Bankowość i Finanse | Gospodarka – O płynności banku w obliczu rosnącej niepewności

BANK 2020/04

Tablica z analizą i słupkami
Fot. stock.adobe.com/Sergey Nivens

Iluzoryczna zdolność do oszacowania skutków wywołanych pandemią COVID-19 stanowi coraz poważniejsze zagrożenie i wyzwanie dla banków, zwłaszcza w obszarze zarządzania płynnością finansową.

Dr Sławomir Kujawa
adiunkt w Katedrze Bankowości i Finansów Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego

Dla banku zarządzanie ryzykiem, w tym ryzykiem finansowym, stało się jednym z najważniejszych procesów, mających wpływ na bezpieczeństwo, efektywność, czy również strategię dalszego rozwoju. W szczególnych przypadkach, (głównie w czasie kryzysów) wzajemne oddziaływanie na siebie poszczególnych składników ryzyka może zwielokrotnić zagrożenie.

Ostatnie ćwierć wieku

Występująca asymetria informacji oraz brak możliwości bieżącego monitorowania banku przez jego wierzycieli w odniesieniu do zwiększonego apetytu na ryzyko właścicieli (lub osób zarządzających) stanowiły główne przesłanki regulacji ostrożnościowych oraz nadzoru nad nimi. Rosnąca liczba operacji transgranicznych stała się główną przyczyną potrzebny harmonizacji regulacji bankowych, nie tylko w skali lokalnej, ale i również globalnej. Ostatnie kilkanaście lat to okres wprowadzenia nowych lub zaktualizowanych regulacji krajowych i międzynarodowych w zakresie zarządzania ryzykiem finansowym, w tym ryzykiem płynności. Wśród głównych regulacji krajowych i zagranicznych odnoszących się jedynie do ryzyka płynności można wyróżnić m.in.: ustawę Prawo bankowe, Rekomendację P Komisji Nadzoru Finansowego, Uchwałę KNF 386/2008, Rozporządzenie MRiF z 6 marca 2017 r., CRD IV/CRR wraz z RTS i ITS, CRD V/CRRII, Akt delegowany EU 2015/61 z nowelizacją, czy też obszerne standardy BCBS etc.

Wielu przeciwników nadmiernych regulowań działalności banku podkreśla, że mogą one w efekcie prowadzić do przerzucenia dodatkowych kosztów na klientów. Niektóre badania wskazują również, że nadmierne przeregulowanie rynku może zwiększać prawdopodobieństwo wystąpienia kryzysu (A. Demirgüç-Kunt, L. Leaven, R. Levine, Regulations Market Strukture, Institutions and the Cost of Financial Intermediation, NBER Working Paper Series, 2003, WP 9890).

Ryzyko płynności

Komitet Stabilności Finansowej (KSF), mając na uwadze rekomendację Europejskiej Rady ds. Ryzyka Systemowego, jak również specyfikę polskiego systemu finansowego, wyznaczył ograniczenie ryzyka wynikającego z nadmiernego niedopasowania aktywów i pasywów lub ryzyka niepłynności rynków finansowych jako pośredni cel nadzoru makroostrożnościowego, dostrzegając tym samym występującą na polskim rynku bankowym od wielu lat strukturalną lukę płynności (patrz wykres 1.). Wyzwanie jest tym większe w kontekście znowelizowanej Rekomendacji S, która nakłada na banki komercyjne (do 31 grudnia 2020 r.), zaś na banki spółdzielcze (do 31 grudnia 2022 r.) obowiązek wprowadzenia do oferty kredytów mieszkaniowych, również kredytów opartych na stałej stopie procentowej lub okresowo stałej stopie procentowej.

Według danych opublikowanych w grudniu 2019 r. przez Narodowy Bank Polski w raporcie stabilności finansowej (dane do czerwca 2019 r.) głównym źródłem finansowania banków pozostają nadal krótkoterminowe depozyty sektora niefinansowego. Zarządzanie płynnością banku wymaga podejmowania działań wyprzedzających, których celem powinno być dopasowanie poszczególnych pozycji aktywów i pasywów w określonym horyzoncie czasowym oraz realne przewidywanie przyszłych strumieni pieniężnych.

Ryzyko płynności banku odnosi się do dwóch płaszczyzn, a mianowicie:

  • ryzyka regulowania przez podmiot zobowiązań w terminie,
  • ryzyka możliwości zamknięcia pozycji na rynku finansowym, w krótkim czasie i po rozsądnej cenie.

Stosują one zatem różne techniki i miary służące kwantyfikacji, a mianowicie:

  • stock based approach, tj. analizę płynności aktywów (stabilności pasywów), której miarą nadzorczą jest NSFR (Net Stable Funding Ratio),
  • cash flow analysis, tj. analizę przepływów pieniężnych, której miarą nadzorczą jest LCR (Liquidity Coverage Ratio).

Z raportu o stabilności systemu finansowego wynika, że poziomy wskaźnika płynności krótkoterminowej LCR i płynności długoterminowej NSFR potwierdzają dobrą sytuację płynnościową sektora bankowego w Polsce (patrz wykres 2.).

Ocena LCR:

  • wszystkie banki komercyjne spełniały normę LCR w wysokości obowiązującego minimum (min. 100%). Normę spełniały również banki spółdzielcze, które zobowiązane są do utrzymania wskaźnika na bazie jednostkowej, oraz oba systemy IPS, które spełniały normę na bazie skonsolidowanej. Warto dodać, że banki będące członkami IPS za zgodą KNF mogą zostać zwolnione z obowiązku spełnienia normy LCR na bazie indywidualnej, stosują wówczas wskaźnik skonsolidowany dla całego systemu ochrony,
  • przeciętna wartość wskaźnika LCR dla całego sektora bankowego wyniosła 151% (dane na koniec czerwca 2019 r.).

Ocena NSFR:

  • według danych zawartych w raporcie stabilności finansowej pomimo niedopasowania terminowego aktywów i pasywów, większość banków komercyjnych spełniało wymogi płynności długoterminowej,
  • przeciętna wartość wskaźnika NSFR dla banków komercyjnych wyniosła około 123% (dane na koniec czerwca 2019 r.),
  • niektóre banki hipoteczne uzyskały wskaźniki NSFR poniżej 100%, aczkolwiek w ich przypadku nie potwierdza to nadmiernego zagrożenia ryzykiem utraty płynności, a bardziej fakt niedopasowania wskaźnika NSFR do charakteru działalności banków specjalistycznych.

Wyzwanie dla sektora bankowego (i nie tylko)

21 stycznia 2020 r. Światowa Organizacja Zdrowia (World Health Organization) opublikowała pierwszy raport, z którego wynikało 282 potwierdzonych zachorowań na koronawirusa (COVID-19). Chyba nikt nie przypuszczał, że raport nr 68 z 20 marca br. zawierał będzie ponad 266 tys. potwierdzonych zachorowań, w tym 425 z Polski. Rozprzestrzeniająca się pandemia koronawirusa stanowi coraz poważniejsze zagrożenie nie tylko dla zdrowia publicznego, ale również dla gospodarki i wymaga stanowczych reakcji. Odnosząc się do kwestii płynnościowej w przedsiębiorstwach, zarząd NBP w komunikacie z 16 marca br. zaznaczył, że ,,wprawdzie sytuacja płynnościowa większości podmiotów jeszcze nie pogorszyła się istotnie, bo upłynęło niewiele czasu od zaistnienia stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce, jednak sytuacja ta jest bardzo dynamiczna i zaczęła się już pogarszać, w niektórych obszarach wyraźnie”.

W związku z szerzeniem się pandemii przedsiębiorcy mają bardzo duże obawy przed zatorami płatniczymi, zaś część eksporterów nie otrzymuje należnych płatności od swoich kontrahentów zagranicznych. W konsekwencji wiele firm może utracić płynność finansową. Duża grupa przedsiębiorców ogranicza również swoją działalność w ramach np. przymusowej kwarantanny lub problemów z obsadzeniem stanowisk pracy pracownikami, którzy w tym czasie przebywają na zwolnieniu lekarskim lub na zasiłku opiekuńczym etc. Tym samym pandemia obnaża w wielu przedsiębiorstwach brak procedur zabezpieczających zachowanie minimalnej ciągłości operacyjnej. Największe straty odnotują ci, którzy działali dotąd w tradycyjnym modelu sprzedaży (dystrybucji), opartym na osobistych spotkaniach z potencjalnymi i aktualnymi klientami.

Niepewność dotycząca trwałości gospodarczych skutków pandemii spowodowała działania osłonowe ze strony rządu. Są ważne zarówno dla przedsiębiorstw, jak i dla społeczeństwa.

Dzisiejsze kłopoty firm oznaczają przyszłe problemy osób zatrudnionych na podstawie umów o pracę, jak i innych cywilnoprawnych ,,umów śmieciowych”, samozatrudnionych oraz banków. Gospodarka to element naczyń połączonych, w związku z tym przymusowa kwarantanna spowodowana pandemią koronawirusa to zła wiadomość dla niej, a w konsekwencji dla każdego z nas i każdego banku z osobna.

Wśród czynników kształtujących popyt na płynność oraz podaż płynności (patrz rys. 1), część czynników trudno skwantyfikować, gdyż obarczone są atrybutem dość wysokiej i ciągle rosnącej niepewności.

Patrząc przez pryzmat finansów behawioralnych, a dokładniej odstępstw od zachowań racjonalnych, obecnie na rynku możemy zaobserwować modele podążania za grupą, takie jak zachowania stadne (np. w sklepach spożywczych), oraz w bankach (związane z nieracjonalnymi wypłatami środków pieniężnych). Zachowania stadne są jak choroby zakaźne. Na rynku finansowym jest niemal identycznie. W dobie globalnej walki z koronawirusem, w Polsce zauważalny jest wzrost wypłat środków pieniężnych i zrywania lokat bankowych przez klientów. Uważane dotąd za źródło stabilnego finansowania kurczą się, zaś skalę odpływów w skali makro będzie można ocenić dopiero za jakiś czas.

Omawiane wcześniej miary płynnościowe banków uspokajają, jednakże nikt nie wie, jak długo potrwa panika. Warto pamiętać, że w sytuacji kryzysowej NBP pełni rolę pożyczkodawcy ostatniej instancji.

16 marca br. Narodowy Bank Polski, celem zminimalizowania ryzyk, wpro­wadził operacje zasilające banki w płynność, tzw. operacje repo. Jak definiuje, jest to rodzaj ubezpieczenia na wypadek ewen­tualnej potrzeby zasilenia banków w płynność. NBP za­mierza również wdrożyć na dużą skalę zakup obligacji skarbowych na rynku wtórnym w ramach ope­racji otwartego rynku. Wydaje się, że w najbliższej przyszłości coraz więcej banków zacznie wyciągać rękę po ,,płynność” do NBP.

Kolejnym czynnikiem, który należy omówić, są przyszłe spłaty kredytów, zarówno przez klientów indywidualnych, jak instytucjonalnych. Problemy z płynnością w przedsiębiorstwach niefinansowych mogą przyczynić się do problemów ze spłatą zobowiązań kredytowych (warto nadmienić, że 18 marca br. rząd ogłosił prace nad wsparciem pomocowym dla firm pt. ,,Gwarancje kredytowe i płynność” – czas pokaże, czy propozycja była dopasowana do potrzeb przedsiębiorstw i skali zjawiska. Dodatkowo komunikat Związku Banków Polskich (ZBP) z 16 marca nawiązuje do ułatwiania klientom wnioskowania o odroczenie rat kapitałowo-odsetkowych lub samych rat kapitałowych na okres do trzech miesięcy (w ramach wakacji kredytowych), co stanowi kolejne wyzwanie dla całego sektora bankowego w Polsce, gdyż to może znacznie pomniejszyć oczekiwane, przyszłe wpływy z tytułu udzielonych kredytów.

Pakiet wsparcia dla społeczeństwa może przyczynić się do poprawy płynności wielu gospodarstw domowych oraz przedsiębiorstw niefinansowych, ale jest również wyzwaniem dla sektora bankowego – patrząc przez pryzmat płynności, ale i również utraty części przychodów odsetkowych, na które liczyli właściciele.

Widząc problem i tym samym wychodząc przed szereg, Narodowy Bank Polski 16 marca br., celem zminimalizowania ryzyk, wprowadził operacje zasilające banki w płynność, tzw. operacje repo. Jak definiuje NBP, jest to rodzaj ubezpieczenia na wypadek ewentualnej potrzeby zasilenia banków w płynność. Bank centralny zamierza również wdrożyć na dużą skalę zakup obligacji skarbowych na rynku wtórnym w ramach operacji otwartego rynku. Wydaje się, że w najbliższej przyszłości coraz więcej banków zacznie wyciągać rękę po ,,płynność” do NBP, która w obliczu wielu niewiadomych jest dziś wyzwaniem istotnym dla banków komercyjnych, ale zwłaszcza spółdzielczych, które zobowiązane są do utrzymania wskaźnika LCR na bazie jednostkowej. Pomimo to warto pod dyskusję publiczną poddać ćwiczenie, jakim jest odwrócony stress test, w którym przyjmuje się założenie, że nastąpiło wydarzenie, którego się obawiamy (np. utrata płynności), a następnie są identyfikowane scenariusze, które mogą do tego doprowadzić. Pozwoli to na zrozumienie, jak bardzo musi się zmienić otoczenie banku, aby niezbędne było uruchomienie procesu resolution (K. Jajuga, Zarządzanie ryzykiem, PWN, Warszawa 2019).

Prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIK

Obecna, skomplikowana sytuacja związana z pandemią wirusa SARS-Cov-2, wywołującego chorobę COVID-19, rodzi szereg zagrożeń dla funkcjonowania globalnej gospodarki. Trudno jeszcze obecnie opiniować skalę negatywnego oddziaływania skutków epidemii, choć już wywołuje gwałtowne zmiany tempa w ogólnoświatowej gospodarce. Kluczowym dla oceny wpływu, w moim przekonaniu, jest długość i skala występowania pandemii. Bowiem każdy tydzień jej trwania multiplikuje negatywne skutki. Wirus, można przewrotnie stwierdzić, przeniesie się na wiele aspektów życia finansowego i społecznego. Dynamicznie reaguje warszawska giełda, notowania polskiego złotego są bliskie najniższych poziomów od niemal dekady. Sektor bankowy z jednej strony robi wszystko, co możliwe i jest kluczowym elementem utrzymania finansowania gospodarki, a z drugiej strony – poszczególne banki muszą samodzielnie stawić czoła epidemii. Niewątpliwie sytuacja ta będzie miała negatywny wpływ na wszystkie branże, w tym także banki. Tu należy zwrócić uwagę na aspekt kredytowy w relacji czynników popytowych, jak i podażowych (dostępności kredytów) oraz możliwego zwiększenia się ryzyka wzrostu „defaultów”, czyli zobowiązań przeterminowanych. Trudno jeszcze prognozować, co się stanie z popytem na kredyty. W tym przypadku trzeba wyraźnie rozróżnić popyt na kredyty finansujące konsumpcję (ratalne i gotówkowe) oraz na zakup nieruchomości. Oddzielnej analizy wymagać będzie obszar kredytów dla przedsiębiorstw, w tym mikroprzedsiębiorstw. Należy pamiętać, że na koniec 2019 r. 71% wartości portfela kredytowego banków to były kredyty dla firm usługowych (43,4%) i handlu (28,4%). A są to jedne z sektorów najbardziej narażonych na negatywne skutki pandemii.

Artykuł wyraża wyłącznie poglądy autora i nie powinien być interpretowany jako stanowisko instytucji, w której jest zatrudniony.

Udostępnij artykuł: