Bank i Klient | Inicjatywa dla toksycznych klientów

BANK 2016/02

To, zasłyszane od bankowców, określenie pożyczkobiorców budzi zdecydowany sprzeciw Piotra Zimoląga, prezesa funduszu pożyczkowego Inicjatywa Mikro. - Ci przedsiębiorcy są jedynie nietransparentni dla systemu bankowego - wyjaśnia

To, zasłyszane od bankowców, określenie pożyczkobiorców budzi zdecydowany sprzeciw Piotra Zimoląga, prezesa funduszu pożyczkowego Inicjatywa Mikro. - Ci przedsiębiorcy są jedynie nietransparentni dla systemu bankowego - wyjaśnia

Adam Bogoryja-Zakrzewski

To wykluczeni przez banki przedsiębiorcy, którzy mają kłopoty z płynnością finansową, często spowodowaną dekoniunkturą czy niewywiązywaniem się z płatności przez głównego zleceniodawcę. Piotr Zimoląg podaje przykład właściciela firmy transportowej, który zajmował się przewożeniem tłucznia przy budowie autostrad. – Dziś rozmawiamy o niezapłaconych sześciu miliardach zł. To są wzajemne roszczenia między GDDKiA a wielkimi przedsiębiorstwami, które te kontrakty realizowały. Tylko na samym końcu, tych pieniędzy nie dostał mikroprzedsiębiorca, który stał po kilkanaście godzin na podjeździe, żeby wozić im tłuczeń. Nikt z takimi nie liczył się. Wpadli w kłopoty z powodu niezapłaconych faktur – podkreśla Piotr Zimoląg, prezes funduszu pożyczkowego Inicjatywy Mikro.

Inicjatywa ostatniej szansy Fundusz pomaga właśnie takim mikrofirmom, zatrudniającym do 10 osób. Nie tylko udziela pożyczek, także doradza. Analizuje koszty firmy, szuka oszczędności i sposobu na wyjście na prostą. Także tym mikroprzedsiębiorcom, którymi banki są zmęczone, którzy wymagają nieadekwatnego do zysku, czasochłonnego zaangażowania analityka kredytowego. Ponad 30 proc. przedsiębiorców wnioskujących o kredyt w Polsce spotyka się z odmową banków. Przeraża odsetek odrzuconych przez banki wniosków kredytowych start-up. Aż 88 proc. z nich nie dostaje wsparcia finansowego w bankach. Start- -up niosą ryzyko. Przeżywa tylko co piąty. Fundusz jest dla nich czasem ostatnią szansą. Prezes Inicjatywy Mikro podkreśla, że nie jest konkurencją dla banków. Wręcz przeciwnie. Może – po udanej współpracy z przedsiębiorcami – przysporzyć im kolejnych klientów, gdy ci wyciągnięci z kłopotów staną mocno na nogi i będą potrzebowali znacznie większych środków na prowadzenie biznesu.

To szansa dla banków także na urealnienie spłaty zaciągniętego wcześniej zadłużenia przedsiębiorcy i uniknięcie windykacji. To także budowanie pozytywnego wizerunku instytucji systemu pożyczkowego i kredytowego oraz jego roli społecznej Nie są to idealistyczne idee, lecz realia. I nie jest to pomysł z Polski czy rozdającej dotacje Unii Europejskiej. Idea, z której czerpie inwencję Inicjatywa Mikro zrodziła się niemal trzy wieki temu. Korzenie mikropożyczek sięgają 1740 r. i Irlandii. W czasach wszechobecnej biedy, Jonathan Swift autor słynnych „Podróży Guliwera”, wpadł na pomysł wdrożenia mechanizmu charytatywnej pomocy biednym, udzielanej przez bogatych. I to bez zabezpieczeń. Następna inicjatywa – tym razem z XIX w. – jest jeszcze ciekawsza. Przetrwała do dziś. Pruski urzędnik Friedrich Wilhelm Raiffeisen zaczął również od stworzenia stowarzyszeń przekazujących datki od bogatych dla biednych farmerów oraz osób zajmujących się integracją społeczną bezdomnych, sierot, a także przestępców. Wpadł na pomysł, który przyjął się na świecie także w Polsce – spółdzielni samopomocowych, działających na zasadach non profit. Pierwszą regionalną unię kredytową – Nadreński Rolniczy Bank Spółdzielczy, Raiffeisen założył w 1872 r. Miała jasno określony cel: zachęcać członków do oszczędzania po to, by udzielać z tych środków niskooprocentowanych pożyczek na działalność gospodarczą. To był jedyny sposób na przezwyciężenie oporu banków mieszczańskich przed finansowaniem rolników. Pomysł trafił na podatny grunt. Za kasami pożyczkowymi dla wsi, powstawały następne – w miastach – dla rzemieślników i robotników. Doczekały się popularnej nazwy Raiffeisenbanki, a twórca idei banków spółdzielczych został jeszcze za życia uhonorowany tytułem: Ojciec Raiffeisen

Świat mikrokredytów zawojował, i to w czasach nam współczesnych, Mohammed Junus, wykładowca ekonomii w Bangladeszu. Za pomysł na wyrwanie się z biedy ludności wiejskiej, poprzez udzielanie im drobnych pożyczek – czasami kilku dolarów – otrzymał w 2006 r. Pokojową Nagrodę Nobla. W uzasadnieniu podkreślono, że „nie będzie można osiągnąć trwałego pokoju, dopóki duże grupy ludności nie znajdą sposobu na wydostanie się z nędzy”. Początek tego sukcesu był zaskakujący. W 1976 r. Mohammed Junus podczas badań sytuacji ekonomicznej na wsi, trafił na kobiety, które zarabiały zaledwie po 2 centy dziennie przy wyplataniu ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: