Bank i Klient: Samotność długodystansowca

BANK 2014/06

Czy Polacy są narodem oszczędnym? Wyniki niezależnych badań i analiz nie dają w tej sprawie jednoznacznej odpowiedzi. Z jednej strony oszczędności statystycznego Kowalskiego szacowane są na kilkanaście tysięcy złotych, co pozwoliłoby na kilkumiesięczne utrzymanie bez uzyskiwania jakichkolwiek dochodów, z drugiej - odsetek osób przeznaczających wszystkie przychody na bieżące wydatki wciąż przekracza 50 proc.

Czy Polacy są narodem oszczędnym? Wyniki niezależnych badań i analiz nie dają w tej sprawie jednoznacznej odpowiedzi. Z jednej strony oszczędności statystycznego Kowalskiego szacowane są na kilkanaście tysięcy złotych, co pozwoliłoby na kilkumiesięczne utrzymanie bez uzyskiwania jakichkolwiek dochodów, z drugiej - odsetek osób przeznaczających wszystkie przychody na bieżące wydatki wciąż przekracza 50 proc.

Jerzy Ochocki

Eksperci są zgodni w jednej kwestii: oszczędzanie nad Wisłą ma charakter głównie krótkoterminowy i podporządkowane jest w pierwszej kolejności zaspokojeniu bieżących potrzeb lub utworzeniu rezerwy bezpieczeństwa na wypadek utraty pracy lub innych nieprzewidzianychwydatków. Niechęci Polaków do długoterminowego i celowego oszczędzania nie sposób się dziwić. Starsze pokolenie pamięta jeszcze promowane w poprzednim ustroju instrumenty systematycznego oszczędzania, które na skutek hiperinflacji pochłonęły oszczędności gromadzone przez kilkanaście lat.

Z kolei młodych nie zawsze stać na oszczędzanie – a nawet jeśli, to do wyboru mają krótkoterminowe lokaty lub… rachunek oszczędnościowo-roz- liczeniowy, będący zaprzeczeniem idei racjonalnego oszczędzania. Wciąż nie są należycie wykorzystywane chociażby konta oszczędnościowe dołączane, nierzadko za darmo, do popularnych ROR-ów. Na koniec sierpnia ubiegłego roku kwoty przechowywane na oprocentowanych kontach oszczędnościowych i nieoprocentowanych rachunkach oszczędnościowo-rozliczeniowych wyniosły odpowiednio 148 i 124 mld zł. Przynajmniej połowa środków zgromadzonych na ROR-ach mogłaby zasilić konta oszczędnościowe – tymczasem te ostatnie w wielu przypadkach świecą pustkami. Jeszcze gorzej wygląda kwestia oszczędzania długoterminowego – zainteresowanie taką formą gromadzenia kapitałujest dość mizerne. Według raportu Fundacji Bankowej im. Leopolda Kronenberga „Postawy Polaków wobec oszczędzania”, gromadzeniem środków w perspektywie czasowej dłuższej niż trzy lata zainteresowany jest zaledwie co dziesiąty rodak. Co ważniejsze, brakuje jasnych i jednoznacznych zachęt ze strony państwa do oszczędzania – nawet na te cele, które – jak zabezpieczenie na starość, rozwój mieszkalnictwa czy opieka zdrowotna – powinny podlegać preferencjom.

Ryba zamiast wędki

Nad Wisłą przyjął się kierunek odwrotny – i to nie tylko w odniesieniu do gospodarstw domowych. Zamiast zachęt, mających na celu skłonienie określonych podmiotów do przeznaczania środków na preferowane cele, przeżywamy rozkwit dopłat bezpośrednich. Dopłaty te najczęściej skonstruowane są tak, iż nie stymulują wśród beneficjentów pożądanych zachowań jak skłonność do oszczędzania czy aktywność w zakresie działalności społecznej, naukowej lub kulturalnej.

Przykładem może być struktura wsparcia dla działalności badawczo-rozwojowej polskich przedsiębiorców. Ponad połowę środków przeznaczanych w naszym kraju na innowacyjność stanowią granty, dotacje i dopłaty – dla porównania w całej Unii Europejskiej jedynie 33,9 proc. funduszy na ten cel wykładane jest z budżetów państw członkowskich. Często korzystamy również ze środków zewnętrznych – głównie funduszy unijnych; ich udział w finansowaniu B+R wynosi ponad 16 proc., podczas gdy średnia unijna wynosi 11,8 proc. W wielu placówkach naukowych można mówić o uzależnieniu się od grantów i innych form pomocy zewnętrznej, przy równoczesnym pomijaniu pozyskiwania środków z innych źródeł – np. poprzez kooperację z biznesem. Ten ostatni stawia na innowacyjność w znacznie mniejszym stopniu aniżeli przedsiębiorcy w innych krajach Wspólnoty: polskie firmy finansują niespełna jedną trzecią prowadzonych prac badawczych przy średniej unijnej na poziomie 50 proc. Powód tak niskiego zaangażowania jest prosty: rodzimy biznes nie otrzymuje od państwa efektywnych zachęt dla inwestowania w innowacyjność i finansowanie prac badawczo-rozwojowych. Dla porównania, litewski przedsiębiorca (niezależnie od wielkości i formy organizacyjnej firmy) może liczyć na ulgę w wysokości 300 proc. wartości kosztów poniesionych na działalność badawczą. 15 tys. euro przeznaczone na badania przy 15-proc. stawce CIT pozwala na pomniejszenie podatku o 6750 euro – podczas gdy przy innych wydatkach przedsiębiorca zaoszczędzi zaledwie jedną trzecią tej kwoty.

W tej dominacji wsparcia bezpośredniego Polska staje się powoli osamotniona. Jak pokazują badania, przeprowadzone w2013r. przez Deloitte pod patronatem Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, Ministerstwa Gospodarki oraz Narodowego ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: