gospodarczą, ale także dla już prowadzących biznes. Z PKO Bankiem Polskim współpracujemy już od 10 lat, udzieliliśmy poręczenia dla około 160 kredytów - przypomniała dyrektor PCP. Wymieniła także inne formy wspierania przedsiębiorców, jak choćby szeroko rozumiane doradztwo.

Po prostu nasz bank

bank.2015.04.foto.077.a.267xRozmowa z Marią Pytką, dyrektorem Oddziału I PKO Banku Polskiego w Nałęczowie

Jak ogólnopolski bank powinien budować relacje ze społecznościami lokalnymi?

- To proces wymagający z naszej strony cierpliwości, a przede wszystkim uczciwości. Musimy traktować klienta jako partnera, a nie petenta. Zetknęłam się swego czasu z określeniem "bankowość małych liter" - świetnie oddaje ono sposób działania polegający na pokazywaniu korzyści i ukrywaniu zagrożeń. Takiemu postępowaniu zawsze będę się sprzeciwiać. Ostatnie lata zaowocowały powstaniem zarówno licznych instytucji pozabankowych, jak i banków pełniących de facto rolę kiosków z kredytami. Ze swej natury nie są one zainteresowane tworzeniem trwałych relacji ze swoimi klientami, a jedynie doraźnym, maksymalnym zyskiem. Są to wzorce negatywne, niestety dominujące w świadomości społecznej. Oddział w Nałęczowie istnieje od dwudziestu lat. Objęłam tę placówkę trzy lata temu, w bardzo trudnej sytuacji. Wspólnym wysiłkiem udało się oddział uratować. Postawiliśmy na jakość obsługi klienta. Zerwaliśmy z tradycyjnym podziałem na kasjerów i doradców, dzięki czemu udało się zlikwidować kolejki. Mamy różnych klientów - od nauczycieli akademickich po ubogich rencistów. Wszystkich traktujemy z jednakową uwagą i powagą. Marzy mi się taka chwila, kiedy nasz bank stanie się oczywistym elementem nałęczowskiego pejzażu. Kiedy słowa "nasz bank" będą oznaczały w Nałęczowie PKO Bank Polski.

Tematem nr 1 dla całego sektora bankowego są obecnie rekordowo niskie stopy procentowe. Czy to zjawisko ułatwia, czy też może utrudnia Państwu pozyskiwanie klientów?

- Paradoksalnie, niskie stopy procentowe nie ułatwiają życia placówkom bankowym w małych miejscowościach. W potocznym rozumieniu koszt kredytu utożsamia się z odsetkami - dlatego każda informacja o obniżeniu stóp procentowych przez RPP budzi nadmierne oczekiwania, a niemożność ich spełnienia - nieufność. Obserwujemy u naszych klientów typowe zachowania konsumenckie w okresie zniżkujących cen, polegające na odkładaniu decyzji o zakupie, a w przypadku banku - wzięciu kredytu. Specyfiką małych miast leżących w rolniczym regionie, a tak jest w przypadku Nałęczowa, jest ponadto relatywnie niski poziom dochodów ludności i co za tym idzie, płytkość rynku. W praktyce sprowadza się to do wysycania zdolności kredytowej. Tradycyjne metody kreowania popytu - obniżki cen (rozumianych jako koszt kredytu), kampanie medialne, promocje - nie dają oczekiwanego efektu. Z kolei zmiana ustalania zdolności kredytowej klienta i przyjęcie bardziej liberalnych kryteriów mogłoby prowadzić do nadmiernego zadłużenia niektórych klientów, wpadania w swoistą pętlę kredytową. Takie działania uważamy co najmniej za nieetyczne. Jesteśmy bankiem z niemal stuletnią tradycją i jedną z najlepiej rozpoznawanych w Polsce marek zarazem, a że noblesse oblige - unikamy takich sytuacji. Znakomicie pomaga w tym informatyczny system rekomendacji decyzji kredytowych, choć trzeba przyznać, że to co jest optymalne w dużym mieście, nie zawsze sprawdza się w małym.

 

 

Udostępnij artykuł: