Bank Japonii podwyższa limit inflacji, zapowiada QE

Finanse i gospodarka / Wiadomości

Bank Japonii do pewnego stopnia rozczarował rynki odsuwając w czasie początek działań stymulujących gospodarkę. Na jenie lekka realizacja zysków. Średnioterminowy trend wzrostowy na parze USD/JPY wciąż niezagrożony. Podobnie jak na parze EUR/USD, gdzie wkrótce spodziewam się ataku na 1,3400. Złoty nadal słaby, ale powinien stopniowo odrabiaćł straty.

Bank Japonii do pewnego stopnia rozczarował rynki odsuwając w czasie początek działań stymulujących gospodarkę. Na jenie lekka realizacja zysków. Średnioterminowy trend wzrostowy na parze USD/JPY wciąż niezagrożony. Podobnie jak na parze EUR/USD, gdzie wkrótce spodziewam się ataku na 1,3400. Złoty nadal słaby, ale powinien stopniowo odrabiaćł straty.

Na zakończonym dziś rano posiedzeniu Bank Japonii utrzymał stopy procentowe na niezmienionym poziomie, w przedziale 0-0,1 proc. Jednocześnie podwyższony został limit celu, poniżej którego Bank będzie starał się utrzymywać inflację. Obecnie jest to 2 proc. r/r wobec dotychczasowego 1 proc. Bank ogłosił również, że będzie dążył do osiągnięcia założonego celu poprzez nielimitowanych skupów aktywów. Wstępnie ustalono, że wzorem amerykańskiego Fed-u, będzie skupował aktywa o wartości 13 bln JPY (145 mld USD) miesięcznie, ale dopiero od stycznia 2014 r. Podjęte decyzje nie były jednomyślne. Dwóch z dziewięciu członków komitetu sprzeciwiło się proponowanym zmianom.

Decyzje Banku Japonii do pewnego stopnia rozczarowały inwestorów. Rynek liczył na natychmiastowe działania łagodzące politykę pieniężną. W reakcji na komunikat po posiedzeniu Banku jen zyskał na wartości wobec najważniejszych walut. Nadal jednak znajduje się blisko 2,5-letnich minimów wobec dolara, które osiągnięte zostały w ubiegłym tygodniu. Eurodolar zareagował wzrostami, co może wskazywać na powrót tendencji deprecjacji dolara i nieodległy czasowo atak na 1,3400. Informacje napływające z Dalekiego Wschodu nie wpłynęły natomiast na wycenę złotego.

Z istotnych informacji, które napłynęły na rynek wczoraj warto wspomnieć o raporcie niemieckiego banku centralnego. Bundesbank, w comiesięcznym opisie kondycji gospodarki, wskazuje że choć w IV kw. 2012 r. miał miejsce dość spadek realnego PKB, na przełomie roku gospodarka zaczęła wykazywać wyraźne oznaki ożywienia. Zdaniem Banku, stabilna sytuacja na rynku pracy oraz poprawiające się oczekiwania firm, szczególnie eksportowych, sugerują, że osłabienie cyklu koniunkturalnego w Niemczech nie potrwa długo. W I kw. gospodarka najpewniej wzrośnie. Informacja jest o tyle zaskakująca, że nie dalej jak w grudniu Bundesbank obniżył prognozę wzrostu gospodarczego Niemiec na 2013 r. do 0,4 proc. z 1,6 proc. szacowanych poprzednio. Dodatkowo, ostrzegał on wówczas, że na przełomie roku może dojść do recesji.

Według wstępnych szacunków w IV kw. br. r. niemiecki PKB obniżył się o 0,5 proc. kw/kw. Poprawa perspektyw gospodarczych u naszych zachodnich sąsiadów to kolejny, ważny czynnik wskazujący na wyhamowanie negatywnych tendencji w zakresie aktywności w naszym kraju. W mojej ocenie, jest to kolejny argument potwierdzający, że w grudniu Polska minęła dołek spowolnienia gospodarczego.

Dziś ważne dane z Niemiec o nastrojach w biznesie (ZEW). Rynek oczekuje wzrostu optymizmu do najwyższego poziomu od maja 2012 r. Dobry odczyt potwierdzi tendencje zaobserwowane przez Bundesbank. Będzie to również sygnał rychłej poprawy sytuacji w polskim przemyśle. Wraz z danymi instytutu Ifo, raporty ZEW, z niewielkim opóźnieniem, mocno korelują ze zmianami produkcji przemysłowej w Polsce. Wyższy od oczekiwań odczyt powinien być wsparciem dla osłabionego po piątkowych danych GUS i NBP, złotego.

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: