Bank i Klient: Konsolidacja i co dalej?

BANK 2015/05

O czym świadczy wycofywanie się globalnych grup finansowych z Polski - i kto przejmie ich dotychczasowy udział w rynku? Czy w najbliższych latach możemy liczyć na dwucyfrowy wzrost akcji kredytowej polskich banków?

O czym świadczy wycofywanie się globalnych grup finansowych z Polski - i kto przejmie ich dotychczasowy udział w rynku? Czy w najbliższych latach możemy liczyć na dwucyfrowy wzrost akcji kredytowej polskich banków?

Karol Podgórski

Czy polski sektor bankowy w najbliższych latach czeka ewolucja akcji kredytowej w kierunku zwiększającego się finansowania biznesu? Zagadnienia te były tematem panelu zatytułowanego Międzynarodowe grupy bankowe w świetle obecnej sytuacji gospodarczej i najnowszych uwarunkować prawnych, który odbył się podczas tegorocznego "Spotkania Liderów, Bankowość i Ubezpieczenia 2015", podczas IX edycji Banking Forum, zorganizowanej przez MMC Polska. W debacie prowadzonej przez przewodniczącego rady programowej Banking Forum, Mariusza Grendowicza, dyskutowali: Sławomir S. Sikora - prezes zarządu banku Citi Handlowy, Michał Krupiński - Managing Director & Head of Central and Eastern Europe w Bank of America Merrill Lynch, Wojciech Kwaśniak - wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, Joao Bras Jorge - prezes zarządu Banku Millennium, Wojciech Sobieraj - prezes zarządu Alior Banku, John Cole - Senior Partner w TAS Financial Services Ernst & Young Londyn oraz mecenas Lejb Fogelman - Senior Partner w Greenberg Traurig Grzesiak sp.k.

Jesteśmy atrakcyjnym rynkiem

- Royal Bank of Scotland zadeklarował, że wycofuje się z działalności bankowej i ubezpieczeniowej w całej Europie Środkowej i Wschodniej - rozpoczynając panel, moderator przypomniał również wcześniejsze decyzje Eurobanku, Nordei, DnB Nord czy Rabobanku odnośnie wyjścia z polskiego rynku. Co stoi za tą - dość zaskakującą - tendencją? Zdaniem Michała Krupińskiego niektóre z międzynarodowych grup finansowych pozbywają się udziałów w polskich bankach z uwagi na kłopoty na rynkach macierzystych.

- Z punktu widzenia nabywców Polska wciąż pozostaje atrakcyjnym rynkiem o dużej penetracji kredytowej, na którym można osiągnąć odpowiednią skalę. To być może najbardziej atrakcyjny rynek w regionie - ocenił przedstawiciel BofA Merrill Lynch.

Mecenas Lejb Fogelman zauważył, że polski rynek finansowy dysponuje wciąż potężnymi, niezagospodarowanymi możliwościami. - Inwestorzy patrzą Fogelna potencjał wzrostu. W Polsce nie tylko gospodarka przeżywa wzrost, ale jest bardzo małe zagęszczenie bankowości w porównaniu z Zachodem. Jest podwójny wektor wzrostu: przestrzeń gospodarcza - i w tej przestrzeni jest dużo miejsca - stwierdził. Nie zmienia to faktu, iż szansa na nowych inwestorów z górnej półki jest znikoma - spodziewać się powinniśmy raczej powiększania udziału w rynku najsilniej reprezentowanych nad Wisłą grup bankowych. - Inwestorzy, którzy jeszcze nie weszli do Polski, mają do wyboru małe targety i brak szansy na szybki rozwój poprzez następny zakup - ocenił Fogelman.

Zdaniem prezesa Sławomira S. Sikory, analizując sytuację zachodnich banków, nie można pomijać roli kryzysu. - Przyspieszył on integrację rynków finansowych w Europie. Wydaje się, że przed 2008 r. nie byłoby możliwe, żeby w eurostrefie powstał jeden organ nadzoru - stwierdził prezes Citi Handlowego. - Po drugie: kryzys spowodował, że zachodnia Europa, czy też strefa euro zorientowała się, że ma banki - pojedyncze banki - większe niż PKB krajowe. Jeden kraj sobie nie poradzi, jeśli któraś z tych instytucji popadnie w kłopoty - dodał. Jak na tym tle wygląda sytuacja nad Wisłą? - Polski rynek bankowy jest stosunkowo mały - o ile w zachodniej Europie bardzo niewiele banków mówi o tym, jaką mają strategię wzrostu, (...) to Polska dla inwestorów jest to nadal rynek, na którym bankowość będzie rosnąć - podkreślił prezes S. Sikora.

- Czy to nie będzie tak, że będziemy dzielić, nie łączyć, bo nie będzie inwestorów chętnych, żeby być w spółkach o tak niskiej rentowności? - takie pytanie postawił wiceprzewodniczący KNF Wojciech Kwaśniak.

A co ze strukturą

Czy struktura polskiego rynku jest właściwa? Czy dobrze by było, gdyby niektórzy gracze stali się jeszcze więksi, a jeśli tak - to którzy? - takie pytania postawił moderator, nawiązując równocześnie do wyników badań obejmujących strukturę polskiego sektora bankowego w ciągu ostatniego ćwierćwiecza, z uwzględnieniem 10 największych podmiotów. - Generalnie była to linia prosta - za każdym razem, kiedy pojawiła się jakaś duża fuzja systemowa, ten udział szedł gwałtownie w górę, a potem malał i wracał do punktu równowagi. Sugeruje to, że fuzje nie dostarczały pełni synergii. Druga rzecz - w momencie, gdy łącząca się organizacja realizowała swoje obiecane synergie jej konkurencja nie spała - szczególnie w odniesieniu do tej pierwszej dziesiątki - podbierała klientów i biznes graczowi łączącemu się, który był skoncentrowany na procesach wewnętrznych. Trzecia rzecz - mniejsi gracze spoza pierwszej dziesiątki nie spadli - powiedział prezes Mariusz Grendowicz.

- Wystąpię w nietypowej dla mnie w roli pesymisty - zaczął swoje wystąpienie prezes Wojciech Sobieraj. I zaznaczył, że realia krajowego rynku finansowego nie pozwalają, jego zdaniem, na formułowanie optymistycznych scenariuszy. - Wzrosty dwucyfrowe, o których mówił prezes Sikora to już przeszłość. W tym roku w Polsce zapewne będzie tylko jeden bank, który urośnie - reszta pozostanie na tym samym bądź nawet mniejszym poziomie. Zwroty kapitału rzędu 8-10 proc., których analitycy spodziewają się na polskim rynku. To wszystko okupione jest ryzykami regulacyjnymi - nie tylko KNF, ale również UOKiK, GIODO i całe otoczenie regulacyjne, do tego dochodzi ryzyko kursowe, walutowe, technologiczne - 30 proc. ludzi przestaje chodzić do oddziałów, do tego jeszcze karłowaty rynek kapitałowy - wszystko to powoduje, że ktoś, kto chciałby zakładać jakiegoś start-up miałby trudne wyzwanie - tak prezes Alior Banku ocenił szanse na powstanie całkiem nowego banku nad Wisłą. Wojciech Sobieraj zwrócił również uwagę na pozytywne skutki struktury polskiego sektora bankowego dla konsumentów. - Ze względu na rozproszenie rynku polskie gospodarstwa domowe i przedsiębiorcy płacą za podstawowe usługi bankowe połowę tego, co Czesi, Węgrzy, Rumuni - nie mówiąc o krajach starej Unii - dodał. Jednak konsolidacja również nie musi się wiązać automatycznie ze wzrostem cen usług bankowych; połączenie dwóch banków na tym samym rynku daje bowiem synergie kosztowe rzędu 25 proc. Odmienne stanowisko jeśli chodzi o potencjał wzrostowy polskich banków zaprezentował prezes Sławomir Sikora. - Uważam, że poziom pośrednictwa sektora bankowego w gospodarce w Polsce jest bardzo niski - 74 proc. PKB. W Wielkiej Brytanii jest to prawie 450 proc. GBP, a w większości krajów zachodniej Europy średnio ponad 100 proc. Stwierdziłem, że jest miejsce na to, żeby ta skala pośrednictwa sektora bankowego w Polsce wzrosła. To oznacza de facto, że wyobrażam sobie dwucyfrowy wzrost akcji kredytowej, wyobrażam sobie dwucyfrowy wzrost depozytu. Jeżeli gospodarka rośnie realnie 4 proc., jeżeli założymy, że w ciągu następnych 5 lat pojawi się zjawisko inflacji, to 10-proc. wzrost kredytów i depozytów nie wydaje mi się założeniem nadmiernie ambitnym - powiedział.

Zdaniem prezesa Citi Handlowego przyczyny ucieczki niektórych grup bankowych z Polski są zupełnie inne aniżeli jakość polskich aktywów. - Proszę pamiętać, że w Europie stress testy przeprowadzono trzy razy. Nie było tak, że banki stanęły przed dylematem kapitałowym pięć lat temu. W Stanach Zjednoczonych zrobiono to raz - w taki sposób, że wszystkie banki stwierdziły że potrzebują kapitału. Albo zmniejszają sumę bilansową, albo pobiorą kapitał z rynku, albo kombinacja tych dwóch czynników. W Europie przez wiele lat banki żyły w poczuciu, że "nic się nie stało, to USA ma problem". Po trzecim stress teście, który był zrobiony w ubiegłym roku, ta sytuacja gwałtownie się zmieniła - dlatego mamy konsekwencje. Niektóre banki europejskie mówią tak: jeżeli nie jesteśmy w stanie podnieść kapitału u siebie, bo nasze wskaźniki kapitałowe są poniżej jedności - co w naturalny sposób oznacza, że jeżeli rozwodnię swoich akcjonariuszy to ten zarząd nie ma dłuższej perspektywy - wtedy jedyną realną możliwością jest obniżenie sumy bilansowej. I wtedy właśnie banki podejmują decyzję, żeby wyjść z takiego rynku, jak Polska. Nie dlatego, że on jest nieatrakcyjny - ale dlatego, że wiele innych aktywów, które kupiły banki w przeszłości jest niesprzedawalnych.

W związku z powyższym, żeby móc podnieść bazę kapitałową i podwyższyć aktywa najpierw patrzy się co można w pierwszej kolejności sprzedać. Polskie aktywa należą właśnie do tej kategorii: to są dobre aktywa, wysoko ratujące, które można sprzedać - ocenił Sławomir Sikora.

Z kolei wiceprzewodniczący KNF Wojciech Kwaśniak podkreślił, że przyszłość polskiego sektora bankowego zależy od finansowania przedsiębiorczości. - Trzeba się wziąć do normalnej działalności bankowej w warunkach niskich stóp procentowych. Trzeba zacząć finansować przedsiębiorstwa. Dziś banki kredytują głównie gospodarstwa domowe. (...) Od dwóch lat obserwujemy przesuwanie tego w stronę przedsiębiorstw - i słusznie. To jest element normalności rynku - powiedział. Zdaniem wiceprzewodniczącego KNF polska gospodarka jest dziś szóstą w Unii, a to zobowiązuje. - Skoro się porównujemy - to porównujmy się do standardów gospodarek podobnej wielkości, a nie do Słowacji czy państw bałtyckich. To nie jest ten punkt odniesienia. Odnośmy się do określonej wielkości gospodarki, bo to jest otoczenie dla działalności sektora bankowego w Polsce - dodał Wojciech Kwaśniak, sugerując by wzorować się raczej na gospodarkach Francji czy Niemiec.

 

Udostępnij artykuł: