Banki w walce o klientów

Polecamy

Właśnie wysypały mi się na mail zachęty do: założenia konta, wzięcia kredytu. Nie mówię o tym, że mam "nie być łosiem" i "ubezpieczyć swoje auto nawet o połowę taniej", a także zagrać i zarobić na foreksie. Ale wysyp bankowych promocji, mających przyciągnąć klientów, jest szokujący. Pieniądze na to przeznaczane również. Tym bardziej, że po spełnieniu od jednego do kilku warunków mam szansę na posiadanie bezpłatnego (lub prawie bezpłatnego) konta.

Biorąc tymczasem pod uwagę, że banki walczą o zwiększenie wyniku odsetkowego i prowizyjnego, to myślącego człowieka raczej nie zachęcą. No, chyba że wymyśli, jak korzystać z promocji nie ponosząc potem żadnych kosztów.

W to, że bank da coś za darmo, nie uwierzę. Zatem mając całkowicie darmowe konto, nie będę dla tegoż banku pożądanym klientem, jeśli nie skorzystam z wielu innych, płatnych produktów. Najlepiej kredytów, najchętniej gotówkowych. A nie chcę, nie potrzebuję. A na dodatek jeszcze obciążę wynik odsetkowy, zakładając lokaty, za które trzeba mi będzie płacić. I co bank zrobi z tłumem takich klientów jak ja? Oczywiście, mało to prawdopodobne – ludzie potrzebują kredytów jak kania dżdżu. Ale mam pewne podejrzenia, że w poszukiwaniu dochodów bankowcy ukrócą taniość kont. Sukcesywnie, inteligentnie, ale skutecznie. Natomiast właśnie bankowcom współczuję. Bo w bilansie są kosztem, a koszty teraz się pilnie tnie. Znikają oddziały (z tego akurat się cieszę, bo w Warszawie pojawiły się kilka lat temu całe „zagłębia”: ciągi ulic, gdzie bank obok banku i żadnego sklepu) – ale wraz z nimi pracownicy. Po co komu kasjerka w centrali? Pracownica call center, umiejętnie zachęcająca do skorzystania z jakiegoś produktu – owszem. Na razie jednak umiejętności brakuje – są formułki, wyklepywane czy odczytywane głosem pełnym braku zaangażowania (a czasem niestety również inteligencji i wiedzy…). Zatem koszty w dół, pracownicy do wycięcia – a jeszcze potencjalne fuzje, które przyspieszą cały ten proces.

No i żeby całą sprawę kont, prowizji, bonusów i oszczędności podsumować, nie może (u mnie) zabraknąć cytatu. Bardzo tradycyjnego tym razem: quidquid agis, prudenter agas et respice finem. Czyli cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i patrz końca!

Przemysław Szubański

Udostępnij artykuł: