Bank i Klient: Pomyłka nie musi oznaczać straty

BANK 2017/09

Chwila nieuwagi podczas wykonywania bankowego przelewu może sporo kosztować. Obowiązujące prawo nie przewiduje możliwości skutecznego dochodzenia swych środków, jeśli wskutek wprowadzenia błędnego numeru konta trafią one na rachunek osoby trzeciej. Szanse na poprawę sytuacji w tym obszarze daje projekt nowelizacji ustawy o usługach płatniczych, prawa bankowego i ustawy o SKOK, który z inicjatywy Kancelarii Prezydenta RP w maju tego roku trafił pod obrady parlamentu.

Chwila nieuwagi podczas wykonywania bankowego przelewu może sporo kosztować. Obowiązujące prawo nie przewiduje możliwości skutecznego dochodzenia swych środków, jeśli wskutek wprowadzenia błędnego numeru konta trafią one na rachunek osoby trzeciej. Szanse na poprawę sytuacji w tym obszarze daje projekt nowelizacji ustawy o usługach płatniczych, prawa bankowego i ustawy o SKOK, który z inicjatywy Kancelarii Prezydenta RP w maju tego roku trafił pod obrady parlamentu.

Jerzy Majka

Problem błędnie adresowanych płatności pojawił się sześć lat temu, kiedy to nowelizacja ustawy o usługach płatniczych zmieniła całkowicie zasady weryfikacji poleceń przelewu przez instytucje finansowe. Według przepisów obowiązujących do 24 października 2011 r. sprawdzeniu podlegała nie tylko poprawność wprowadzonego numeru rachunku bankowego, ale również jego zgodność z danymi adresowymi odbiorcy. „W sytuacji, gdy bank lub SKOK wykonał transakcję mimo błędów w tym obszarze (np. dokonano transferu środków na rachunek inny niż ujęty w zleceniu płatniczym lub też numer rachunku podany w zleceniu przelewu był błędny, tj. nie należał do osoby wskazanej w tym zleceniu), po stronie zlecającego przelew (klienta banku lub ­SKOK-u) aktualizowała się możliwość skutecznego dochodzenia zwrotu środków od tego podmiotu” – przypominają autorzy projektu złożonego w Sejmie.

Nadawca niczym saper, myli się tylko raz

Tak czasochłonna i skomplikowana obsługa każdej operacji płatniczej była nie do pogodzenia z dynamicznym postępem technologicznym w bankowości, szczególnie zaś z rosnącym znaczeniem kanału bankowości elektronicznej, w którym transakcje dokonywane są w sposób zautomatyzowany. Przyjęta przez Parlament Europejski 13 listopada 2007 r. dyrektywa nr 2007/64WE (PSD1) zakładała znaczne przyspieszenie realizacji przelewów (wówczas to stał się obowiązujący tzw. model D+1, czyli wykonanie operacji najpóźniej w następnym dniu roboczym po złożeniu dyspozycji przez klienta) oraz ograniczenie zakresu danych odbiorcy przelewu, podlegających weryfikacji przez instytucję finansową.

„W rezultacie, na mocy art. 143 ustawy o usługach płatniczych, transakcja płatnicza może być wykonana tylko i wyłącznie na podstawie unikatowego identyfikatora (którym w praktyce jest najczęściej numer rachunku), a więc niezależenie od podania innych danych, identyfikujących potencjalnego odbiorcę” – czytamy w prezydenckim przedłożeniu. Równocześnie odpowiedzialność za ewentualne skutki popełnionego błędu przeniesiona została z dostawcy usług płatniczych na klienta, który w kanałach zdalnych faktycznie realizuje operację. Takie rozwiązania z jednej strony zmniejszyły czasochłonność dokonywania płatności online, z drugiej jednak wygenerowały dodatkowe ryzyko omyłkowego przekazania środków na niewłaściwe konto.

Biuro Rzecznika Finansowego rokrocznie odnotowuje kilkadziesiąt skarg klientów banków, SKOK-ów i biur płatniczych, którzy w wyniku drobnego błędu wysłali przelew do niezidentyfikowanego odbiorcy. Podobna liczba zażaleń trafia do innych instytucji, łącznie z Kancelarią Prezydenta RP.

§ 22: jak odzyskać pieniądze od nieznanego odbiorcy?

Jak wielu Polaków straciło pieniądze w wyniku trywialnego czeskiego błędu czy innej pomyłki? Oficjalne statystyki na ten temat milczą. Biuro Rzecznika Finansowego rokrocznie odnotowuje kilkadziesiąt skarg klientów banków, SKOK-ów i biur płatniczych, którzy w wyniku drobnego błędu wysłali przelew do niezidentyfikowanego odbiorcy. Podobna liczba zażaleń trafia do innych instytucji, łącznie z Kancelarią Prezydenta RP, można jednak przypuszczać, iż to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Kiedy w grę wchodzą stosunkowo nieduże kwoty, poszkodowani najpewniej rezygnują z dochodzenia roszczeń.

Na domiar złego te same przepisy, które sprawiły, iż tak łatwe stało się popełnienie zgubnej omyłki, nader skutecznie utrudniają wyegzekwowanie zwrotu nienależnej wpłaty. Wprawdzie art. 143 ust. 2 ustawy o usługach płatniczych nakłada na ich dostawcę obowiązek podjęcia stosownych działań w celu odzyskania pieniędzy i przekazania ich prawowitemu właścicielowi, jednak jest to wyłącznie powinność o charakterze moralnym. Instytucje finansowe nie dysponują bowiem żadnymi narzędziami prawnymi, pozwalającymi na ściągnięcie nienależnej zapłaty z rachunku odbiorcy. Skutecznie dochodzić swych racji nie jest również w stanie sam poszkodowany – aby wystąpić z powództwem przeciw nieuczciwemu odbiorcy omyłkowego przelewu, trzeba znać jego dane teleadresowe, co najmniej w postaci imienia i nazwiska pozwanego lub nazwy jego firmy oraz adresu zamieszkania/siedziby. Tymczasem dostawca usług płatniczych, który realizował przelew, nie może ujawnić takich informacji; przepisy prawa bankowego oraz ustawy o SKOK nie przewidują w takich przypadkach odstępstwa od obowiązku zachowania tajemnicy bankowej lub zawodowej.

image

PSD2, czyli łatanie luki prawnej

Tę wyjątkowo niebezpieczną lukę prawną dostrzegł w pierwszej kolejności ustawodawca europejski. W opublikowanej w 2015 r. dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2015/2366 (PSD2) znalazł się art. 88, określający zasady postępowania instytucji finansowych w przypadku zrealizowania przelewu z błędnym identyfikatorem unikatowym (numerem rachunku bankowego). Przepis ten z jednej strony potwierdza wyłączną odpowiedzialność klienta dokonującego transakcji za podanie właściwego numeru konta odbiorcy, z drugiej jednak zobowiązuje dostawców usług płatniczych do podjęcia rozsądnych działań na rzecz odzyskania omyłkowo przelanych środków. W przypadkach, kiedy transfer był dokonywany pomiędzy różnymi instytucjami finansowymi ustawodawca unijny zobligował podmioty uczestniczące w transakcji do współpracy celem przywrócenia środków prawowitemu właścicielowi.

Do rozsądnych działań, w myśl dyrektywy PSD2, należy również przekazywanie pechowemu nadawcy przelewu wszelkich informacji umożliwiających dochodzenie swych roszczeń, również na drodze sądowej. Dyrektywa nie określa przy tym ani zakresu przekazywanych informacji, ani szczegółowej procedury udostępniania danych, zostawiając te kwestie do uregulowania prawodawstwu krajowemu. W tym właśnie kierunku zmierza inicjatywa ustawodawcza Kancelarii Prezydenta RP, realizowana we współpracy z Biurem Rzecznika Finansowego. „Celem transponowanego postanowienia dyrektywy PSD2 jest wyposażenie dostawcy usług płatniczych w uprawnienie do przekazania płatnikowi informacji umożliwiających mu zgłoszenie roszczenia prawnego w celu odzyskania kwoty transakcji płatniczej wykonanej z użyciem błędnego unikatowego identyfikatora w przypadku, gdy odbiorca nie odda tej kwoty dobrowolnie, a także stworzenie podstawy prawnej do podjęcia tych działań we współpracy dostawcy płatnika z dostawcą odbiorcy – czytamy w uzasadnieniu dokumentu.

Problem błędnie adresowanych płatności pojawił się sześć lat temu, kiedy to nowelizacja ustawy o usługach płatniczych zmieniła całkowicie zasady weryfikacji poleceń przelewu przez instytucje finansowe.

Kij i marchewka

Jakie szczegółowe rozwiązania przewiduje prezydencki projekt? Banki, spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe oraz biura usług płatniczych zostaną zobowiązane do prowadzenia tzw. rachunku zwrotu. Pod tym pojęciem należy rozumieć specjalne, nieoprocentowane konto techniczne, na które odbiorca omyłkowego transferu będzie mógł przekazać nienależne środki. „Podstawowym celem prowadzenia tego rodzaju rachunku będzie ochrona danych osobowych odbiorcy błędnej transakcji, który nie powinien być narażany na ujawnienie swoich danych w sytuacji, gdy nie ponosi żadnej odpowiedzialności związanej z otrzymaniem nienależnych mu środków. (…) Obecnie, odbiorca błędnej transakcji, dokonując tradycyjnego przelewu celem zwrotu bezpodstawnie otrzymanych środków, ujawnia swoje dane osobowe, a czasem również dane adresowe” – podkreślają autorzy projektu.

Rachunek zwrotu może być jednym, stałym kontem, przeznaczonym do obsługi wszystkich omyłkowych przelewów. Ustawodawca chce dopuścić również możliwość generowania odrębnych kont przeznaczonych do obsługi poszczególnych spraw i likwidowanych niezwłocznie po przekazaniu pieniędzy ich prawowitemu właścicielowi.

A co się stanie w sytuacji, kiedy odbiorca źle zaadresowanego przelewu, nieświadomie bądź celowo, nie podejmie działań zmierzających do zwrotu nienależnych środków? W takim przypadku prowadzący jego rachunek bank lub SKOK w pierwszej kolejności powiadomi o zaistnieniu tego rodzaju transakcji, wskazując sposób przekazania pieniędzy na rachunek zwrotu. Już sama informacja tego rodzaju może skutecznie skłonić wielu posiadaczy kont do zwrotu niewłaściwie przekazanych pieniędzy; należy bowiem pamiętać, iż całkiem spora grupa posiadaczy ROR-ów nie monitoruje systematycznie wszystkich operacji dokonywanych na koncie. Osoby takie mogą zatem przez dłuższy czas pozostawać w nieświadomości, iż na ich rachunek przelana zostały niespodziewana kwota.

Jeżeli ten krok nie przyniesie rezultatu, dostawca usług płatniczych sięgnie po broń najsilniejszą. „Jeżeli w terminie miesiąca od dnia zgłoszenia informacji o transakcji płatniczej wykonanej z użyciem nieprawidłowego unikatowego identyfikatora, podejmowane działania dostawców nie doprowadziły do odzyskania kwoty transakcji płatniczej, dostawca płatnika obowiązany będzie przekazać płatnikowi niezbędne dane, enumeratywnie wymienione w projektowanym przepisie. Projektowany przepis obejmuje również sytuację, w której dostawca płatnika nie jest jednocześnie dostawcą odbiorcy – wówczas dostawca płatnika zwraca się do dostawcy odbiorcy o przekazanie mu tych danych” – twierdzą autorzy prezydenckiego przedłożenia.

Udostępnij artykuł: