Bankowość i Finanse | Gospodarka | Między inflacją i bezrobociem istnieją ścisłe współzależności

BANK 2021/08

Nie czyńmy z inflacji fetyszu, to broń obosieczna, lecz utrzymana w ryzach daje pozytywne impulsy – twierdzi prof. dr hab. Elżbieta Mączyńska. Od lat łączy ona pasje badawcze z doświadczeniem praktyka w dziedzinie gospodarki i finansów, by wymienić tylko wieloletni udział w pracach rady nadzorczej istotnego sektorowo banku, zaś misja kierowania pracami Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego zasługuje na odrębne potraktowanie. W rozmowie z Maciejem Małkiem skupia się na nieporozumieniach i emocjach, jakie budzi inflacja oraz jej bezpośrednie następstwa.

Nie czyńmy z inflacji fetyszu, to broń obosieczna, lecz utrzymana w ryzach daje pozytywne impulsy – twierdzi prof. dr hab. Elżbieta Mączyńska. Od lat łączy ona pasje badawcze z doświadczeniem praktyka w dziedzinie gospodarki i finansów, by wymienić tylko wieloletni udział w pracach rady nadzorczej istotnego sektorowo banku, zaś misja kierowania pracami Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego zasługuje na odrębne potraktowanie. W rozmowie z Maciejem Małkiem skupia się na nieporozumieniach i emocjach, jakie budzi inflacja oraz jej bezpośrednie następstwa.

Gdzie, tak naprawdę, przebiega granica pomiędzy wzrostem inflacji a zahamowaniem tempa rozwoju gospodarczego?

– Zacznijmy od doprecyzowania samego pojęcia rozwoju. Nie można bowiem utożsamiać wzrostu gospodarczego, którego miarą jest produkt krajowy brutto, (PKB) z rozwojem społeczno-gospodarczym, czyli harmonijnym łączeniem trzech składających się na to pojęcie elementów. Pierwszy z nich to sfera realna w gospodarce mierzona wzrostem PKB, drugi to postęp społeczny, w tym realizacja indywidualnych i grupowych dążeń i aspiracji, co poza wzrostem zamożności ma szereg innych aspektów, jak warunki zatrudnienia, bezpieczeństwo, ochrona zdrowia, uczestnictwo w kulturze etc. Wreszcie trzeci element, to postęp ekologiczny, w tym czynniki klimatyczne rzutujące na warunki i jakość życia. Dopiero te trzy sfery łącznie definiują pojęcie harmonijnego, czy jak chcą inni, zrównoważonego rozwoju społeczno-gospodarczego.

Sam wzrost gospodarczy, jeśli nie przekłada się na postęp społeczny i ekologiczny, jest dzikim wzrostem. Ekonomia jako nauka stosowana, czego dowiódł już John Kenneth Galbraith, jest osadzona w kontekście społecznym, co oznacza, że musi uwzględniać fakt, że procesy gospodarcze i ich bezpośrednie następstwa mają charakter dynamiczny. Istnieją oczywiście wzajemne związki i relacje między inflacją a wzrostem gospodarczym i zatrudnieniem, ale nie może być mowy o wyznaczeniu sztywnej granicy, której przekroczenie rodziłoby skutek w postaci np. wzrostu bezrobocia. Na ukształtowanie się tych wielkości ma bowiem wpływ wiele czynników, m.in. struktura gospodarki, źródła dochodów, skala obrotów, potencjał demograficzny, stopień zrównoważenia, zbilansowania gospodarki czy zgromadzone rezerwy. Ów kontekst jest zatem kluczowy dla bezpośrednich następstw inflacji, czy w pewnych szczególnych warunkach zjawiska opisanego w literaturze przedmiotu jako deflacja.

Skoro tak, to jak istotny jest, czy powinien być, w gospodarce kontekst społeczny?

– W gospodarce dąży się do równowagi, ale paradoksalnie równowaga to stan chwilowy, zaś nierównowaga jest motorem postępu. Szukamy bowiem rozwiązań na wyjście z dokuczającej nam nierównowagi. W przypadku braku przełożenia wzrostu gospodarczego na postęp społeczny w rozumieniu holistycznym mówimy o nierównowadze, o wykluczeniu grup społecznych i terytoriów. Już Edmund Strother Phelps, noblista, dowodził, że ekonomia to nauka społeczna, nauka o ludziach w procesie gospodarowania, ukierunkowana na poprawę jakości życia ludzi. Istotne jest zatem harmonizowanie wzrostu gospodarczego z postępem społecznym i ekologicznym i niedopuszczanie do rzeczonego już dzikiego wzrostu, co było niestety doświadczeniem także polskiej transformacji, zwłaszcza jej początków.

Nie przypadkiem w roku 2015 unijne organy zwróciły naszym władzom uwagę na problem ubóstwa polskich dzieci i zjawisko wykluczenia całych grup społecznych. Tak wykazywał raport semestralny z lutego 2015 r., gdzie – na podstawie danych Eurostatu – stwierdzono, że 25% rodzin i 30% dzieci zagrożonych jest skrajnym ubóstwem! Druga ocena niedostateczna dotyczyła segmentacji rynku pracy, czyli sztucznego wpychania ludzi w sytuację samozatrudnienia w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Wykluczenie społeczne złagodził w pewnym stopniu program 500 plus, ale segmentacja rynku pracy wciąż pozostaje kwestią do rozwiązania.

Problem uwidocznił się zwłaszcza w czasie pandemii, gdzie wielu ludzi zostało z niczym. Wskazuje to zarazem, co potwierdza także raport OECD, że sprowadzenie wszystkiego do wzrostu PKB może prowadzić do absurdu.

Z tego, co pani mówi wynika, że źle sformułowałem pierwsze pytanie. A dokładniej powinienem zadać dwa – o związki inflacji ze wzrostem gospodarczym i jak to się przekłada na rozwój społeczno-gospodarczy.

– Żaden podręcznik ekonomii nie wyznacza takich współzależności w formie matematycznego, jednoznacznego wskaźnika. Tu nie ma miejsca na wzór typu twierdzenia Pitagorasa. W ujęciu ogólnym można jednak stwierdzić, że wraz z przyspieszeniem wzrostu gospodarczego może narastać tempo wzrostu inflacji. Natomiast wraz ze wzrostem gospodarczym oraz związanym z tym wzrostem zatrudnienia i spadkiem bezrobocia może następować nacisk na płace. Wskutek tego rośnie popyt i mogą rosnąć ceny, co może uruchamiać tzw. spiralę inflacyjną. Trzeba to na bieżąco wnikliwie analizować, tak aby w odpowiednim momencie uruchomić instrumenty właściwe dla polityki pieniężnej.

W innym przypadku może bowiem dojść do zjawiska określanego jako przegrzanie gospodarki, w tym przegrzanie inwestycyjne, np. na rynku nieruchomości, co może prowadzić do rynkowego krachu. Polityka pieniężna ma wówczas na celu chłodzenie gospodarki, przede wszystkim poprzez zwiększanie stóp procentowych. Natomiast ich obniżanie służy jej ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: