Bankowość i Finanse | Banknoty przyszłości – Co czeka papierową gotówkę?

BANK 2020/04

Fot. elmirex2009/stock.adobe.com

Towarzyszy ludzkości od ponad tysiąca lat. Jak długo z nią jeszcze zostanie? Choć proces odchodzenia od fizycznego pieniądza postępuje, banknoty nieprędko znikną całkowicie. Jak będą się zmieniać i co zaoferują użytkownikom w nieodległej przyszłości?

Banknot to zazwyczaj po prostu kawałek papieru. Jak zauważa René Sédillot w „Moralnej i niemoralnej historii pieniądza”, papier ów „nie kryje własnej marności”, reprezentując jedynie określoną wartość. Nic zatem dziwnego, że droga do jego popularyzacji była długa i wyboista. Zwłaszcza że alternatywę dla zadrukowanego papieru stanowiły brzęczące monety, wykonywane przez wieki z cennego kruszcu.

Początki banknotów sięgają starożytnych Chin i wynalezienia papieru, a Europa poznała ich zalety za sprawą XIII-wiecznych emisariuszy i podróżników. Urokowi papierowej waluty uległ sam Marco Polo, ale większą popularność przyniósł jej w Europie dopiero renesans i rosnąca popularność papierowych weksli, lekkich i łatwiejszych w transporcie od ciężkiego kruszcu.

Ich obrót i obsługa miały miejsce przy ławach, zwanych banco, od których banki i banknoty wzięły później swoją nazwę.

Papier zamiast miedzi

Pierwsze banknoty we współczesnym rozumieniu tego słowa pojawiły się w Szwecji. Stanowiły alternatywę dla ciężkiego i całkowicie niepraktycznego pieniądza miedzianego – platmyntów, których waga potrafiła sięgać nawet 20 kg. Już wówczas – od samego początku – emisja banknotów była czymś więcej niż tylko drukowaniem na papierze. Zabezpieczano je bowiem znakiem wodnym, uzyskiwanym poprzez różnicowanie grubości papieru.

Kolejnym technologicznym przełomem okazało się opatentowanie w 1844 r. przez amerykańską firmę Crane Paper Company papieru z wtopionymi jedwabnymi nićmi. Z jednej strony zwiększało to trwałość papieru, a z drugiej utrudniało życie potencjalnym fałszerzom.

Choć z powodu lokalnych uwarunkowań w wielu miejscach świata podejmowano próby popularyzacji banknotów drukowanych na skórze czy różnych tkaninach, z czasem globalnym standardem stał się pieniądz drukowany na papierze zawierającym bawełniane włókna, pochodzące m.in. z produkcji tekstyliów. Te właśnie, znane nam i powszechnie używane banknoty, są coraz częściej zastępowane przez „plastik” – pieniądze polimerowe.

Ich debiut na początku lat 80. ub.w. nie należał do udanych – pierwsze plastikowe banknoty wprowadzone na Haiti wycierały się i blakły. Dopiero australijskie, polimerowe dolary z 1988 r. okazały się sukcesem i otworzyły przed twórcami banknotów nowe możliwości, jak np. gradację przezroczystości stosowanego tworzywa.

Plastik niezgodny z przekonaniami

Warto przy tym podkreślić, że nowa technologia napotyka niekiedy na zupełnie nieoczekiwane przeszkody, jak np. kwestie, związane z przekonaniami użytkowników. Dobrym przykładem jest w tym przypadku historia pięciofuntowych banknotów, wprowadzonych do obiegu w 2016 r. przez Bank Anglii (Bank of England).

Zgodnie z aktualnym trendem, w procesie ich produkcji papier zastąpiono polimerem. Zapewnia to banknotom większą trwałość, dzięki której mogą pozostawać w obiegu przez nawet pięć lat. A że banknoty papierowe pozostawały w obiegu w reguły około dwóch lat, miało to zapewnić znaczące oszczędności, sięgające 60–100 mln funtów rocznie.

Pojawił się jednak problem, którego twórcy nowego rozwiązania nie przewidzieli. W skład wykorzystanego do produkcji nowych banknotów polimeru wchodził – w niewielkiej ilości – tłuszcz zwierzęcy. Jego rolą jest zwiększenie odporności banknotów, które stają się trudniejsze do uszkodzenia i odporniejsze na zalanie, wypranie czy zanurzenie w wodzie.
Rozpowszechnienie tej informacji spotkało się z gwałtowną reakcją wegan i niektórych grup wyznaniowych. Protest przeciwko wykorzystaniu łoju w procesie produkcji banknotów podpisywali m.in. Hindusi i Sikhowie, a petycję w tej sprawie podpisało około 130 tys. osób.

Zarzuty odpierał m.in. prof. David Solomon, za sprawą którego pierwsze banknoty polimerowe wprowadzono w 1988 r. w Australii. Pionier nowej technologii podkreślał, że polimerowe banknoty wymagają w procesie produkcji mniejszej liczby chemikaliów, a do tego pozwalają ograniczyć wycinkę drzew.

Oddolna akcja protestacyjna przyniosła jednak częściowy sukces. Częściowy, bo bank zdecydował o pozostawieniu w obiegu kontrowersyjnych banknotów, ale jednocześnie zadeklarował przejście, przy kolejnych seriach, do wykorzystania tłuszczu roślinnego.

Dezaktywacja wartości

A co z nowinkami technologicznymi? Prognozy w tej kwestii przedstawia m.in. firma Currency Research, organizująca od 1995 r. konferencje poświęcone gotówce. Wśród pomysłów na udoskonalenie istniejących banknotów wyróżnia się plan zastosowania w nich mikroczipów, odpowiedzialnych za informację o wartości. Dzięki nim możliwa stanie się czasowa – lub permanentna – dezaktywacja banknotu.

Jakie jest praktyczne zastosowanie takiej możliwości? Jednym z przykładów jest np. zerowanie wartości gotówki na czas transportu. Radykalnie uprościłoby to jej transfer, a zarazem obniżyło jego koszty, związane m.in. z fizyczną ochroną, niepotrzebną w sytuacji, gdy banknoty nie stanowią atrakcyjnego celu dla przestępców. Niższe byłyby również koszty związane choćby z ubezpieczeniami czy koniecznością tworzenia i utrzymywania odpowiedniej infrastruktury.

Funkcja ta znalazłaby także zastosowanie w walce z przestępczością, pozwalając np. na dezaktywację banknotów, pochodzących z przestępstwa, a nawet całkowicie uniemożliwiając transfery gotówkowe pomiędzy przestępcami, czy też przemyt pieniędzy.

Zastosowane rozwiązania – choć coraz bardziej możliwe pod względem technicznym – wymagałyby jednak fundamentu legislacyjnego. Odrębną, nie mniej istotną kwestią, jest problematyka zaufania użytkowników do pieniędzy, których wartość można zdalnie modyfikować.

Nieco mniej kontrowersyjnym pomysłem wydaje się możliwość efektywniejszego wykorzystywania numerów seryjnych. Zmiany dotyczą zarówno rezygnacji ze stosowania ich w przypadku najniższych nominałów, gdzie generowane koszty są niewspółmierne do korzyści, jak i wprowadzenia systemu monitoringu, pozwalającego – na podstawie numeru seryjnego – potwierdzać unikatowość banknotu będącego w obiegu, a także śledzić jego drogę.

Historia papierem się toczy…

Przed wprowadzeniem banknotów w obrocie wykorzystywano pieniądz kruszcowy, czyli monety ze szlachetnych metali. Banknoty pojawiły się jako kwity depozytowe emitowane przez instytucje, u których depozytariusze składali monety. Po okazaniu kwitu jego emitent miał obowiązek wypłacić ekwiwalent w kruszcu.

Pierwsze banknoty pojawiły się w Chinach w IX w. n.e., były wymienialne na kruszec, a ich ważność była ograniczona do trzech lat. W XIII w. stosowali je także Mongołowie. O funkcjonowaniu w Państwie Środka handlu opartego wyłącznie na obrocie banknotami pisał Abū Abdallāh Muhammad Ibn Batūta – pochodzący z Tangeru podróżnik, uważany za ostatniego z wybitniejszych geografów arabskich późnego średniowiecza – w „Osobliwościach miast i dziwach podróży 1325–1354”.

Jako ciekawostkę należy podać, że w XII w. doszło w Chinach do wielkiej inflacji. W 1377 r. przeprowadzono tam reformę walutową, wprowadzając „cenny banknot Wielkich Mingów”. Miał on tylko jeden nominał i zapewnił Chinom stabilność walutową na następne dwa stulecia.

Pierwsze wzmianki o pieniądzach z papieru dotarły do Europy za pośrednictwem Marco Polo. Traktowano je jednak jako mało znaczącą ciekawostkę. Dopiero w XVII w. pojawiły się pierwsze banknoty, a ich kolebką była Szwecja, w obieg puszczono je w 1661 r. Wkrótce okazało się, że są znacznie wygodniejsze w użyciu od monet, na dodatek można ich było emitować więcej, niż wynikało to z pokrycia w kruszcu. Do obiegu wprowadzały banknoty banki emisyjne, obecnie prawo ich emisji mają zwykle jedynie banki centralne państw.

Pierwsze polskie banknoty, zwane wówczas biletami skarbowymi, puszczono w obieg w czasie insurekcji kościuszkowskiej – 16 sierpnia 1794 r. w Warszawie. Początkowo były to duże nominały od 5 do 1000 zł, później wyemitowano nominały od 10 gr do 4 zł. Pierwszy zaś polski banknot polimerowy wyprodukowała, na zlecenie Narodowego Banku Polskiego, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych SA. Był to papier kolekcjonerski, przygotowany dla uczczenia 100. rocznicy utworzenia Legionów Polskich, miał nominał 20 zł. Na awersie (przedniej stronie) znajduje się portret marszałka Józefa Piłsudskiego, na rewersie (odwrocie) wizerunki: Krzyża Wielkiego Orderu Virtuti Militari (z gwiazdą), nadanego Naczelnikowi Państwa, odznaki I Brygady Legionów Polskich oraz orzełka legionowego.

Źródło: NBP, PWPW

Udostępnij artykuł: