Bankowość i Finanse | Fintechy | Młodzi ludzie mogą nigdy się nie dowiedzieć, co to bank

BANK 2022/08

Najmłodsze pokolenie może przeżyć życie, nie wiedząc nawet, co to jest bank. Dzięki mediom społecznościowym następuje powiązanie i przenikanie się światów, które wcześniej były od siebie oddzielone – komunikacji, sprzedaży i finansowania. To stwarza zupełnie nowe ryzyka. Jakie? Mówi o tym dr hab. Małgorzata Pawłowska, profesor SGH, w rozmowie z Jackiem Ramotowskim.

Fot. Archiwum prywatne

Najmłodsze pokolenie może przeżyć życie, nie wiedząc nawet, co to jest bank. Dzięki mediom społecznościowym następuje powiązanie i przenikanie się światów, które wcześniej były od siebie oddzielone – komunikacji, sprzedaży i finansowania. To stwarza zupełnie nowe ryzyka. Jakie? Mówi o tym dr hab. Małgorzata Pawłowska, profesor SGH, w rozmowie z Jackiem Ramotowskim.

Dr hab. Małgorzata Pawłowska jest profesorem w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, kierownikiem Zakładu Bankowości Tradycyjnej w Instytucie Ryzyka i Rynków Finansowych KZiF. Autorka wydanych ostatnio dwóch monografii: „Techniki cyfrowe w sektorze finansowym. Wpływ na strukturę rynku i ryzyko” (przez Oficynę Wydawniczą Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, 2022) oraz „Kredyt w zmieniającej się strukturze rynkowej sektora bankowego – nowe techniki, nowe wyzwania” (Wydawnictwo C.H. Beck, Warszawa, 2021). Z monografiami tymi związana jest nasza rozmowa.

Czy można wyobrazić sobie świat bez banków?

– Świat finansów diametralnie się zmienił. Nowe, młode pokolenie może funkcjonować, nie widząc nawet, na czym polega działalność tradycyjnych banków oraz jaką bank ma rolę w gospodarce jako pośrednik finansowy.

Dlaczego tak się stało?

– Wielki globalny kryzys finansowy z lat 2007–2009 pokazał złą twarz kredytu. Banki udzielały kredytów nadmiernie, patrząc głównie pod kątem maksymalizacji swoich zysków w krótkim terminie, co nie jest dobre. Słowem – mieliśmy bezprzykładną chciwość w zachowaniach banków i będący jej skutkiem kryzys, i falę regulacji, bo kiedy wybuchł kryzys, regulatorzy dostrzegli słabości i zaczęli tworzyć nowe przepisy, które miały na celu zminimalizować skutki kryzysu w przyszłości. Ale banki zaczęły z kolei myśleć, jak dalej jak najwięcej zarabiać. Z jednej strony, tradycyjne banki z uwagi na duże koszty obciążeń regulacyjnych starały się zwiększać swoje zyski dzięki wykorzystaniu technologii cyfrowych. Z drugiej strony, z uwagi na wysokie koszty usług finansowych w bankach, wzrastało zainteresowanie usługami pozabankowymi.

Dostępne badania wskazują, że niezaspokojony popyt na usługi finansowe (m.in. wykluczenie finansowe) jest bardzo silnym czynnikiem napędzającym rynek przedsiębiorstw fintech. Wysokie koszty finansowania tradycyjnych banków doprowadziły do wykluczenia finansowego. Skoro mniej kredytu oznaczało wykluczenie finansowe części ludzi, powstała bankowość cienia, odpowiadająca na potrzeby finansowe tych, którzy nie mieli zdolności kredytowej. Mikrofinansowanie zaczęło się rozwijać najsilniej tam, gdzie wykluczenie finansowe było największe – w krajach Azji, w Chinach i w Indiach. Słowem, gdy pojawiła się luka, bo silne regulacje wiązały ręce tradycyjnym bankom, a z drugiej strony był popyt na kredyt wykluczonych z rynku finansowego, wypełnili ją nowi gracze.

Czyli fintechy, bigtechy, neobanki?

– Tak, przy czym są duże różnice w różnych regionach świata. Nowi gracze zbudowali swoją potęgę przede wszystkim w Azji, Chinach i Indiach z powodu panującego tam dużego wykluczenia finansowego. Wykorzystują techniki cyfrowe i kierują usługi do klienta detalicznego oraz mikroprzedsiębiorstw. Zaczęła się walka o klientów tradycyjnych banków i nowych graczy na rynku finansowym. W Chinach zresztą państwo dostrzegło zagrożenie płynące z dostarczania finansowania przez sektor bigtechów, takich konglomeratów jak Ali Finance, Tencent, Baidu i wydało mu wojnę, poddając ten rynek silnym regulacjom. Musiało ograniczać ich działalność, bo wymknęła się ona spod kontroli. Kiedy jednak mówimy o bigtechach, to przechodzimy na zupełnie inny poziom rozumowania.

Dlaczego?

– Z jednej strony mamy tradycyjną bankowość, która teoretycznie powinna dbać o to, żeby dynamika kredytu była zrównoważona, a kredyt trafiał na właściwe projekty. Bankowość relacyjna była po to, żeby wygładzić niedoskonałości rynku związane z asymetrią informacji, bo banki nawiązywały relacje z klientem, prowadziły monitoring, dzięki czemu doskonale go znały i wiedziały, że kiedy udzielają kredytu, to trafia on do właściwych rąk i będzie spłacony. Dla starszego klienta te relacje są ważne, patrzy on pod kątem zaufania, nawet jeśli kredyt jest droższy. Tymczasem nowy gracz spotyka się z młodym pokoleniem, które w ogóle nie jest przywiązane do relacji, nie wie ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: