Bankowość i finanse | Powracający koszmar czy nowy lepszy świat?

BANK 2020/11

Lato i poluzowanie obostrzeń związanych z pandemią dały konsumentom odrobinę optymizmu. Niestety, na zbyt długo go nie wystarczyło. I konsumenci, i decydenci mieli nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. Ale się nie skończyło…

Lato i poluzowanie obostrzeń związanych z pandemią dały konsumentom odrobinę optymizmu. Niestety, na zbyt długo go nie wystarczyło. I konsumenci, i decydenci mieli nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. Ale się nie skończyło…

Dr Marcin Idzik
Wydział Nauk Ekonomicznych SGGW w Warszawie Associate Director KANTAR TNS, Dr nauk ekonomicznych, autor licznych opracowań naukowych z dziedziny zastosowań metod ilościowych w badaniach ekonomicznych, problematyki rynków finansowych

Zresztą i ankietowe pytania o stopień skorelowania spadku aktywności ekonomicznej przedsiębiorców i konsumentów z długookresowymi trendami makroekonomicznymi zwykle dawały odpowiedź negatywną. Jeszcze w październiku odnotowywaliśmy co najwyżej kilka tysięcy przypadków zachorowań na COVID-19 dziennie, w listopadzie grubo przekroczyliśmy 20 000. Politycy deklarowali, że do lockdownu powrotu nie ma. Obecne obostrzenia określano eufemistycznym mianem „miękkiego lockdownu”, niestety wiele wskazuje na to, że ograniczeń będzie więcej. Choć stopa bezrobocia wciąż jeszcze pozostaje na względnie niskim poziomie, tak wspomnieni już decydenci i konsumenci, jak i przedsiębiorcy obawiają się przyszłości.

Pandemia burzy poczucie bezpieczeństwa

Zdaniem 75% Polaków obecna sytuacja wymaga zdecydowanie większej proaktywności w zakresie planowania własnych finansów. Konsumenci starają się dobrze do obecnej sytuacji przygotować, by w jak największym stopniu móc kontrolować sytuację. Są coraz bardziej zaniepokojeni sytuacją, a obawy nasilają się wraz ze wzrostem obostrzeń – widać to po spadkach indeksu nastrojów konsumenckich, następujących po ogłaszaniu kolejnych restrykcji, a także po delikatnym wzroście wynikającym z planów odmrażania gospodarki.

Obawy finansowe nasilają się wraz z zamykaniem kolejnych branż, kiedy to wielu pracowników traci dochody lub obawia się utraty zatrudnienia. Młodsi z nich lękają się bardziej – sądzą, że są na słabszej pozycji przetargowej, jeśli chodzi o rynek pracy.

Sytuacja dynamicznie się zmienia, oceny dokonane kilka dni wcześniej okazują się jedynie tłem, a nie wyznacznikiem, przyszłej sytuacji. Decydenci, mimo tak rozbudowanej obecnie sprawozdawczości statystycznej, narzekają na brak bieżącej informacji o zachowaniach uczestników rynku i ich przyszłych decyzjach ekonomicznych.

Jeśli chodzi o warianty bliskiej przyszłości, to można rozważyć kilka scenariuszy – zależnie od reakcji konsumentów, a także zachowania wirusa. Przy ocenie, na ile każdy ze scenariuszy jest prawdopodobny, pomocne będą analizy nastrojów ekonomicznych konsumentów, przedsiębiorców, a także bankowców.

Scenariusze przyszłości

Najbardziej optymistyczny wydaje się scenariusz „wyszliśmy obronną ręką” – czyli jednorazowy wybuch pandemii przy jednoczesnym zachowaniu spokoju przez konsumentów i decydentów. Wówczas służba zdrowia jest wprawdzie na granicy wytrzymałości, ale nie załamuje się. Zamknięcie szkół, odwołanie imprez, zakaz zgromadzeń, w połączeniu z intensywnymi testami, spłaszczają krzywą rozprzestrzeniania się wirusa. Społeczeństwo przestrzega zaleceń władz, ludzie zachowują czujność, ale także spokój. Produkcja początkowo się załamuje, ale – w miarę jak pracownicy dostosowują się do nowych realiów, a firmy rozpoznają nowe źródła wydajności – powraca do wcześniejszego poziomu. Trwa odbudowa życia gospodarczego. Biznes się reorganizuje. Finanse gospodarstw domowych w dłuższej perspektywie nie zostają mocno zachwiane, dzięki czemu koszyk zakupowy może być porównywalny z okresem sprzed epidemii. Zmienić się może jednak sposób gospodarowania finansami – rezygnacja z nadmiernego konsumpcjonizmu dóbr i usług, szukanie oszczędności, promocji itp.

Innym potencjalnym scenariuszem jest „atak paniki”, w którym administracja rządowa i lokalna nie są w stanie zapobiec zbiorowej histerii wywołanej przez pandemię. System nie wytrzymuje ciśnienia. Ekonomiczne pakiety pomocowe okazują się niewystarczające. Strach i emocje dominują nad racjonalną oceną sytuacji – tak wśród decydentów, jak i konsumentów. Następuje głębokie załamanie produkcji, trwające także po opanowaniu pandemii. Władze reagują chaotycznie i nieprzejrzyście, podsycając teorie spiskowe i prowadząc do lokalnych aktów przemocy.

Scenariusz „powracający koszmar” to nawrót pandemii oraz nerwowe i paniczne zachowania decydentów i konsumentów. Służba zdrowia znajduje się na granicy wytrzymałości, jednocześnie zaniedbując inne specjalizacje medyczne, co owocuje dramatami osób przewlekle chorych. Pandemia prowadzi do zapaści gospodarki, a kolejny wybuch odwleka w czasie jej powrót na ścieżkę wzrostu. Utrzymuje się wysoki poziom społecznego niepokoju, a rynek kapitałowy ma kłopoty z powrotem do równowagi. Biznes stara się dostosować do oscylacji między wzrostem i kurczeniem się popytu konsumenckiego. W gospodarce elementy nieprzewidywalności dominują nad systematycznymi zmianami, co komplikuje politykę zatrudniania i płynność finansową. Sytuacja gospodarstw domowych ulega gwałtownemu pogorszeniu. Pomniejszony dochód rozporządzalny zmusza do poszukiwania tańszych substytutów dotychczas preferowanych produktów, wyraźnie spada konsumpcja produktów, wzrasta wrażliwość cenowa.

Czwartym scenariuszem jest „nowy lepszy świat”, który zakłada okresowe nawroty epidemii, przy jednoczesnym zachowaniu zdrowego rozsądku i racjonalnego panowania nad ekonomiczną stroną gospodarki oraz gospodarstw domowych. Wprowadzony zostaje „nowy ład społeczny i gospodarczy”, mający zapobiegać skutkom corocznego nawrotu epidemii. Przywódcy państw współpracują ze sobą na bezprecedensową dotąd skalę. Wprowadzone zostają nowe przepisy regulujące politykę sanitarną oraz udzielanie publicznej pomocy branżom najbardziej dotkniętym przez pandemię. Obywatele, w imię wspólnego dobra, ze zrozumieniem przyjmują te zmiany. Wdrażają się do nowych metod pracy i nowych reguł życia. Z optymizmem traktują zapowiedzi ekspertów, iż w kolejnych latach zagrożenie wirusem będzie wygasać. Mimo zapaści ekonomicznej przedsiębiorcy i inwestorzy coraz sprawniej poruszają się w nowych warunkach rynkowych.

Rzeczywistość skrzeczy

O ile obecnie coraz lepiej poznajemy specyfikę koronawirusa, o tyle zachowania uczestników rynku wskutek drugiej fali pandemii pozostają dużą niewiadomą. 67% polskiego społeczeństwa ocenia, że ożywienie gospodarki zajmie dużo czasu i będzie miało długoterminowy wpływ na utratę miejsc pracy i borykanie  się przedsiębiorstw z trudnościami ekonomicznymi. 51% obawia się zachorowania, 68% odczuwa wpływ koronawirusa na codzienne życie, a 52% pesymistycznie patrzy w przyszłość.

Druga fala pandemii dla polskich konsumentów może okazać się bardzo dotkliwa, nie tylko ekonomicznie, ale także emocjonalnie. W maju br. 26% badanych obawiało się i brało pod uwagę wystąpienie drugiej fali pandemii, 32% w zasadzie wykluczało taki scenariusz, a pozostali mieli kłopot z jednoznaczną oceną prawdopodobieństwa jej wystąpienia.

Oznacza to, że jesienna fala dla sporej części rodaków jest scenariuszem negatywnym, którego nie brali pod uwagę lub brali w niewielkim stopniu. To negatywne doświadczenie znajduje odzwierciedlenie w nastrojach ekonomicznych, a dalej – w decyzjach dotyczących konsumpcji i akumulacji. One zaś przesądzą w znacznym stopniu o tym, czy przed polską gospodarką i społeczeństwem zarysuje się scenariusz „powracającego koszmaru” czy też „nowego wspaniałego świata”

Obecna ocena sytuacji ekonomicznej gospodarstw domowych oceniana jest relatywnie podobnie jak w analogicznym okresie roku ubiegłego. Stan bieżących finansów gospodarstw domowych nie uległ istotnemu pogorszeniu, na co wskazują także statystki NBP dotyczące depozytów. Jednak strumień dochodów generowanych przez gospodarstwa domowe uległ zmianie. Nieznacznej redukcji, z 26% do 22%, uległ odsetek gospodarstw domowych „patrzących w przyszłość”. Mimo niekorzystnej sytuacji gospodarczej może wystąpić u nich tzw. efekt bogactwa, polegający na tym, że jeżeli mamy świadomość swojej zasobności finansowej, jesteśmy w stanie dużo więcej konsumować. W przypadku gospodarstw „opierających się na przeszłości”, których odsetek w listopadzie br. wynosił 14%, konsumpcja zależy bezpośrednio od bieżącego dochodu, a ich funkcjonowanie nastawione jest na zapewnienie sobie płynności finansowej.

48% gospodarstw domowych w Polsce odczuło wpływ pierwszej fali pandemii na poziom uzyskiwanych dochodów, a kolejne 29% spodziewało się spadku dochodów w tego powodu. Pozostała jedna piąta nie doświadczyła ani nie przewidywała wówczas negatywnego wpływu pierwszej fali pandemii na poziom dochodów uzyskiwanych przez ich gospodarstwo domowe. Warto dodać, że w tym samym czasie w Niemczech 34% gospodarstw domowych odczuło spadek dochodów, w Wielkiej Brytanii 38%, a w USA 42%. Więcej zmian ujawnia porównanie sytuacji ekonomicznej gospodarstw domowych w stosunku do sytuacji sprzed roku. Można zaobserwować wzrost odsetka gospodarstw, które odczuły pogorszenie w stosunku do okresu sprzed roku przy jednoczesnym spadku odsetka gospodarstw odczuwających poprawę.

Mniej optymizmu

Przewidywania sytuacji ekonomicznej gospodarstwa domowego r./r. są mniej optymistyczne w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego. Jedna czwarta gospodarstw domowych negatywnie postrzega własną przyszłą sytuację ekonomiczną. Co dziesiąte przewiduje poprawę własnej sytuacji ekonomicznej.

Typologia gospodarstw domowych ujawnia jednak znaczące zmiany ze względu na ocenę sytuacji ekonomicznej: 

Optymiści 14%         -9 pkt. proc. r./r.
Sceptycy  54%         -6 pkt. proc. r./r.
Pesymiści 32%         +15 pkt. proc. r./r.

Ocena przyszłej oraz obecnej sytuacji ekonomicznej leży u podstaw podejmowania decyzji. Mają one charakter przyczynowy, to wynik tego, że nastroje ekonomiczne posiadają siłę sprawczą, zdolną później wywołać skutek, a przy tym występują nie później niż ów skutek, który wywołują. „Łączna suma” nastrojów ma charakter obiektywny oraz racjonalny oparty na zasadzie maksymalizacji użyteczności w danych warunkach. Nadzieja na poprawę w gospodarce, jak i w budżetach gospodarstw domowych, silnie wpływa na decyzje zakupowe, a także na zachowania konsumentów na rynku kredytowym. Jeżeli rzeczywiście uwierzą oni, że skończył się okres spowolnienia, a poprawa koniunktury ma charakter trwały, to wzrost wynikający z konsumpcji, a w przypadku przedsiębiorców z inwestycji, będzie znaczny, a z pewnością pozytywnie wpłynie na poprawę wskaźników makroekonomicznych. Zasada ta działa także w przeciwną stronę.

Wskaźniki nastrojów są niezwykle istotne

Zmiany w przebiegu wartości wskaźników nastrojów ekonomicznych pozwalają na analizę koniunktury z perspektywy modelu konsumenckiego funkcjonowania gospodarki, a obecnie decydują o scenariuszu, w którym będzie się rozwijała polska gospodarka w okresie postcovidowym. Optymizm bezpośrednio skłania do konsumpcji, tym bardziej jeśli perspektywa pozytywnych zmian jest długookresowa. Poprawie nastrojów konsumenckich towarzyszy zwykle wzmożony popyt na kredyt. Pesymizm natomiast skłania do oszczędności redukcji konsumpcji, spadku popytu i dekoniunktury. Schemat ten ma swoją moc sprawczą, wówczas, gdy konsumenci uwierzą w to, że będzie lepiej/gorzej w przyszłych miesiącach.

Wskaźniki nastrojów społecznych są bardzo ważne z poznawczego oraz operacyjnego punktu widzenia. Pokazują co sądzą konsumenci, obrazują zatem tendencje, jakie pojawią się w następnych miesiącach. Jeżeli konsumenci wierzą, że będzie lepiej, że np. za sześć miesięcy czy też za rok kontynuowany będzie wzrost tak polskiej gospodarki, jak i budżetów domowych, to już teraz dostosowują się do tego. Z pomiaru wykonanego 6 listopada br. wynika jednak, że 78% mieszkańców Polski przewiduje pogorszenie materialnych warunków życia w kraju w najbliższych trzech miesiącach. Ponadto jedna trzecia rodaków źle ocenia sytuację ekonomiczną Polski (r./r. plus 13 pkt. proc.). Percepcja zmiany sytuacji ekonomicznej kraju ujawnia jednak, że w listopadzie 2020 r. już połowa mieszkańców Polski dostrzegało pogorszenie sytuacji ekonomicznej kraju w ujęciu r./r. Saldo oceny spadło z 0 pkt. w listopadzie 2019 r. do -41 pkt. obecnie.

Jest to negatywny wynik, gdyż percepcja zmiany bezpośrednio przekłada się na projekcję, ta bowiem ma charakter adaptacyjny i opiera się na tzw. „patrzeniu w przeszłość”. Negatywny obraz zmian ekonomicznych w Polsce wprost przekłada się na negatywne projekcje przyszłej sytuacji ekonomicznej kraju. Obecnie już 40% polskiego społeczeństwa w perspektywie długookresowej, tj. najbliższego roku, przewiduje pogorszenie. Saldo projekcji spadło z -6 pkt. w listopadzie 2019 r. do -22 pkt. obecnie. Oznacza to, że pesymiści znacząco przewyższają odsetek optymistów. Tego typu negatywna projekcja będzie się wprost przekładała na zachowania zakupowe klientów i na ich zachowania na rynku usług finansowych. Wprawdzie obiektywna obecna sytuacja ekonomiczna gospodarstw domowych jest przynajmniej dobra, jednak ma to mniejsze znaczenie w świetle negatywnych projekcji sytuacji ekonomicznej kraju, które w tym przypadku są kluczowe w kreowaniu decyzji ekonomicznych konsumentów oraz przedsiębiorców, szczególnie w przypadku gospodarstw domowych „patrzących wstecz”.

Kryzys sytuacyjny

Obecnie obserwujemy typowy kryzys sytuacyjny, który pojawiają się w sytuacjach rzadkich i nadzwyczajnych, których człowiek nie może kontrolować i przewidywać. Jest reakcją na nagłe dramatyczne informacje, a całą sytuację wyróżnia przypadkowość, nagłość, wywołanie wstrząsu i często katastroficzny wymiar. W takich sytuacjach społeczeństwo szuka ucieczki „spod wulkanu”. Jeśli w tym krytycznym momencie nie znajduje oparcia np. w stabilnych instytucjach państwowych wówczas narasta poczucie nieprzewidywalności  lęku, rzutując wprost na decyzje ekonomiczne konsumentów.

Wydarzenia związane z pandemia spowodowały, że obecnie 40% polskiego społeczeństwa zwraca większą uwagę na ceny kupowanych produktów, a 61% przy zakupach szuka produktów z wyprzedaży. Rezygnujemy z zakupów, obawiając się o swoją przyszłość finansową. Tak było w drugim tygodniu listopada, kiedy to 27% rodaków zrezygnowało z jakiegoś zakupu. Polacy planują także wydawać mniej niż dotychczas. 37% badanych zamierza w najbliższych tygodniach zdecydowanie ograniczyć wydatki na różne cele.

Będzie lepiej?

Analizując zachowania nadawcze polskiego społeczeństwa oraz decyzje ekonomiczne podejmowane w okresie i po ustąpieniu pierwszej fali pandemii, można skłaniać się ku scenariuszowi „nowy lepszy świat”. Konsumenci ograniczyli wydatki, a także swoją dynamikę na rynku finansowym. W czasie pierwszej fali pandemii indeks ich aktywności na rynku kredytowym spadł z 16 pkt do -57 pkt.; jednak już po kilku miesiącach, w lipcu br., osiągnął wartość z lutego 2020 r. Indeks oceny aktywności przedsiębiorców na rynku kredytowym spadł z 9 pkt. w lutym do -32 pkt. w kwietniu. Jednak we wrześniu osiągnął już wartość analogiczną, jak we wrześniu 2019 r. Zmiany te świadczą o wysokich zdolnościach adaptacyjnych uczestników rynku kredytowego i efektywności tego rynku.  Jest to kolejny prognostyk przemawiający za scenariuszem „nowy lepszy świat”.

Finalnie o scenariuszu stojącym przed polską gospodarką przesądzi skala lęku społeczeństwa, a także głębokość kryzysu ekonomicznego związanego z drugą falą pandemii. Obecnie prognozy makroekonomiczne są niekorzystne. Informacje o drugiej fali pandemii sprawiły, że sześciomiesięczne prognozy makroekonomiczne formułowane przez środowisko bankowe ponownie zaczęły pikować w dół.

Podczas pierwszej fali pandemii prognozy makroekonomiczne formułowane przez środowisko bankowe notowały kilkudziesięciopunktowe spadki z miesiąca na miesiąc. Nie inaczej jest obecnie. W październiku w stosunku do września prognoza sześciomiesięczna sytuacji ekonomicznej przedsiębiorstw spadła o 29 pkt. m-c/m-c, a 62% badanych przewidywało pogorszenie sytuacji ekonomicznej przedsiębiorstw w perspektywie sześciu miesięcy. Prognoza sytuacji ekonomicznej kraju była jeszcze bardziej negatywna. W stosunku do września spadła o 32 pkt. 68% badanych ekspertów środowiska bankowego przewidywało w październiku pogorszenie sytuacji ekonomicznej Polski w perspektywie półrocza.

Mimo to wciąż istnieje sporo przesłanek wskazujących za scenariuszem „nowy lepszy świat”, jednak jego realizacja w większym stopniu niż w czasie pierwszej fali pandemii będzie zależała od tego, na ile społeczeństwo będzie się bało przyszłości, na ile znajdzie oparcie w instytucjach państwowych i w jakim stopniu proponowane rozwiązania okażą się skuteczne. Dziś trudno też szukać prostych analogii ekonomicznych do wiosennej fali, gdyż aktywa przedsiębiorców uległy uszczupleniu i przysłowiowy efekt bazy jest obecnie inny niż na początku roku. Podobnie strumień przychodów – zarówno przedsiębiorców, jak i konsumentów – uległ modyfikacji. Obecna sytuacja wymaga odmiennego spojrzenia, otwartości na nowe zjawiska, gdyż obecnie przeszłość w większym stopniu stanowi tło dla przyszłości, niż jest jej prostym wyznacznikiem.

Udostępnij artykuł: