Banki centralne mówią jedno, rynek widzi co innego

Finanse i gospodarka

Retoryka największych banków centralnych świata pozostaje łagodna, jednak rynek nie ignoruje sygnałów dochodzących z gospodarek i zakłada nieodległe zacieśnienie monetarne. Reakcja funta po publikacji kwartalnego raportu o inflacji jest tego najlepszym przykładem. Złoty pozostaje jednak mocny i taka tendencja powinna utrzymać się podczas dzisiejszej sesji.

Retoryka największych banków centralnych świata pozostaje łagodna, jednak rynek nie ignoruje sygnałów dochodzących z gospodarek i zakłada nieodległe zacieśnienie monetarne. Reakcja funta po publikacji kwartalnego raportu o inflacji jest tego najlepszym przykładem. Złoty pozostaje jednak mocny i taka tendencja powinna utrzymać się podczas dzisiejszej sesji.

Z kwartalnego raportu o inflacji opublikowanego wczoraj przez Bank Anglii (Bank of England, BoE) wynika, że podobnie jak w grudniu ub. r. zrobił to amerykański Fed, dalsze zmiany w polityce pieniężnej w Wielkiej Brytanii będą uzależnione od wyników gospodarki. Jak stwierdzono w dokumencie, stopy procentowe pozostaną na historycznie niskim poziomie 0,5 proc. tak długo, jak bezrobocie - najlepszy w ocenie Banku wskaźnik koniunktury - pozostanie powyżej poziomu 7 proc. Zaznaczono, że osiągnięcie tej bariery nie będzie sygnałem podwyżki stóp procentowych, ale pewnym wyznacznikiem, który potwierdzi, iż sytuacja makroekonomiczna na Wyspach uległa trwałej poprawie. Od marca stopa bezrobocia w Wielkiej Brytanii utrzymuje się na poziomie 7,8 proc.

Według najnowszej rundy prognoz bezrobocie pozostanie powyżej 7 proc. do III kw. 2016 r. Jednocześnie, PKB będzie rósł szybciej niż zakładano w maju. Bank szacuje, że w tym roku gospodarka powiększy się o 1,5 proc. r/r wobec 1,2 proc. r/r w poprzedniej projekcji, a w przyszłym przyspieszy do 2,7 proc. r/r wobec 1,9 proc. r/r prognozowanych trzy miesiące temu. BoE dostrzega sygnały utrwalania się ożywienia gospodarczego, ale zaznacza, że historycznie dynamika wzrostu PKB pozostaje na niskim poziomie. W związku z tym, uzasadnione jest sprowadzanie inflacji do celu (2 proc. r/r) w tempie wolniejszym niż to miało miejsce w przeszłości. Według projekcji centralnej, wskaźnik CPI spadnie do poziomu celu BoE w połowie 2016 r. (w czerwcu inflacja wyniosła 2,9 proc. r/r). Raport wskazuje więc, że członkowie komitetu ds. polityki pieniężnej zaakceptują koszty wynikające ze średnioterminowego utrzymywania się dynamiki cen powyżej pożądanego poziomu, w zamian za utrwalenie wzrostu gospodarczego i spadek stopy bezrobocia.

Inicjalną reakcją rynku na publikację raportu było osłabienie funta. Kurs GBP/USD spadł w okolice poziomu z początku tygodnia (1,5200). Z czasem do gry przystąpili kupujący brytyjską walutę. Ostatecznie notowania zamknęły się na nowych 8-tygodniowych maksimach w rejonie 1,5500.

Pomimo zapewnień największych banków centralnych kontynuowania, w dającej się przewidzieć przyszłości, dotychczasowej ultra łagodnej polityki pieniężnej, na rynkach da się zauważyć tendencję oczekiwania na stopniowe zacieśnienie monetarne. Rynkowe stopy procentowe potwierdziły minięcie ekstremów trendu spadkowego i zaczynają dyskontować taki scenariusz. Jest to w dużej mierze efekt bardzo dobrych danych makroekonomicznych, które napłynęły na rynek na przestrzeni ostatnich kilku tygodni (głównie z Europy). Przesądzają one (bez względu na to, o czym starają się zapewniać banki centralne), że polityka pieniężna w skali globalnej zostanie wkrótce zaostrzona. W przeciwnym razie, w horyzoncie 2 poł. obecnej dekady, nastąpiłoby znaczne przyspieszenie inflacji. Takiego scenariusza nie życzy sobie żadna władza monetarna na świecie.

EURPLN: Złoty osłabił się wczoraj nieznacznie w pierwszych godzinach handlu, ale kurs nie zdołał przebić się z lokalnego oporu na 4,2200. Niewielki zakres korekt po silnych spadkach obserwowanych od początku miesiąca wskazuje na wyraźną słabość rynku. Dziś najpewniej ponownie dojdzie do testowania wtorkowych minimów (4,2050), a być może również próby przebicia się poniżej psychologicznej bariery 4,2000. Spadek poniżej tej ceny wygeneruje silny sygnał sprzedaży. Otwarta zostanie droga do spadków notowań w rejony 4,1500.

EURUSD: Euro pozostaje mocne do dolara. W środę, przez większą część sesji, kurs utrzymywał się powyżej poziomu 1,3300, a pod koniec dnia dotarł do linii szczytu osiągniętego bezpośrednio po publikacji sprawozdania po posiedzeniu Fed (1,3340). Tam też rozpoczyna się sesja w czwartek. Próby sforsowania tej bariery to najbardziej prawdopodobny scenariusz zmian w nadchodzących kilkunastu godzinach handlu. Zamknięcie dnia powyżej 1,3340 to sygnał kontynuacji wzrostów w kierunku 1,3410.

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: