Bank i Klient: Instrumenty zwrotne to przyszłość wspierania sektora MŚP

BANK 2018/05

Z Krzysztofem Leniem, prezesem zarządu Funduszu Rozwoju i Promocji Województwa Wielkopolskiego S.A. i prezesem zarządu Krajowego Stowarzyszenia Funduszy Poręczeniowych, rozmawiał Konrad Machowski.

Z Krzysztofem Leniem, prezesem zarządu Funduszu Rozwoju i Promocji Województwa Wielkopolskiego S.A. i prezesem zarządu Krajowego Stowarzyszenia Funduszy Poręczeniowych, rozmawiał Konrad Machowski.

Przez wiele lat podstawą wsparcia dla małych i średnich firm były dotacje. Obecnie UE sukcesywnie wycofuje się z tego mechanizmu, kładąc nacisk na rozwój instrumentów zwrotnych. Do jakiego stopnia ta przemiana wpłynie na model pomocy publicznej funkcjonujący na rynku polskim? – Przejście od dotacyjnego modelu wspierania drobnej przedsiębiorczości w kierunku wykorzystania instrumentów zwrotnych, jako podstawowego narzędzia, dokonywać się będzie, a w zasadzie już się dokonuje, dwutorowo. Pierwszą formę wsparcia stanowi zabezpieczanie standardowej działalności kredytowej banków adresowanej do małych i średnich przedsiębiorców z wykorzystaniem poręczeń i gwarancji. Sektor poręczeniowy dysponuje na ten cel zarówno własnymi środkami, jak i pieniędzmi, które trafiają do funduszy za pośrednictwem BGK oraz urzędów marszałkowskich. Równolegle na polski rynek trafią środki wspólnotowe przeznaczone na inżynierię finansową, w tym w szczególności na instrumenty zwrotne, niskooprocentowane pożyczki czy poręczenia. To właśnie skorzystanie ze wsparcia publicznego będzie najkorzystniejsze dla większości przedsiębiorców, np. w ramach JEREMIE 2 beneficjent nie ponosi kosztów związanych z udzieleniem poręczenia. Należy jednak pamiętać, że w przypadku niektórych programów środki są ściśle przypisane do określonych celów finansowania, istnieje też dużo wyłączeń kredytowych. Również nie każdy klient spełnia kryteria, które pozwalają mu skorzystać z finansowania gwarantowanego z funduszy publicznych, gdyż np. wyczerpał limit de minimis albo prowadzi działalność nie w tej branży, do której dedykowany jest dany instrument.Które spośród instrumentów zwrotnych dedykowanych małym i średnim firmom będą dostępne na polskim rynku w ciągu nadchodzących lat? – W nadchodzących latach polski system poręczeń bazować będzie na trzech podstawowych segmentach. Pierwszy stanowić będzie prowadzony przez BGK od 2012 r. program gwarancji de minimis, jednak należy się liczyć z tym, iż ten instrument będzie stopniowo wygaszany. Jego miejsce będą powoli zajmować inne narzędzia, tym razem dostępne w ramach unijnych programów ramowych, w rodzaju COSME, EaSI czy InnovFin, być może dołączą do nich środki pochodzące z takich instytucji, jak Polski Fundusz Rozwoju czy Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Te tzw. celowe instrumenty finansowe powinny docelowo stać się podstawą rynku poręczeniowego w Polsce. Trzecim elementem systemu jest inicjatywa JEREMIE 2, w której w nowej perspektywie uczestniczyć będą praktycznie wszystkie województwa. To właśnie z tego instrumentu powinny czerpać w największym stopniu fundusze poręczeniowe i pożyczkowe. Te ostatnie już obecnie aktywnie uczestniczą w dystrybucji pożyczek gwarantowanych środkami dostępnymi w ramach JEREMIE 2, gdyż przetargi dla funduszy pożyczkowych organizowane są już od ponad roku. W marcu i kwietniu br. zostały rozpisane pierwsze przetargi na instrument poręczeniowy, ich rozstrzygnięcie w woj. wielkopolskim i pomorskim mamy już za sobą, w tej chwili trwa przetarg w woj. dolnośląskim. Liczę, że kolejne województwa będą sukcesywnie dołączały do tej grupy, tak by w całej Polsce były dostępne dla przedsiębiorców instrumenty poręczeniowe w ramach inicjatywy JEREMIE 2. Mamy również czwarte źródło finansowania, czyli środki przeznaczone na zwrotne instrumenty finansowe z poprzedniej perspektywy. Jak zostaną one wykorzystane obecnie? – W tym przypadku również mamy do czynienia z dwoma odmiennymi schematami postępowania, w zależności od rodzaju środków udostępnionych w minionej perspektywie. Część województw dysponowała relatywnie niewysoką pulą pieniędzy na poręczenia, na poziomie średnio kilkudziesięciu mln zł, przy czym środki te nie pochodziły z programu JEREMIE. W takich przypadkach zawarto umowy z funduszami poręczeniowymi, które wykorzystywały te zasoby w poprzedniej perspektywie, przyznając im je na okres około 10 lat. Nieco inna sytuacja rysuje się w województwach, które już korzystały z inicjatywy JEREMIE. W tym przypadku wchodziły w grę znacznie większe kwoty: pięć województw uczestniczących w inicjatywie miało do dyspozycji prawie 1 mld 700 mln zł, a więc ponad połowę środków, które w poprzedniej perspektywie wyasygnowano na instrumenty zwrotne w całym kraju. Dziś w tych województwach powstają, albo już powstały, regionalne fundusze rozwoju, których celem jest zagospodarowanie środków. Problem w tym, że obszar ten nie został uregulowany w należyty sposób na poziomie krajowym. Zasadniczo jedyną wskazówką dla funduszy są przepisy unijne przewidujące wydatkowanie środków na ten sam cel, na które były przeznaczone w poprzedniej perspektywie, czyli wspieranie przedsiębiorców sektora MŚP. Określenie to jest nader pojemne, dlatego niektóre z regionalnych funduszy rozwoju próbują wykorzystywać otrzymane pieniądze w sposób całkiem odmienny niż pożyczki czy działalność poręczeniowa. Zdarza się, że środki wydatkowane bywają na zagraniczne misje gospodarcze, poszukiwanie rynków zbytu dla przedsiębiorców czy też organizację instrumentów finansowych mających tylko pośrednio na celu wspieranie eksportu. Tego typu aktywność jest niezgodna z zasadami ustalonymi przez Komisję Europejską. Dodatkowo, regionalne fundusze rozwoju próbują pełnić rolę pośrednika i dystrybuować te środki na własną rękę. Należałoby się zastanowić, czy poszukiwanie nowych instrumentów finansowych to jest właśnie dobry azymut, czy jednak nie lepiej wykorzystać te, całkiem niemałe, zasoby na stosunkowo proste instrumenty w rodzaju pożyczek i poręczeń. Eksperci rynku podkreślają, że przy stosunkowo niewielkich funduszach należy się koncentrować na elementach najbardziej efektywnych, gdyż rozpraszanie pieniędzy nigdy nie przyniesie właściwego efektu. Dlatego powinniśmy wspomniany strumień pokierować raczej w kierunku pożyczek i poręczeń, których najbardziej potrzebuje sektor MŚP.Istotą działalności funduszy poręczeniowych jest współdziałanie z podmiotami finansującymi przedsiębiorców. Czy mógłby pan wskazać, na kogo szczególnie liczą fundusze? – Strategicznym partnerem funduszy poręczeniowych jest i pozostanie sektor bankowy. Pragniemy się skoncentrować w szczególności na współpracy z lokalnymi instytucjami finansowymi, które są porównywalne z funduszami, zarówno pod względem wielkości, jak i rozdrobnienia. Obecnie na polskim rynku funkcjonuje ponad pięćset banków spółdzielczych, funduszy poręczeniowych jest wprawdzie o rząd mniej – około czterdziestu – jednak nadal mówimy o rynku dość silnie zdecentralizowanym. Z drugiej wszakże strony, lokalny sektor finansowy, pomimo swej atomizacji, funkcjonuje w ramach zrzeszeń, co znacząco ułatwia podjęcie kooperacji. Negocjując z dwoma, a w niedalekiej przyszłości być może trzema grupami działającymi na polskim rynku, nieporównanie łatwiej wypracowywać jednolite standardy działania aniżeli, podejmując odrębne ustalenia z każdym bankiem o zasięgu gminnym bądź powiatowym. Istotnym partnerem funduszy poręczeniowych pozostaną również przedsiębiorstwa leasingowe, które zaspokajają znaczną część popytu małych i średnich firm na finansowanie zakupu środków trwałych. Oczywiście pewna pula środków dystrybuowanych przez fundusze trafi również do klientów sieciowych banków komercyjnych, jednak główny nacisk położony będzie na bankowość lokalną i firmy leasingowe.Nierzadko można się spotkać z opinią, iż polski system poręczeniowo-gwarancyjny wymaga przemian. Co powinno się zmienić, byśmy mogli mówić o optymalnym wsparciu dla MŚP? – Pierwszym krokiem w kierunku modernizacji systemu powinno być dokapitalizowanie funduszy poręczeniowych z wykorzystaniem środków zgromadzonych w regionalnych funduszach rozwoju i urzędach marszałkowskich z programu JEREMIE lub regionalnych programów operacyjnych. Część tych zasobów, moim zdaniem, powinna zasilić fundusze poręczeniowe, po to, by je wzmocnić kapitałowo. To właśnie kapitał stanowi podstawę funkcjonowania tego sektora, większe zasoby oznaczają lepszą zdolność udzielania poręczeń czy możliwość ponoszenia większego ryzyka. Drugim elementem wzmacniania pozycji fundusze poręczeniowych będzie wypracowanie wspólnej strategii działania. Jako sektor musimy określić swój długofalowy cel i wskazać naszych strategicznych partnerów. Jak już wcześniej wspomniałem, w tym gronie powinny się znaleźć banki spółdzielcze i firmy leasingowe. To są dwa filary, na których powinniśmy się skupić: dokapitalizowanie i określenie jasnych, w miarę klarownych strategii działania dla funduszy poręczeniowych. Fundusze powinny jasno określić swój cel i grupę strategicznych partnerów finansowych. System poręczeniowy w Polsce jest coraz bardziej dojrzały, sądzę, iż najbliższe lata będą sprzyjały budowaniu silnej pozycji funduszy poręczeniowych.
Udostępnij artykuł: