Bankowość i Finanse | Credit Crunch | Czy banki zakręcą kurki z pieniędzmi?

BANK 2020/10

Fot. Nataliya Kalabina/stock.adobe.com

Jeszcze niedawno credit crunch na polskim rynku nie był uwzględniany nawet w najczarniejszych scenariuszach, a samo pojęcie znane było wąskiemu gronu ekonomistów i bankowców. Wskutek pandemii koronawirusa ograniczenie dostępności finansowania podmiotów gospodarczych i klientów indywidualnych zaczęło się jawić jako realne niebezpieczeństwo.

„Polski system finansowy wszedł w okres pandemii COVID-19 w dobrej kondycji, odporny na szoki i bez znaczących nierównowag. Siła i charakter szoku związanego z pandemią sprawiają jednak, że istotnie wzrosło ryzyko kredytowe we wszystkich kategoriach kredytów i pojawiło się ryzyko nadmiernego ograniczenia podaży kredytu (credit crunch)” – przestrzegał Komitet Stabilności Finansowej w komunikacie, wydanym 15 czerwca br. Na ryzyko to zwracali niejednokrotnie uwagę przedstawiciele sektora bankowego. W końcu lipca br. Związek Banków Polskich przedstawił propozycje kompleksowych działań w celu zniwelowania możliwości wystąpienia credit crunch, dzięki czemu instytucje finansowe mogłyby silniej wspierać proces wychodzenia z kryzysu.

Spowolnienie większe niż przed dekadą

Analitycy ZBP przypomnieli, że kryzys w latach 2007–2011 doprowadził do obniżenia akcji kredytowej w Niemczech i Irlandii o 20%, natomiast w Hiszpanii wolumen finansowania skurczył się dwukrotnie. Obecny spadek PKB, zarówno na poziomie globalnym, jak i europejskim, będzie istotnie wyższy aniżeli przed dekadą, osiągając poziom -4,9% dla całego świata i -8% w przypadku gospodarek rozwiniętych. Spowolnieniu towarzyszyć będzie pogłębianie się deficytu budżetowego w krajach, które znaczną część swoich zasobów musiały przeznaczyć na działania antykryzysowe. Twórcy programu przeciwdziałania credit crunch przytoczyli prognozy MFW, z których wynika, iż w skali globalnej deficyt zwiększy się o niemal 14%, a dla gospodarek rozwiniętych wartość ta będzie wyższa o 2,7%.

Walka z pandemią COVID-19 stała się globalnym priorytetem, który należy realizować ogromnym kosztem ekonomicznego załamania” – zaznaczono w raporcie zatytułowanym „Polska i Europa. Nowe rozdanie gospodarcze”, opublikowanym przez ZBP w początku września br. Statystyki zaprezentowane w tym opracowaniu skłaniają do niepokoju. Średnie roczne tempo wzrostu gospodarczego Polski na przestrzeni ubiegłych lat oscylowało wokół 4,1%, tymczasem w roku 2020 osiągnie poziom o 0,5 pkt. proc. wyższy, z tą wszakże różnicą, że… na minusie. Dynamika wzrostu deficytu budżetowego w latach 2014–2019 kształtowała się na poziomie 1,8%, obecnie powinniśmy spodziewać się skoku do wartości 6,7%. Zjawiska te nakładają się na koniec okresu prosperity, zapoczątkowanego wychodzeniem z recesji lat 2007–2011. „Prognozy spowolnienia gospodarczego, stawiane od kilku lat przez wielu analityków, ziściły się z niespotykaną dotychczas siłą w 2020 r. w jednym z najbardziej krytycznych scenariuszy” – stwierdzono w raporcie. Jego twórcy wskazują na dodatkowy problem: zbyt wcześnie na przypuszczenia, kiedy tendencje wzrostowe ponownie zagoszczą w gospodarce.

Akcja kredytowa mocno w dół

Jak na te zjawiska zareagował sektor bankowy? Eksperci ZBP wskazali, że już w I kw. br. dało się zaobserwować trend podobny do tego sprzed jedenastu lat. „Skala zacieśnienia polityki kredytowej dla przedsiębiorstw, dokonana w I kw. 2020 r., była największa od połowy 2009 r.” – napisano w raporcie „Polska i Europa. Nowe rozdanie gospodarcze”. Kolejne miesiące przyniosły dalsze ograniczenia dostępu do finansowania, zarówno dla osób fizycznych, jak i firm. Wskazują na to rezultaty ankiety, przeprowadzanej co kwartał przez NBP wśród przewodniczących komitetów kredytowych instytucji finansowych. Tylko w II  kw. br. aż 91% respondentów z 24 banków wskazywało na zaostrzenie zasad finansowania potrzeb mieszkaniowych, podobny rezultat stwierdzono w segmencie kredytów konsumpcyjnych.

Niewiele lepiej prezentowała się sytuacja przedsiębiorstw. „W II kw. 2020 r. zdecydowana większość ankietowanych banków zaostrzyła kryteria udzielania kredytów krótko- i długoterminowych dla dużych przedsiębiorstw (odpowiednio -68% i -74%) oraz dla małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) (odpowiednio -96% i -82%)” – stwierdzili autorzy sprawozdania z badań, przeprowadzonych w lipcu br. Przedstawiciele komitetów kredytowych sugerowali, że kolejne trzy miesiące mogą przynieść pewne odwrócenie trendu i złagodzenie polityki prowadzonej przez banki zarówno w segmencie produktów dla firm, jak i kredytów mieszkaniowych oraz konsumpcyjnych.

Obserwacje NBP dla rynku kredytów hipotecznych potwierdzają statystyki, zaprezentowane przez Centrum AMRON. „W II kw. 2020 r. liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych przekroczyła poziom 45 tys. sztuk, była więc niższa od rezultatu poprzedniego kwartału „tylko” o niecałe 20%, a spadek łącznej wartości udzielonych kredytów wyniósł prawie 19%” – wskazał dr ­Jacek Furga, przewodniczący Komitetu ds. Finansowania Nieruchomości ZBP, w 44. edycji raportu AMRON-SARFiN. Podkreślił też, że stymulantem akcji kredytowej w tym okresie było najpewniej trzykrotne obniżenie stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. „Stopa referencyjna na poziomie 0,1% z jednej strony zachęca do sięgania po tani kredyt hipoteczny, a z drugiej przekreśla szanse na jakiekolwiek zyski z lokat bankowych, co dodatkowo skłania do inwestowania w nieruchomości” – ocenił.

Postulaty sektora bankowego w celu przeciwdziałania credit crunch:
 modyfikacja wymogów dotyczących udzielania kredytów;
 zwiększenie dostępności zabezpieczeń kredytowych po stronie przedsiębiorstw – dotyczy MŚP i mikrofirm oraz JST;
 zwiększenie roli zabezpieczeń na ruchomościach;
 wsparcie faktoringu;
 wsparcie programu Zielony Ład i transformacji energetycznej Polski;
 zwolnienie z podatku bankowego kredytów udzielonych po 15 marca 2020 r.;
 zaliczenie do kosztu uzyskania przychodów rezerw i odpisów utworzonych na kredyty udzielone po 15 marca 2020 r.;
 przeznaczenie 50% pobranego podatku bankowego na zasilenie funduszu przymusowej restrukturyzacji w BFG;
 usprawnienie procesu dochodzenia roszczeń i restrukturyzacji;
 utworzenie instytucji typu Asset Management Company.

Firmy nie narzekają na dostęp do pieniądza

Nieco bardziej optymistycznie przedstawia się sytuacja w kluczowym dla funkcjonowania gospodarki obszarze finansowania biznesu. Ogłoszony w końcu września br. przez bank centralny raport, poświęcony aktywności kredytowej firm w czasie pandemii, wskazuje, że pomimo spadku zdolności kredytowej tych podmiotów w dalszym ciągu była ona wyższa aniżeli średnia za ostatnie 10 lat. „Wyniki badań wskazują, że wybuch pandemii nie pogorszył dostępności kredytów dla sektora przedsiębiorstw niefinansowych. W szczególności zbliżony do średniej był tzw. współczynnik odmów. Firmy oceniły też, że przyczyny odmów miały obiektywny charakter” – poinformował NBP.

Analizy wykazały, że ograniczenie aktywności kredytowej dotknęło głównie sektor MŚP, podczas gdy większe podmioty zwiększyły poziom zadłużenia, pozostając jednak w ogólnym trendzie spadkowym. „Zwraca uwagę też fakt, że o ile wielkość kredytów długoterminowych, inwestycyjnych, rosła (ale z coraz bardziej ujemną dynamiką m-c/m-c), o tyle zadłużenie krótkoterminowe kurczyło się w szybkim tempie” – podkreślono w dokumencie. Również spadek liczby udzielonych kredytów można wytłumaczyć w znacznej mierze czynnikami cyklicznymi, a według analityków NBP, ewentualne skutki COVID-19 będziemy mogli obserwować dopiero w kolejnych kwartałach.

Analizując przyczyny niekorzystnych trendów na rynku kredytowym, nie można lekceważyć innych czynników, w szczególności regulacyjnych. Obniżki stóp procentowych redukują przychody z działalności kredytowej do poziomu, który w niektórych obszarach stawia jej prowadzenie pod znakiem zapytania. Efektywne opodatkowanie polskiego sektora bankowego na poziomie 40% to niechlubny rekord w skali nie tylko europejskiej, znacznie wyższy w porównaniu z krajami strefy euro, gdzie łączna wartość danin płaconych przez banki oscyluje wokół 30%. Sama tylko zmiana polityki podatkowej byłaby w stanie zapewnić większą gotowość banków do finansowania sfery realnej gospodarki czy konsumentów – i takie też zalecenie znalazło się w rekomendacjach ZBP. Ich twórcy podkreślają, że utrzymanie aktualnego poziomu obciążeń zwiększa nie tylko ryzyko credit crunch, ale także i wykazywania strat przez sporą część banków, czego konsekwencją byłoby uruchamianie programów naprawczych.

Pakiet przeciwko credit crunch

Wiele zaleceń, ujętych w ramach programu przeciwdziałania credit crunch, dotyczy obszaru dochodzenia roszczeń przez banki. Eksperci zwracają uwagę na fakt, iż poziom kredytów zagrożonych w portfelach polskich banków wynosi około 6%, podczas gdy w większości gospodarek UE jest on dwukrotnie niższy. To w znacznej mierze efekt wprowadzania kolejnych regulacji budujących uprzywilejowaną pozycję dłużnika z równoczesnym pokrzywdzeniem wierzyciela. Obecny kryzys może spowodować jego dalszy wzrost; autorzy raportu „Polska i Europa. Nowe rozdanie gospodarcze” podkreślają, iż możemy liczyć się z udziałem kredytów zagrożonych w portfelach polskich banków nawet na poziomie 8,3%.

Przywrócenie symetrii prawnej pomiędzy stronami, poprzez m.in. wycofanie niekorzystnych zapisów w kodeksie postępowania cywilnego czy zmiana regulacji ograniczających kredytowanie gospodarstw rolnych, to zdaniem bankowców warunki konieczne, by oddalić groźbę credit crunch. W tym kontekście przedstawiciele sektora wskazują konieczność przywrócenia dotychczasowych reguł doręczania pism procesowych, czyli tzw. fikcji doręczenia po podwójnym awizowaniu przesyłki w przypadku jej nieodebrania, jak również powrotu do wcześniejszych zasad odnośnie elektronicznego postępowania upominawczego. Odrębne postulaty środowiska bankowego dotyczą kwestii powołania tzw. banku na złe długi, czyli Asset Management Company.

Udostępnij artykuł: