Bank i Klient: Kumulacja zmian prawnych może zagrozić stabilności systemu finansowego

BANK 2015/09

Z mec. Anną Cudną-Wagner, radcą prawnym w kancelarii Linklaters, rozmawiał Karol Jerzy Mórawski.

Z mec. Anną Cudną-Wagner, radcą prawnym w kancelarii Linklaters, rozmawiał Karol Jerzy Mórawski.

Rozstrzygnięcie parlamentu w sprawie projektu Ustawy o szczególnych zasadach restrukturyzacji walutowych kredytów mieszkaniowych wprowadza mechanizmy tyleż niekorzystne dla sektora finansowego, co po prostu wątpliwe z prawnego punktu widzenia. Czy i w jakim stopniu, zdaniem pani, sejmowe przedłożenie może być źródłem zastrzeżeń odnośnie zgodności z polską ustawą zasadniczą?

- Uważam, że proponowane przepisy można oceniać w kontekście dwóch standardów konstytucyjnych. Pierwszy z nich to wynikający z art. 21 ust. 2 standard ochrony własności. Rozważanie tego standardu wymaga jednak poczynienia zastrzeżenia, iż interpretacja pojęcia własności na gruncie art. 21 Konstytucji nie jest jednolita. W części orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego wskazuje się, że termin ten oznacza jedynie ściśle rozumiane prawo własności. Istnieje jednak znacząca grupa jego orzeczeń, w których przez własność rozumie się całokształt praw majątkowych. Przy tym drugim rozumieniu pojęcia własności umorzenie części wierzytelności banku wynikających z umów kredytów we frankach szwajcarskich mogłoby być zasadnie kwalifikowane jako wywłaszczenie w rozumieniu art. 21 Konstytucji. Zaproponowane w projekcie rozwiązania powinny być oceniane także w ramach standardu z art. 201520 oraz 22 ustawy zasadniczej - czyli zasady wolności działalności gospodarczej. Mamy bowiem do czynienia z istotną ingerencją ustawodawcy w treść zawartych umów. Ingerencja ta prowadzi do całkowitej zmiany charakteru umowy (z denominowanej lub indeksowanej do waluty obcej) na umowę o kredyt złotowy, a ponadto umorzenia części wierzytelności banków wobec kredytobiorców oraz - dodatkowo - nałożenia na banki obowiązku udzielenia "uzupełniającego" kredytu na warunkach preferencyjnych. Istnieją poważne wątpliwości, czy wobec przyjętych w ustawie kryteriów jej zastosowania - a w szczególności braku wśród nich kryterium dochodowego - ważny interes publiczny przemawia za tak głęboką ingerencją w konstytucyjną zasadę wolności działalności gospodarczej.

Niezależnie od zagrożeń konstytucyjnych, czy taka ingerencja w treść już zawartych umów nie będzie stanowić precedensu, niebezpiecznego dla obrotu gospodarczego?

- Precedensem nie jest sama ingerencja ustawodawcy w treść wcześniej zawartych stosunków prawnych. Tu chodzi raczej o skalę tej ingerencji i jej konsekwencje. Co do zasady nowe przepisy mogą mieć wpływ na wykonywanie wcześniej zawartych umów. Również na gruncie prawa bankowego takie przypadki miały miejsce: w 2011 r. weszła w życie ustawa antyspreadowa, która przyznała kredytobiorcom, którzy zawarli przed jej wejściem w życie umowy o kredyt, możliwość spłaty tego kredytu bezpośrednio w walucie, do której jest on denominowany czy indeksowany. Ta sama ustawa przewidywała ponadto, że również wcześniej zawarte umowy kredytu denominowanego lub indeksowanego powinny zostać dostosowane do wprowadzanego wymogu określenia w umowie sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut oraz zasad przeliczania na walutę wypłaty albo spłaty kredytu. W przypadku obecnie uchwalonej przez Sejm ustawy o restrukturyzacji kredytów walutowych problem stanowi jednak jej zakres i skutki. Taki poziom ingerencji podważa samą istotę tych umów - kredyt denominowany bądź indeksowany z chwilą wejścia w życie ustawy ma zmienić się w kredyt złotówkowy, z odgórnie narzuconymi zasadami przewalutowania. Moim zdaniem, zmiany odnoszące się do umów już zawartych są dopuszczalne pod warunkiem, że nie dotykają samej istoty umowy - a tutaj właśnie z takim przypadkiem mamy do czynienia.

Które z zapisów nowego projektu w tej formie, jaką przyjął Sejm, budzą największe wątpliwości?

- Kluczowy problem stanowią same założenia ustawy, o któargurych mówiłam wcześniej. Wątpliwości budzi też w zasadzie każde z projektowanych postanowień z osobna. Jeżeli ustawa wejdzie w życie w takim jak obecnie kształcie, powstaną ogromne problemy praktyczne związane z jej stosowaniem. Przykład pierwszy z brzegu: jak należy rozumieć pojęcie "kredytobiorca wychowujący troje lub więcej dzieci", który mógłby skorzystać z dobrodziejstwa ustawy, nawet jeśli posiada nieruchomość powyżej określonych limitów metrażowych? Czy jeżeli kredytobiorca ma dziecko z pierwszego małżeństwa, mieszkające na stałe u matki, a jedynie bywające u ojca, który nie jest pozbawiony władzy rodzicielskiej, a w nowym małżeństwie ojca jest dwoje dzieci - to czy w takim przypadku przesłanka "wychowywania" trojga dzieci jest spełniona, czy też nie? Inna nieścisłość - zgodnie z projektem, "nieruchomość powinna być wykorzystywana przez kredytobiorcę na zaspokojenie własnych potrzeb mieszkaniowych". Brakuje tu chociażby słowa "wyłącznie". Czy jeżeli ktoś wynajmuje połowę domu o powierzchni poniżej 150 m2, a w drugiej części sam mieszka - to taki przypadek kwalifikuje się do przewalutowania?

Nieprecyzyjnie określono też przesłankę wartości wskaźnika LtV, upoważniającego do skorzystania z rozwiązań ustawowych. Nie wiadomo, na jaki moment (wejścia w życie ustawy, złożenia wniosku o restrukturyzację czy może jakiś inny) wymagany wskaźnik LtV miałby być spełniony. Ustawodawca - przynajmniej na tym etapie prac - nie sprecyzował trybu ustalania wartości nieruchomości, która to wartość jest niezbędna do ustalenia współczynnika LtV. Wycena sporządzona przez klienta z reguły będzie inna od tej przygotowanej przez bank - tymczasem nawet niewielka różnica w wycenach może sprawiać, że dany przypadek będzie się kwalifikować do skorzystania z dobrodziejstw ustawy bądź nie. Te wszystkie wątpliwości sprawią, że zastosowanie omawianych przepisów w konkretnych przypadkach będzie niezwykle trudne. Jeżeli już na starcie można wskazać tak poważne wątpliwości odnośnie znaczenia określonych pojęć użytych w ustawie, to z perspektywy sądownictwa będą to setki albo i tysiące spraw, w których na sam koniec sąd będzie musiał w istocie zgadywać, o co chodziło autorowi projektu.

Uchwalone regulacje to niejedyny przypadek zmian niekorzystnych dla sektora bankowego. Wystarczy wskazać na podwyżkę składek na BFG związaną z ratowaniem SKOK oraz propozycję wprowadzenia podatku bankowego - czy fakt, iż mamy do czynienia z kumulacją niekorzystnych dla banków zmian środowiska prawnego może rodzić dodatkowe ryzyka prawne?

- Zacznę od podatku bankowego - wciąż tak naprawdę żyjemy w sferze haseł i postulatów. Nikt nie wie, jak taki podatek miałby wyglądać, nie znamy choćby projektu konkretnych rozstrzygnięć legislacyjnych. Najczęściej mówi się o podatku od aktywów - co oznaczałoby, że chcemy karać banki najbardziej przedsiębiorcze, które tych aktywów zgromadziły najwięcej. Ja bym te kwestie oceniała właśnie w kontekście kumulacji i skali niekorzystnych dla sektora bankowego zmian, zarówno tych przeprowadzonych, jak i planowanych. Myślę, że ze względu na skalę ingerencji w system bankowy, z perspektywy państwa powstają ryzyka wynikające z dwustronnych umów o ochronie i wspieraniu inwestycji. W świetle aktualnego orzecznictwa międzynarodowych trybunałów arbitrażowych, orzekających w sprawach inwestycyjnych, możliwe jest zakwalifikowanie zmiany przepisów prawa zakładającej przewalutowanie kredytów w CHF jako naruszenia standardów ochrony zagranicznych inwestycji. Inwestycją mogą być w tym przypadku m.in. akcje w kapitale zakładowym banków, a inwestorem akcjonariusze banków. Najwięcej argumentów można wskazać na poparcie stanowiska, że powyższe zmiany legislacyjne mogłyby naruszać standard sprawiedliwego i równego traktowania inwestycji. Ryzyko to jeszcze wzrasta, jeżeli równocześnie zostanie wprowadzony dodatkowy podatek bankowy. Takie okoliczności można byłoby bowiem kwalifikować jako postępujące naruszenie standardu sprawiedliwego i równego traktowania inwestycji. Zgodnie z tą koncepcją - szeroko przyjmowaną w orzecznictwie międzynarodowych trybunałów inwestycyjnych - rozciągnięte w czasie działania, obejmujące następujące po sobie lub skumulowane środki, które pojedynczo mogą nawet nie stanowić naruszenia omawianego standardu, oceniane jako całość będą skutkowały jego naruszeniem. Wydaje się, że przed głosowaniem projektu ustawy w Senacie konieczna jest ocena projektu także ze wskazanej perspektywy. Tym bardziej że na podstawie informacji dostępnych w domenie publicznej wskazać można spory oparte na Umowach BIT przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej. Tytułem przykładu wymienić można zakończone ugodą (w tym na etapie notyfikacji, bez wszczynania postępowania arbitrażowego) spory ze Sferią oraz jej akcjonariuszami, z Deutsche Telecom oraz Vivendi, a także z Eureko B.V.

 

Udostępnij artykuł: