Bank i Klient: Bankowość w czasach post-prawdy

BANK 2017/01

Politycy mogą działać w myśl klasycznej tezy, że „ciemny lud to kupi”. Banki muszą jednak stać na straży nieco bardziej konserwatywnej wartości, jaką jest prawda.

Fot. AdobeStock.com/Fokussiert

Politycy mogą działać w myśl klasycznej tezy, że „ciemny lud to kupi”. Banki muszą jednak stać na straży nieco bardziej konserwatywnej wartości, jaką jest prawda.

Najważniejszym słowem 2016 r. okrzyknięto określenie „post–prawda” – nie bez przyczyny. Żyjemy w takich czasach, że kłamstwo podniesione do rangi narzędzia okazuje się ważniejsze, bo bardziej atrakcyjne, niż stwierdzenie prawdziwe. Niektórzy obserwatorzy kampanii prezydenckiej w USA ogłosili nawet, że Donald Trump wygrał z Hillary Clinton dzięki umiejętnie serwowanym nieprawdziwym informacjom na jej temat. Po prawdzie, obie strony z dużym entuzjazmem posługiwały się znaczonymi kartami. Wystarczy przypomnieć sławetną manipulację związaną z rzekomym wywiadem prezydenta elekta sprzed kilkunastu lat, w którym miał stwierdzić, że głosować na niego mogliby tylko osobnicy pozbawieni rozumu. Portal statystyczny Statista opublikował niepokojące zestawienie najbardziej rozpowszechnionych na Facebooku historii związanych z wyborami. Wynika z niego, że dystrybucja 20 fałszywych informacji tego typu na portalu była większa niż 20 innych, prawdziwych historii. Co więcej, pięć najpopularniejszych kłamstw (post-prawd?) było skierowanych przeciwko Hillary Clinton.

Redakcja wydawnictwa Oxford University Press stwierdza, że post-prawda oznacza okoliczności, w których fakty mają mniejszy wpływ na kształtowanie opinii publicznej niż odwoływanie się do jej emocji i osobistych przekonań. Nie jest to wcale zjawisko zupełnie nowe. Można wręcz powiedzieć, że choćby w świecie polityki istnieje od wielu dziesięcioleci. Jednak dopiero Facebook, media społecznościowe i gwałtowny rozwój internetu sprawiły, że siła oddziaływania post-prawdy znacząco wzrosła.

Potęga fałszu

Czy post-prawda może również działać w świecie ekonomii? Najbliżej chyba tej praktyce do niezbyt etycznego procederu, jakim jest reklama porównawcza. Wszyscy pamiętamy odwieczną batalię między Coca-Colą a Pepsi, a na naszym rynku w szranki stawali nieco mniej posągowi rywale, tacy jak Dosia i Vizir czy Kubuś i Bobo-Fruit. Czasami dochodzi też do walki pozorowanej – tak było przecież w przypadku wojen reklamowych pomiędzy Media Markt a Saturnem – tymczasem obie sieci handlowe należą do tego samego koncernu Metro Group. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że już sama reklama porównawcza stanowi rodzaj medialnego wydarzenia – nawet przegrany proces bywa wkalkulowany w ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: